Dług USA przebił 40 bilionów. Inwestorzy uciekają w złoto

Złoto przebiło 4700 dolarów za uncję, a srebro zyskało w sierpniu blisko 20 proc. Impulsem była zapowiedź Departamentu Skarbu o podwojeniu skupu obligacji, która osłabiła dolara. Uwagę rynku ponownie przykuł amerykański dług, przekraczający właśnie 40 bilionów dolarów - opisuje bankier.pl.

Dług USA przebił 40 bilionów. Inwestorzy uciekają w złotoDług USA przebił 40 bilionów. Inwestorzy uciekają w złoto
Źródło zdjęć: © getty images | Chris Ratcliffe
Magda Żugier

Sekretarz skarbu Scott Bessent zapowiedział co najmniej podwojenie skupu długoterminowych obligacji państwowych. Maksymalna kwota operacji dla papierów o zapadalności od 10 do 30 lat ma wzrosnąć z 2 mld do co najmniej 4 mld dolarów, a Bessent zasygnalizował możliwość dalszego rozszerzenia programu.

Reakcja rynku była natychmiastowa. Rentowności papierów skarbowych spadły, a indeks dolara znalazł się na trzymiesięcznych minimach - podaje bankier.pl.

Srebro blisko 70 dolarów

Decyzja stała się paliwem dla całego sektora metali szlachetnych. Złoto, które w ubiegłym tygodniu podskoczyło o 5,5 proc., w poniedziałek przekroczyło 4700 dolarów za uncję — od początku miesiąca zyskało około 15 proc.

Jeszcze mocniejszy ruch wykonało srebro. Po sierpniowej zwyżce o niemal 20 proc. dotknęło bariery 70 dolarów za uncję, a w poniedziałek lekko korygowało, tracąc około 0,4 proc., do 69,23 dolara.


WIDEO
Spokój ducha, czy bogactwo. Milioner mówi, co jest ważniejsze


Analitycy wskazują konkretne poziomy techniczne. - Na wykresie dziennym złoto przełamało kluczową linię trendu w rejonie 4400 USD i wzrosło powyżej 4600 USD za uncję. Najbliższym celem kupujących pozostaje lokalny szczyt w okolicy 4890 USD. W tym miejscu może jednak pojawić się większa podaż i próba korekty. Trwałe wybicie ponad 4890 USD otworzyłoby natomiast drogę do kolejnego istotnego poziomu w pobliżu 5400 USD - oceniają analitycy TMS Oanda Brokers.

Dług i pytanie o źródło finansowania

Uwaga inwestorów wróciła do amerykańskiego długu publicznego, który niedawno przekroczył granicę 40 bilionów dolarów, podwajając wartość w niecałą dekadę. Sam wpływ decyzji Departamentu Skarbu na rynek obligacji okazał się krótkotrwały — rentowności na długim końcu krzywej w znacznej części odrobiły straty, ale perspektywa większego wykupu ponownie skierowała uwagę na wiarygodność fiskalną Stanów Zjednoczonych.

Poniedziałkowe wzrosty mogły dodatkowo wspierać doniesienia o sposobie sfinansowania programu. Większość uczestników rynku zakładała, że pieniądze pochodzić będą ze sprzedaży obligacji krótkoterminowych. Tymczasem wykorzystane może zostać tak zwane konto ogólne Skarbu Państwa, czyli rządowy rachunek bieżący prowadzony w Rezerwie Federalnej, zasilany z wpływów podatkowych, na którym ma obecnie znajdować się około 950 mld dolarów - pisze bankier.pl.

"To już było" - analogia z latami 40.

Światowa Rada Złota zwraca uwagę, że działania resortu przypominają nieformalną kontrolę krzywej dochodowości i wkraczanie w kompetencje Fedu. Sztuczne tłumienie kosztów zapożyczania się przy wciąż podwyższonej inflacji spycha realne stopy procentowe coraz niżej, a to historycznie sprzyja metalom szlachetnym.

Polityka ta była stosowana w Stanach Zjednoczonych w latach 40. XX wieku, a w ostatnich latach została również przyjęta przez Japonię i Australię. W przypadku tych dwóch krajów miała ona zapobiegać spadkowi rentowności poniżej pożądanego poziomu, a także wpływać na kształt krzywej. W dzisiejszym kontekście, amerykańskim celem byłoby ograniczenie wzrostu rentowności, tak jak miało to miejsce w latach 40. XX wieku - pisze Johan Palmberg, starszy analityk Światowej Rady Złota.

Historia nie napawa jednak optymizmem. Jak zaznacza analityk, ówczesne rozwiązanie ostatecznie się rozpadło, zderzając się z rosnącą inflacją i obawami o niezależność Rezerwy Federalnej.

Konsekwencje takiego kierunku byłyby dla złota korzystne z dwóch powodów. Kontrola krzywej prawdopodobnie osłabiłaby dolara, a słabszy dolar to droższy kruszec. Do tego spadek rentowności przy utrzymującej się inflacji obniżyłby realne stopy procentowe, co historycznie tworzy dobre warunki dla aktywa, które nie płaci odsetek.

Kluczowe będą najbliższe dni

Problemem pozostaje też sama przewidywalność rynku. "Rynek obligacji skarbowych, który rozlicza się po cenie regulowanej administracyjnie, niesie ze sobą niepewność, ponieważ inwestorzy nie wiedzą, gdzie rentowności ustabilizowałyby się bez interwencji" – napisał Palmberg.

Ostrzej stawia sprawę Ray Dalio. Miliarder i założyciel Bridgewater Associates napisał w piątek na LinkedInie, że inwestorzy powinni ograniczyć udział obligacji w portfelu i ulokować do 15 proc. środków w sztabkach złota, zabezpieczając się przed ryzykiem kryzysu zadłużenia w USA.

O trwałości obecnego ruchu przesądzi seria publikacji z amerykańskiej gospodarki, w tym preferowana przez Fed miara inflacji PCE oraz rewizja odczytu PKB za drugi kwartał.

Głównym wydarzeniem tygodnia będzie jednak coroczne sympozjum bankierów centralnych w Jackson Hole, zaplanowane na 27-29 sierpnia. Piątkowe wystąpienie przewodniczącego Fedu Kevina Warsha o godz. 16.00 czasu polskiego może pokazać, jak Rezerwa Federalna zamierza balansować między uporczywą inflacją a słabnącym rynkiem pracy i konsumpcją.

Wybrane dla Ciebie