Kurs euro do złotego. Ekonomistka rysuje scenariusze. Mało pozytywów

Złoty przez najbliższy kwartał prawdopodobnie pozostanie w przedziale 4,25-4,35 za euro, ale przy eskalacji wojny w Zatoce Perskiej i utrzymaniu jastrzębiego tonu Fedu możliwy jest ruch powyżej 4,40 - oceniła w poniedziałek główna ekonomistka Banku Pocztowego Monika Kurtek.

50 euro, fifty euro, euro, euro currency, 100, 100 zloty, background, background of one hundred zloty, bank, banking, banknote, banknotes, cash, closeup, corruption, credit, crisis, currency, currency of poland, earn, earnings, economy, europe, european, european union, exchange, finance, financial, hundred, income, incomings, inflation, investment, market, money, national, one hundred zloty, one hundred zloty notes, pay, payment, pile, pln, poland, rich, salary, savings, shopping, success, taxGłówna ekonomistka Banku Pocztowego przedstawiła szereg ryzyk dla kursu złotego
Źródło zdjęć: © Adobe Stock | yarm_sasha
Jacek Losik

- Moim zdaniem w scenariuszu bazowym kurs euro do złotego przez przynajmniej najbliższy kwartał będzie się utrzymywał w przedziale 4,25-4,35. Bardziej z tendencją do handlu w górnej połowie pasma tego przedziału - oceniła Monika Kurtek w wywiadzie dla PAP Biznes.

- Natomiast scenariusz mocniejszego złotego, czyli nawet 4,20 zł za euro i niżej, moim zdaniem nie jest możliwy w sytuacji trwania konfliktu na Bliskim Wschodzie. Wydaje mi się, że mocny złoty, w okolicy 4,20 zł za euro, wymaga trwałego otwarcia cieśniny Ormuz oraz spadku cen ropy poniżej 70 dol. za baryłkę, a także powrotu amerykańskiego Fedu do łagodzenia polityki monetarnej. I tak naprawdę te warunki musiałyby wystąpić łącznie, aby kurs euro do złotego zszedł do aż tak mocnych poziomów - dodała.

Jej zdaniem istnieje też scenariusz słabego złotego, w okolicach 4,40 za euro i wyżej. - Główne ryzyko to eskalacja wojny w Zatoce Perskiej, a także utrzymujący się "jastrzębi" Fed. Do tego dochodzi kwestia budżetu na 2027 rok. Jeżeli on by bardzo mocno rozczarował rynki, a przy tym choćby jedna z agencji ratingowych podjęła decyzję o obniżce ratingu Polski, to mogłoby to mocno osłabić złotego - stwierdziła Monika Kurtek.

Jak oceniła, złoty fundamentalnie jest mocny i są argumenty za tym, żeby dalej umacniał się, jednak tak się nie dzieje. - Są argumenty za tym, żeby złoty umacniał się. Jednym z nich jest wzrost gospodarczy Polski. PKB przyspieszył w drugim kwartale do 3,8 proc. z 3,5 proc. Są to wyniki wyraźnie lepsze od tego, co notuje strefa euro, a także nasz region. Prozłotowo działa też napływ środków unijnych z KPO i programu SAFE oraz nabierający tempa cykl inwestycji – powiedziała ekonomistka.

- Ponadto, nastąpił powrót inwestorów zagranicznych do polskiego długu. W maju zaangażowanie zagranicy wzrosło do 206,2 mld zł, po raz pierwszy od połowy 2017 r. przekraczając taki poziom. No i wreszcie mamy też, w ślad za rynkami globalnymi, hossę i rekordy na GPW. Mimo tych czynników, złoty się nie umacnia, można powiedzieć, że się zatrzymał – dodała.

Dlaczego złoty się nie umacnia?

W jej opinii jednym z powodów, przez które złoty nie umacnia się, jest dyferencjał stóp procentowych, który przestał być stabilnym atutem i zaczął się zawężać. - Mamy bardziej niekorzystną różnicę między stopą referencyjną NBP a stopą depozytową EBC. RPP obniżyła stopy w marcu i od kwietnia stoimy wprawdzie w miejscu, ale EBC zaczął stopy podwyższać. Ten zawężający się właśnie dyferencjał jest argumentem przeciwko złotemu - powiedziała Monika Kurtek.

Ekonomistka dodała też, że wszystkie wymienione argumenty za umocnieniem złotego są już w cenach i w dużej mierze są zdyskontowane.

- Trzeci czynnik przemawiający na niekorzyść złotego jest taki, że nasza waluta niestety przegrywa konkurencję o kapitał w regionie. Te komentarze członków Rady Polityki Pieniężnej, które ostatnio słyszeliśmy, tonujące wyraźnie oczekiwania na zacieśnienie polityki monetarnej sprawiły, że polska waluta stała się przejściowo mniej atrakcyjna dla inwestorów zagranicznych, którzy bardziej skupili uwagę na przykład na węgierskim forincie czy koronie czeskiej - powiedziała.

W wypowiedzi pojawił się też wątek finansów publicznych. Kurtek przytoczyła dane o deficycie i odniosła je do postrzegania waluty.

- Czwartym argumentem niesprzyjającym złotemu są finanse publiczne. Jak wiadomo deficyt budżetu państwa po siedmiu miesiącach przekroczył 141 mld zł. Deficyt całego sektora utrzymuje się w okolicach 7 proc. PKB, a jeśli chodzi o dług, to prognozy mówią, że do końca dekady wyniesie on powyżej 70 proc. PKB. To oczywiście nie są dobre informacje z punktu widzenia waluty - dodała Monika Kurtek.

Wybrane dla Ciebie