Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
oprac. KRO
|
aktualizacja

Firmy przewozowe toną w długach. Koniec PKS-ów to wyrok dla wsi i miasteczek

276
Podziel się:

W nieco ponad rok długi firm transportowych wzrosły o 209 mln zł. To kwota większa niż łączne zadłużenie przedsiębiorstw z tego sektora w sierpniu 2021 r. – wynika z danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor. Większość z tych długów generują przewoźnicy oferujący wynajem i przewozy autokarowe oraz oferujących usługi na terenach wiejskich.

Firmy przewozowe toną w długach. Koniec PKS-ów to wyrok dla wsi i miasteczek
Długi firm przewozowych wzrosły do 408 mln zł (zdj. ilustracyjne) (Adobe Stock)

Z danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor wynika, ze nieopłacone zobowiązania firm przewozowych sięgają 408 mln zł. Jeszcze w sierpniu 2021 r. wynosiły one 199 mln zł. Większość z tej kwoty przypada na przewoźników oferujących wynajem i przewozy autokarowe i tych, którzy świadczą usługi na terenach wiejskich, co – zdaniem ekspertów – oznacza pogorszenie się sytuacji finansowych PKS-ów i lokalnych firm transportowych.

W tej grupie zadłużenie wynosi 311,8 mln zł. Kłopot z terminowymi płatnościami ma 9 proc. firm z tej branży. Lepiej radzą sobie przewoźnicy oferujący usługi w obrębie miast, dotyczy to zarówno transportu zbiorowego, jak i przejazdów taksówkami.

Polacy korzystają z transportu publicznego. Głównie w dużych miastach

Z badania wykonanego przez Quality Watch dla Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor wynika, że niemal co czwarty Polak (23 proc.) w ciągu ostatnich 6 miesięcy korzystał z komunikacji zbiorowej ze zwiększoną częstotliwością. Głównie wzrost ten dotyczy jednak mieszkańców wielkich miast. W tym przypadku było 33 proc.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: Kryzys żywnościowy zbliża się wielkimi krokami. "Będzie mniej jedzenia i będzie ono droższe"

Odsetek ten maleje wraz ze zmniejszaniem się liczby potencjalnych użytkowników. W przypadku wsi jest to 16 proc. Przede wszystkim ze względu na ograniczony dostęp do tego typu środków transportu. W grupie tej najczęściej kierowcy ograniczają jazdę samochodem na rzecz chodzenia pieszo, jazdy rowerem lub całkowitej rezygnacji z wyjazdów.

Z zestawienia przygotowanego przez warszawski ZTM, na które powołuje się BIG InfoMonitor, wynika, że w lipcu o ok. 20 proc. wzrosła sprzedaż biletów jednorazowych i krótkookresowych, a o prawie 30 proc. biletów długookresowych w stosunku do tego samego okresu ubiegłego roku.

O ile dla firm świadczących usługi miejskiego i podmiejskiego przewozu pasażerskiego wzrost zainteresowania usługami może być wystarczający, to dla przewoźników komunikacji dalekobieżnej, o charakterze turystycznym, w obszarach wiejskich czy oferujących przewozy szkolne i pracownicze już nie – skomentował wyniki badania prezes BIG InfoMonitor Sławomir Grzelczak.

Podkreślił, że to jest najbardziej zadłużona gałąź lądowego transportu pasażerskiego. – Nieopłacone zobowiązania przyrastają z miesiąca na miesiąc i są na tyle duże, że nawet zmiana podejścia Polaków do podróżowania ich nie zatrzyma – prognozuje.

Polacy są zmotoryzowani, bo nie mają komunikacji zbiorowej

Eksperci BIG InfoMonitor przytaczają dane Eurostatu, z których wynika, że w Polsce na 1 tys. mieszkańców przypada 664 samochodów. Pod tym względem jesteśmy w czołówce krajów UE.

Jest jednak drugie dno takiego stanu rzeczy. Często Polacy muszą posiadać własne pojazdy ze względu na ograniczoną dostępność do transportu zbiorowego. Wielu Polaków, szczególnie tych ze wsi i małych miejscowości, żeby dojechać do pracy, szpitala czy nawet wykonać tak prozaiczne czynności, jak zakupy, jest zmuszonych do zakupu auta - zauważyła Diana Borowiecka z BIG InfoMonitor. Ekspertka podkreśliła, że nie wszyscy mogą sobie pozwolić na kupno auta, szczególnie osoby starsze, niepełnosprawne i uboższe.

Wykluczenie komunikacyjne jest obecnie problemem wielu mieszkańców i eskaluje zjawisko wykluczenia społecznego w innych obszarach życia oraz utrudnionego dostępu do usług publicznych, w tym edukacyjnych - stwierdziła Diana Borowiecka.

Pandemia uderzyła w firmy przewozu osób

Autorzy raportu podkreślają, że los komunikacji zbiorowej przypieczętowała pandemia koronawirusa i wynikające z niej obostrzenia w transporcie. Jednak "upadek przewoźników" zaczął się wcześniej.

Eksperci wskazują, że firmy najgorzej odczuły przejście szkół na nauczanie zdalne. Regionalni przewoźnicy, którzy dotychczas zawsze mogli liczyć na uczniów - bez względu na słabnące zainteresowanie na ich usługi - stracili najliczniejszą grupę pasażerów.

Jeszcze w marcu 2020 r. zadłużenie przewoźników wynosiło ok. 81 mln zł. Pierwszy rok ograniczeń przyniósł 15 mln zł, a drugi rok, dodatkowo naznaczony rosnącymi cenami paliwainflacją, kolejne 216 mln zł - wyliczał Sławomir Grzelczak.

Zaległości firm transportowych odczują także pasażerowie, którzy za ten sam dystans będą musieli zapłacić więcej lub - co bardziej niepokojące - w ogóle nie pojadą - ostrzega ekspert.

Pasażerów wciąż mniej niż przed pandemią

W ramach przewozów pasażerskich środkami komunikacji miejskiej w 2021 r. wykonano 2,5 mld kursów. To niewielki wzrost w porównaniu 2,3 mld w poprzednim roku, kiedy to transport publiczny zaliczył największy spadek liczby pasażerów - podali eksperci, powoławszy się na dane Głównego Urzędu Statystycznego.

To i tak znacznie mniej niż jeszcze przed pandemią. W latach 2010-2019 liczba przejazdów wahała się w granicach 3,8-3,9 mld. Spadek zainteresowania publicznym transportem zmusza firmy do wyłączania kolejnych kursów.

Zainteresowanie publicznym transportem autobusowym spada, firmy obcinają kolejne kursy, a mieszkańcy, którzy mają dość nieustannie zmieniających się rozkładów czy nieprzyjeżdżających autobusów, przesiadają się do prywatnych samochodów - stwierdził główny analityk BIG InfoMonitor Waldemar Rogowski.

Dlatego też zwiększa się popyt na używane, często piętnastoletnie i starsze samochody wśród mieszkańców wsi i małych miasteczek - zauważył analityk.

W badaniu ankietowani mówią też o kolejnych przyczynach wykluczenia komunikacyjnego. Kluczowym powodem ograniczania jazdy samochodem jest wzrost cen paliw, na który wskazało 79 proc. spośród osób, które obecnie rzadziej korzystają z tego środka transportu. Dla 42 proc. z kolei głównym powodem zmiany sposobu podróżowania jest konieczność oszczędzania, a 37 proc. po prostu nie stać na ten środek transportu.

Badanie Quality Watch zrealizowano 26-29 sierpnia 2022 r., metodą CAWI (komputerowo wspomagany wywiad internetowy) na próbie reprezentatywnej ze względu na wiek, płeć i wielkość miejsca zamieszkania próbie 1085 Polaków w wieku 18 lat i więcej.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
PAP
KOMENTARZE
(276)
Robert
2 tyg. temu
Długów będzie więcej raczej, dlatego ja to już od dawna z KRD korzystam
andrej
2 tyg. temu
Wygląda to coraz gorzej niestety... chociaż tyle dobrego, że KRD jest i można się ustrzec przed długami
Polak
3 miesiące temu
Jak maja jeździć jak Covit zaraza wojna i drogie bilety zrobić komunikacje DARMOWA bedzie mniej kontroli biletów i co2 i klimat
Banita
3 miesiące temu
Kolejne z wielu kłamstw wyborczych pisiactwa. Przywracanie połączeń autobusowych i kolejowych na wsiach i w miasteczkach wyszło im jak wszystko inne. Dno+
wyborca
3 miesiące temu
I gdzie ten program szumnie zapowiadany przez kaczora pks+. Za złotówkową dopłatę do kilometra autobusy miały wozić wyborców...! Kolejny blef???
...
Następna strona