Domy zamiast pól. Właściciele nieruchomości masowo składają wnioski
Gminy wokół Warszawy przeżywają rekordowy szturm po warunki zabudowy. Rolnicy i właściciele pól masowo składają wnioski, zanim w 2026 r. wejdą w życie plany ogólne, które ograniczą budowę na terenach rolnych. Urzędy są sparaliżowane liczbą spraw - informuje "Gazeta Wyborcza".
Gmina Wiązowna, położona w drugim obwarzanku wokół stolicy, notuje rekordowe obciążenie administracji. "Na koniec 2023 roku mieliśmy 700 złożonych wniosków, w zeszłym roku tysiąc, a teraz już 2200, a to jeszcze nie koniec roku" - mówi "Gazecie Wyborczej" Anna Sikora, zastępczyni wójta.
Szturmują urzędy po "wuzetki"
Pracownicy urzędu właśnie analizują dokumenty z maja. Choć ustawa przewiduje 90 dni na odpowiedź, terminy stały się fikcją. Anna Sikora mówi gazecie, że zdarza się, że jeden właściciel pola składa wniosek na podział gruntu i warunki zabudowy dla nawet 30–40 domów. Takiego naporu jeszcze nie było - przkeonują urzędnicy.
Nawrocki blokuje awanse 46 sędziów. "Tkwimy w bagnie"
Podobnie wygląda sytuacja w sąsiednim Prażmowie, który cieszy się rosnącym zainteresowaniem deweloperów i osób uciekających z Warszawy.
"Mniej więcej połowa wnioskujących myśli poważnie o budowie, ale połowa występuje o wnioski na zapas, na przyszłość" - mówi dziennikowi Anna Sobocha, która zajmuje się urbanistyką w urzędzie gminy Prażmów. I dodaje, że na jej biurko trafiło już 320 wniosków o warunki zabudowy.
Kluczowa reforma. Grozi nam paraliż budowlany?
Nowelizacja ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, obowiązująca od września 2023 r., wprowadza kilka kluczowych zmian, które znacząco wpływają na samorządy i inwestorów. Jedną z głównych jest zastąpienie dotychczasowych studiów kierunków zagospodarowania przestrzennego przez plany ogólne gmin, których uchwalanie przedłużono do czerwca 2026 r.
Gminy wielokrotnie alarmowały, że uchwalenie nowych planów wymaga czasu i pieniędzy i że mogą nie zdążyć z wprowadzeniem nowych przepisów. To z kolei mogłoby oznaczać paraliż budowlany.
Nowe plany ogólne mają objąć wszystkie gminy i miasta w Polsce. Samorządy mogą w nich wyznaczyć tzw. obszary zabudowy, ale nie muszą. Jeśli tego nie zrobią, oznaczać to będzie całkowitą blokadę nowej zabudowy do momentu uchwalenia planu miejscowego - czyli bardziej szczegółowego dokumentu, który uchwala się dla poszczególnych fragmentów gminy.
Do tej pory w przypadku braku planu miejscowego można było ubiegać się o pozwolenie na budowę na podstawie decyzji o warunkach zabudowy, czyli tzw. wuzetek. Jeśli jednak gmina w planie ogólnym nie określi tzw. obszarów uzupełnienia zabudowy, to poza ściśle określonymi wyjątkami (np. rozbudowa czy odbudowa) nie będzie można w ogóle wydawać decyzji o warunkach zabudowy. W praktyce oznacza to blokadę inwestycji.
Źródło: "Gazeta Wyborcza"