Donald Trump zapowiedział podniesienie ceł w serwisie Truth Social. Wpisem uderzył w Kanadę i oskarżył ją o "zdzieranie z Ameryki" oraz stosowanie "absurdalnie wysokich ceł" na produkty rolne ze Stanów Zjednoczonych, które – jak napisał – "uniemożliwiają życie tym wspaniałym amerykańskim patriotom i od dawna tworzą 60-miliardowy deficyt między naszymi krajami".
Prezydent USA przekazał też, że podwyżka ceł miałaby objąć nie tylko auta osobowe i ciężarowe, ale również części samochodowe oraz stal. Według zapowiedzi stawka ma wzrosnąć do 50 proc.
"Kanada nie będzie już traktowana jak państwo! W handlu i pod innymi względami Kanada jest jednym z najgorszych krajów na świecie, z którymi mamy do czynienia. Czują, że im się coś należy, a jednak NIE POTRZEBUJEMY KANADY, ONI POTRZEBUJĄ NAS!" – napisał Trump.
WIDEOZegarek za 40 tys. euro. Gorąco wokół Piesiewicza. "Bardzo dziwne zachowanie"
Odpowiedź Kanady
– Kanada może odciąć dostawy prądu i minerałów krytycznych do USA – powiedział z kolei w poniedziałek premier Ontario Doug Ford w wywiadzie dla agencji AP. Podkreślił, że obecnie, po zawieszeniu w piątek rozmów ze Stanami Zjednoczonymi, rozważać można wszystkie możliwości.
– Odciąłbym ich – oświadczył Ford. – Z Ontario nie dostaniecie nawet ziarnka piasku – dodał. Ontario jest jedną z kanadyjskich prowincji, gdzie znajdują się złoża minerałów krytycznych.
Ford dodał, że Ronald Reagan byłby "zdegustowany prezydentem Trumpem" i "zwymiotowałby" w reakcji na jego politykę handlową.
To właśnie rząd Ontario emitował w amerykańskich stacjach telewizyjnych reklamę, która wykorzystała archiwalną wypowiedź z 1987 r. ówczesnego prezydenta USA Ronalda Reagana, krytycznego wobec ceł. Choć prezydent USA Donald Trump początkowo nie uznał reklamy za problem, to trzy dni później poinformował, że zrywa negocjacje z Kanadą, a potem zapowiedział dodatkowe 10-proc. cła na import z tego państwa.
Jeszcze w marcu 2025 r. właśnie w związku z amerykańskimi cłami Ontario wprowadziło cła eksportowe na energię elektryczną w wys. 25 proc. powodujące podwyżki cen prądu dla 1,5 mln odbiorców w trzech amerykańskich stanach: Michigan, Nowy Jork i Minnesota.
Ford ostrzegał, że Ontario może całkowicie wyłączyć dostawy elektryczności, jeśli USA będą wprowadzać kolejne cła. Po kilku dniach i rozmowach z amerykańskim sekretarzem handlu Howardem Lutnickiem cła te zawieszono. Trump groził wówczas na swoim portalu społecznościowym Truth Social, że Kanada zapłaci za używanie cen prądu jako karty przetargowej cenę, "o której będą mówić podręczniki historii".
Spór handlowy USA z Kanadą
Zapowiedź Trumpa dot. taryf na kanadyjski sektor motoryzacyjny to kolejny element eskalacji po tym, gdy USA wprowadziły 50-procentowe cła na wiele produktów z Kanady o wartości 20 mld dolarów, a Kanada odpowiedziała analogicznymi środkami wobec importu z USA o takiej samej wartości. Było to następstwem zerwania negocjacji dotyczących nowelizacji traktatu handlowego USMCA/CUSMA (Stany Zjednoczone-Meksyk-Kanada).
Są rozbieżne oceny przyczyn fiaska rozmów. Premier Kanady Mark Carney zarzucił Waszyngtonowi, że w ostatniej chwili dołożył wiele nowych żądań uderzających w suwerenność kraju, w tym swobodę zawierania umów handlowych czy ochronę języka francuskiego. Z kolei Waszyngton twierdził, że to Ottawa w ostatniej chwili wycofała się z ustaleń.
Obecnie cła na importowaną stal już wynoszą 50 proc., natomiast podatek od importu aut to 25 proc. i dotyczy tylko części samochodów sprowadzanych z Kanady. Przemysł motoryzacyjny USA i Kanady jest głęboko zintegrowany, a części i komponenty czasem wielokrotnie przechodzą przez granicę między fabrykami.