Duża zmiana w sklepach. Sprzedawcy boją się fali złodziei

Już teraz nie mają skrupułów, wchodzą do sklepu, biorą whisky z półki i uciekają – mówi nam pracownica sklepu ogólnospożywczego ze Śląska. Jej zdaniem, za chwilę będzie jeszcze gorzej, bo wchodzą zmiany w Kodeksie karnym.

Właściciele sklepów drżą przed falą złodziei w związku ze zmianą prawa  Właściciele sklepów drżą przed falą złodziei w związku ze zmianą prawa
Źródło zdjęć: © East News | Michal Zebrowski

Pierwszego października wejdą w życie zmiany w Kodeksie karnym. Zwiększy się m.in. kwota (z 500 do 800 zł), od której kradzież przestaje być wykroczeniem, a staje się przestępstwem.

Do końca września osobom, które przywłaszczą sobie produkty o wartości do 500 zł, grozi grzywna od 20 do 5000 zł oraz kara aresztu od 5 do 30 dni lub kara ograniczenia wolności. Wykroczenia nie są zapisane w Krajowym Rejestrze Karnym, więc sprawca jest traktowany jako osoba niekarana.

Zmian obawiają się przede wszystkim handlowcy, którzy w ostatnim czasie notują coraz większe straty spowodowane kradzieżami.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Skuteczna walka z inflacją? "Rząd przeszkadza"

Lawinowy wzrost kradzieży

Rozmawiamy z Renatą Juszkiewicz, prezeską Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji. Pytamy, czy polscy sprzedawcy drżą przed zmianami w prawie.

– Podniesienie progu kradzieży z 500 do 800 zł zachęci złodziei do większej zuchwałości i – w opinii branży – przyczyni się do zwiększenia skali zjawiska. Liberalizacja prawa oznaczać będzie większe straty dla sklepów, gdyż w ramach wyższego progu kwotowego sprawcy będą mogli ukraść nie tylko więcej produktów podstawowej konsumpcji, ale także ekskluzywne artykuły spożywcze, drobne AGD, elektronikę czy odzież – komentuje.

Dodaje, że sklepy będą musiały zwiększyć nakłady na systemy zabezpieczeń antykradzieżowych. – A przypomnijmy, iż handel – podobnie jak inne sektory polskiej gospodarki – znajduje się obecnie pod bardzo silną presją kosztową – wyjaśnia w rozmowie z money.pl.

Beata, pracownica sklepu ogólnospożywczego ze Śląska, mówi nam, że nowe przepisy zwiększą zuchwałość złodziei.

Uważam, że zwiększenie progu wpłynie bezpośrednio na większą liczbę kradzieży. Już teraz nie mają skrupułów – wchodzą do sklepu, biorą na przykład whisky z półki i uciekają. Nie boją się kamer. Zaczęliśmy zgłaszać na policję nawet kradzież czteropaku. Nie raz udało nam się znaleźć sprawców i otrzymać zwrot kosztów – opowiada.

Renata Juszkiewicz zaznacza, że branża stoi na stanowisku, iż remedium na ograniczenie plagi kradzieży w sklepach jest obniżenie (a nie podwyższenie) progu kradzieży.

Kradzieże w sklepach

Emil, który pracował jako sprzedawca, mówi nam, że największej kradzieży zauważał, kiedy był zatrudniony w księgarni. – Drugie w kolejności były sklepy z odzieżą sportową. Kradzieży było od groma – dodaje.

Z kolei Marta, menedżerka w sklepie zajmującym się sprzedażą okularów i ich doborem, mówi, że dla jej branży niewiele się zmieni. Dlaczego? – U nas kradną tylko drogie produkty – o wartości od 1500 do 2000 zł – mówi.

I uzupełnia, że w sklepie, w którym pracuje, są "specyficzni" złodzieje. – Znają branżę, wiedzą, co kraść, żeby się sprzedało. Są przygotowani – ocenia.

Przedstawicielka Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji zauważa, że w wielu przypadkach odnotowuje się jednak lawinowy wzrost przypadków kradzieży, o czym świadczą policyjne statystyki.

– Z danych Komendy Głównej Policji wynika, iż liczba przestępstw kradzieży w sklepach (na kwotę powyżej 500 zł) w pierwszym półroczu 2023 r. wzrosła o 40 proc. rok do roku, a wykroczeń związanych z kradzieżą (na kwotę poniżej 500 zł) – o 22 proc. Przyczyn tego zjawiska branża upatruje we wzroście inflacji i rosnących kosztach życia. W warunkach pogarszającej się sytuacji gospodarczej mamy do czynienia z realnym spadkiem siły nabywczej Polaków, wskutek czego wiele osób doświadcza skrajnego ubóstwa – mówi nam Juszkiewicz.

Ekspertka dodaje, że sprawcami są coraz częściej tzw. zwykli obywatele, którzy nigdy wcześniej nie łamali prawa.

– W odróżnieniu od poprzednich lat, łupem złodziei padają przede wszystkim produkty żywnościowe z podstawowego koszyka, m.in. pieczywo, masło, olej, makarony, paczkowane wędliny czy słodycze – uzupełnia Juszkiewicz.

Weronika Szkwarek, dziennikarka money.pl

Źródło artykułu: money.pl
Wybrane dla Ciebie
Nagły zwrot w Białym Domu. To on będzie negocjował z Iranem
Nagły zwrot w Białym Domu. To on będzie negocjował z Iranem
Europejski kraj ma zapas paliw tylko na 20 dni. Wyślą ludzi z biur do domów?
Europejski kraj ma zapas paliw tylko na 20 dni. Wyślą ludzi z biur do domów?
Ruch statków w cieśninie Ormuz znów zamarł. Ożywienie było chwilowe
Ruch statków w cieśninie Ormuz znów zamarł. Ożywienie było chwilowe
Słowacy porównali ceny diesla w całej Europie. Co im wyszło?
Słowacy porównali ceny diesla w całej Europie. Co im wyszło?
Trump za bardzo się spieszy? Europa obawia się skutków negocjacji z Iranem
Trump za bardzo się spieszy? Europa obawia się skutków negocjacji z Iranem
40 porwań związanych z kryptowalutami. Francja bije na alarm
40 porwań związanych z kryptowalutami. Francja bije na alarm
MON wzywa kierowców na ćwiczenia. Branża boi się paraliżu
MON wzywa kierowców na ćwiczenia. Branża boi się paraliżu
CPK wybrało inżyniera kontraktu. Oferta na 1,6 mld zł
CPK wybrało inżyniera kontraktu. Oferta na 1,6 mld zł
Będą badać jakość życia. GUS apeluje do Polaków
Będą badać jakość życia. GUS apeluje do Polaków
Rozbudowa autostrady A2. Krytyczny moment dla terminu rozpoczęcia prac
Rozbudowa autostrady A2. Krytyczny moment dla terminu rozpoczęcia prac
Wiercenie za ścianą. Polacy planują remonty. Ruszą wiosną i latem
Wiercenie za ścianą. Polacy planują remonty. Ruszą wiosną i latem
Gotowy na "wielką umowę" z USA. Łukaszenka spotka się z Trumpem?
Gotowy na "wielką umowę" z USA. Łukaszenka spotka się z Trumpem?