Działki tracą na wartości. Wychodzą do miasta z roszczeniami o miliony złotych
Poznań mierzy się z falą pozwów po uchwaleniu planów miejscowych. Jak podaje portalsamorzadowy.pl, właściciele nieruchomości z tego miasta wysuwają roszczenia na ok. 340 mln zł, twierdząc, że nowe przeznaczenie gruntów obniżyło ich wartość. Tylko w tym roku miasto miało zawrzeć już dwie ugody.
Serwis podaje, że w stolicy Wielkopolski trwa 48 postępowań sądowych dotyczących roszczeń po zmianach w miejscowych planach zagospodarowania przestrzennego (mpzp). Łączna wartość żądań sięga ok. 340 mln zł, z czego pozew na najwyższą kwotę opiewa aż na 123 mln zł i dotyczy planu obowiązującego od 2013 r. Właściciel twierdzi, że wcześniej mógł korzystniej wykorzystać nieruchomość, bo dopuszczano tam m.in. zabudowę mieszkaniową.
Poznań. Pozwy po utracie wartości działek po zmianach mpzp
Najczęściej spory dotyczą gruntów przeznaczonych pod zieleń i drogi. Zgodnie z art. 36 ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym właściciel może wystąpić do gminy o odszkodowanie, jeśli uważa, że plan obniżył wartość nieruchomości. Dominika Radłowska-Zelent, zastępczyni dyrektora Wydziału Gospodarki Nieruchomościami w poznańskim magistracie, potwierdziła serwisowi portalsamorzadowy.pl, że już w 2026 roku miasto zawarło dwie ugody w tego rodzaju sprawach.
- Poznań stara się przestrzeń kształtować tak, jak uważa za sensowne. Liczy się z tym, że będą roszczenia, ale kontynuuje swoje plany - podkreśla. Urzędniczka podała przykład Malty jako miejsca rekreacyjnego, które miasto chroni przed zabudowaniem blokami.
Buduje największe polskie firmy. Ucieczka do przodu i "błękitny ocean"
Urzędnicy podkreślają, że kwoty z pozwów nie muszą oznaczać realnych wypłat. Jak wynika z danych przytoczonych przez Portal Samorządowy, sądy często dochodzą do innych wycen niż właściciele działek.
- Kwota wskazana w pozwach kierowanych przez właścicieli do sądu oparta jest głównie na ich subiektywnych oczekiwaniach. W wyniku przeprowadzonego przez sąd postępowania może się okazać, że powództwo zostanie oddalone na skutek braku szkody planistycznej lub sąd stwierdzi, że co prawda ona nastąpiła, lecz jest o znacznie niższej wartości niż pierwotnie wskazywali powodowie - podkreśla urzędniczka.
Tym argumentem urzędniczka przekonuje, że zgłoszone roszczenia na ok. 340 mln zł mogą odbiegać od realnych kwot, jakie zostaną zasądzone w wyrokach. Miasto analizuje przy tym możliwość kolejnych ugód, ale nie tylko pod kątem samej wypłaty pieniędzy. Liczy się również to, czy gmina przejmie grunt potrzebny do realizacji celu publicznego.
- Kluczowym elementem do podjęcia decyzji o przystąpieniu do rozmów ugodowych przez miasto Poznań jest również możliwość nabycia nieruchomości, a nie wyłącznie wypłaty odszkodowania - tłumaczy zastępczyni dyrektora Wydziału Gospodarki Nieruchomościami w poznańskim urzędzie miasta.
Źródło: portalsamorzadowy.pl