Euro w Polsce albo ściana. Czas na otrzeźwienie [OPINIA]

Powodów, by wejść do strefy euro, jest dużo. Odraczanie tego jest dla nas kosztowne. Politycy zohydzili Polakom euro, dla nich ważniejsze są populistyczne hasła. Ale perspektywa zderzenia ze ścianą kryzysu budżetowego może jednak przynieść otrzeźwienie - pisze w opinii dla money.pl Tomasz Kasprowicz.

Wejście Polski do strefy euroWejście Polski do strefy euro leży w interesie UE, możemy spodziewać się ułatwień
Źródło zdjęć: © GETTY, mat. własne | Thanasis

Tekst powstał w ramach projektu WP Opinie. Przedstawiamy w nim zróżnicowane spojrzenia komentatorów i liderów opinii publicznej na kluczowe sprawy społeczne i polityczne.

Sytuacja finansów publicznych przypomina jazdę na ścianę. Nie wiemy dokładnie, jak daleko jest ta ściana, ale wiemy, że się do niej zbliżamy. Do tego nie bardzo jest jak zwolnić. Prezydent obiecał wetowanie podnoszenia podatków. Obniżanie wydatków – zwłaszcza tych znaczących – jest politycznym samobójstwem.

Do tej pory ratował nas wzrost gospodarczy, ale ten – nawet jeśli utrzyma się na obecnym poziomie – co w tak niespokojnych czasach nie jest wcale pewne, to nie wystarczy przy astronomicznych wydatkach na zbrojenia i opiekę społeczną. W końcu coś trzaśnie.

Temat euro nie jest w Polsce nośny. Po latach zohydzania go przez prawicę stał się polityczną sierotą – nikt nie chce umierać (a w każdym razie tracić słupków poparcia) za euro. To się może jednak dość szybko zmienić. Przyjęcie euro zaś mogłoby się nawet odbyć przy koniecznym współudziale opozycji. Ta nie będzie raczej chciała odziedziczyć finansowego kryzysu, w przypadku przejęcia władzy, a wolałaby sama tego procesu nie inicjować.

Rada Gabinetowa w sprawie zdrowia? "Prezydent nie wyklucza"

Sposób na odroczenie poważnego kryzysu

Tymczasem przyjęcie euro to jedyny niekosztowny politycznie i ekonomicznie sposób na odroczenie poważnego kryzysu finansów publicznych, w dobie wielkich wydatków militarnych i socjalnych. A oto dlaczego.

Zacznijmy od faktów. Na połowę obecnego roku zadłużenie publiczne to 2,2 tryliona zł (według definicji zadłużenia UE). Przewidywany deficyt do września to 200 mld zł, zaś plan na cały rok to 290 mld zł, ale będzie zapewne więcej. Wydatki na obsługę długu to planowane 75 mld zł w 2025 roku – z tendencją rosnącą w kolejnych latach. W 2027 mają przekroczyć 100 mld zł.

W tej chwili za swój dług Polska płaci około 5,2 proc. (obligacje 10-letnie), a dla nowych krajów strefy euro o podobnym poziomie zadłużenia do PKB (np. Słowacja, Słowenia) to około 3 proc. Polska to kraj sporo większy, więc zapewne mogłaby uzyskać lepsze warunki, ale załóżmy konserwatywnie, że oszczędności sięgnęłyby 40 proc. kosztów. Oznacza to obniżenie deficytu o 30 mld zł, czyli ponad 10 proc., bez cięcia wydatków ani podnoszenia podatków.

Z każdym kolejnym rokiem oszczędności będą rosły zarówno z powodu niższego oprocentowania, jak i wolniejszego narastania długu publicznego.

Rezerwy NBP. Jednorazowy przypływ pieniędzy

Ale to nie wszystko. Rezerwy NBP wynoszą obecnie 223,3 mld euro, czyli około 950 mld zł. Wchodząc do strefy euro Polska, musiałaby wnieść wkład do EBC w wysokości około 650 mln euro, czyli około 2,75 mld zł. To pozostawiłoby w dyspozycji około 972 mld zł. Użycie tych pieniędzy do ograniczenia długu publicznego pozwoliłoby ograniczyć go o 44 proc. – tym samym ograniczając o tyleż samo pozostały koszt obsługi długu o dalsze 20 mld zł. To kolejne ograniczenie deficytu o około 6 proc.

To wszystko przy konserwatywnym założeniu, że rentowność obligacji nie spadłaby jeszcze mocniej ze względu na ograniczenie ryzyka kredytowego, jak i głębokości rynku długu denominowanego w euro. Wszystko nadal bezkosztowo.

Oczywiście niekoniecznie całość pieniędzy musiałaby być przeznaczona na obniżanie długu (choć większość zapewne musiałaby być na to wykorzystana, o czym dalej).

Istnieją konieczne wydatki, przed jakimi stoimy, które częściowo mogłyby zostać w ten sposób sfinansowane: elektrownie jądrowe, modernizacja sieci przesyłowej, zbrojenia. Jednocześnie trzeba bardzo uważać, by politycy nie wykorzystali tych pieniędzy na drogie i niepotrzebne wydatki. To jednorazowy przypływ pieniędzy, który więcej się nie powtórzy.

A to jeszcze nie koniec możliwych korzyści. Przychody odsetkowe banków w 2024 wyniosły 106 mld zł. Zakładając proporcjonalny spadek oprocentowania, w kieszeniach Polaków i polskich firmach zostanie dodatkowo około 40 mld zł (czy po przeliczeniu ok. 10 mld euro). Nie pozostanie to bez wpływu na wzrost gospodarczy, a co za tym idzie także wpływy podatkowe – choć tu ciężko wyrokować o skali tego efektu. Do tego dojdą pozostałe korzyści związane z obniżeniem kosztów transakcji przewalutowania, zarządzania ryzykiem, księgowych i innych.

Nie spełniamy kryteriów? Opór UE nie musi być duży

Powodów, by wejść do strefy euro, jest oczywiście więcej – przede wszystkich tych związanych z bezpieczeństwem ekonomicznym. Wiemy też, że odraczanie wejścia jest dla nas kosztowne. To jednak nie przekona polityków, dla których ważniejsze są populistyczne hasła. Ale perspektywa zderzenia ze ścianą kryzysu budżetowego może jednak przynieść otrzeźwienie i pokonanie dotychczas niepokonywalnych przeszkód, takich jak zmiana Konstytucji, może się okazać nagle do osiągnięcia.

Pozostaje jednak pytanie – co z kryteriami z Maastricht, których w tej chwili nie spełniamy. Zacznijmy od tego, że proces akcesji bazuje jednak na konsensusie politycznym i wiele tu można wynegocjować – zaś opór UE nie musi być duży.

Przystąpienie Polski do euro byłoby znaczącym sukcesem integracji, właściwie domykającym ten projekt. Wielkość PKB krajów poza strefą stałaby się nieznaczna, zwłaszcza po planowanym wejściu Bułgarii i Rumunii.

Ostatnie niedobitki w postaci Czech i Węgier zapewne szybko dołączyłyby do strefy, kończąc wdrożenie projektu. Zatem wejście Polski do strefy euro leży w interesie UE i możemy spodziewać się ułatwień.

A teraz do konkretów. Inflacja i stopy procentowe w Polsce dość szybko się normalizują, więc i te kryteria możemy mieć załatwione.

Wartość złotego i euro są ze sobą bardzo mocno związane

Pozostaje kwestia korytarza ERMII – czyli utrzymywania kursu waluty na stabilnym poziomie wobec euro. Paradoksalnie to kryterium może być najłatwiejsze do spełnienia – poprzez jego eliminację. Sam wymóg korytarza powstał wraz z tworzeniem strefy euro. Wąskie pasmo odchyleń miało uwiarygadniać przyjęty na postawie szacunków kurs wymiany waluty narodowej na euro. Nie sposób tego było zrobić inaczej – bo euro wcześniej nie istniało i brak było danych historycznych.

Dziś jednak, dekady później bardzo łatwo ustalić, jaki powinien być kurs wymiany na podstawie danych historycznych. A dane te pokazują, że wartość złotego i euro są ze sobą bardzo mocno związane. Nie ma zatem żadnego powodu, by do korytarza wchodzić, bo nie daje to żadnych korzyści, a wystawia kraj na możliwość spekulacyjnych ataków

Spekulanci, wiedząc, że kraj będzie bronił kursu poprzez interwencje walutowe banku centralnego, mogą na tym nieźle zarobić. ERM II można zatem zaliczyć de facto retrospektywnie albo jeszcze lepiej zastąpić go algorytmem bazującym na danych historycznych, a z wymogu – jako anachronicznego – zrezygnować. Argument ten jest szeroko znany i nie powinien być trudny do przeforsowania.

dr Tomasz Kasprowicz, CFA, redaktor naczelny Res Publika Nowa, dyrektor programu EMBA Krakowskiej Szkoły Biznesu

Wybrane dla Ciebie
Zmiany w tradycji kolędowania. Część księży rezygnuje z kopert
Zmiany w tradycji kolędowania. Część księży rezygnuje z kopert
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 02.01.2026
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 02.01.2026
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 02.01.2026
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 02.01.2026
Ile kosztuje frank szwajcarski? Kurs franka do złotego PLN/CHF 02.01.2026
Ile kosztuje frank szwajcarski? Kurs franka do złotego PLN/CHF 02.01.2026
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 02.01.2026
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 02.01.2026
Mają dość "importu pracowników spoza UE". Rywal Orbana grzmi
Mają dość "importu pracowników spoza UE". Rywal Orbana grzmi
Trump może ogłosić sukces. Prezydent Wenezueli wyciągnął dłoń
Trump może ogłosić sukces. Prezydent Wenezueli wyciągnął dłoń
Będzie trzynastka dla Marty Nawrockiej. Otrzyma mundurowe świadczenie
Będzie trzynastka dla Marty Nawrockiej. Otrzyma mundurowe świadczenie
Zmienione limity. Ci emeryci muszą pilnować, by nie stracić świadczeń
Zmienione limity. Ci emeryci muszą pilnować, by nie stracić świadczeń
Zakaz butli gazowych. Spółdzielnie rozsyłają pisma
Zakaz butli gazowych. Spółdzielnie rozsyłają pisma
Limity w leasingu aut. Klimat nie zyska, firmy zapłacą
Limity w leasingu aut. Klimat nie zyska, firmy zapłacą
Banki zapłacą więcej. CIT wzrośnie nawet do 30 proc.
Banki zapłacą więcej. CIT wzrośnie nawet do 30 proc.