Game Industry Conference 25 – kolejna edycja, kolejny sukces
Jak co roku konferencja GIC 25 okazała się dużym sukcesem. Nie tylko z perspektywy organizatorów, według rosnących statystyk liczby uczestników czy prelekcji. Przede wszystkim była sukcesem dla uczestników. Przygotowano już wewnętrzne raporty, sporządzono podsumowania, dokonano analizy kosztów i zysków. Są twarde dowody na to, że coroczne, wielkopolskie spotkanie przedstawicieli branży gamedev z całego świata przynosi korzyści właśnie im.
Spotkajmy się pół tysiąca razy
Gdyby sukces GIC 25 trzeba było zobrazować jakimś jednym konkretnym faktem, jakąś wymierną, robiącą wrażenie liczbą, to byłoby nią 530. Dlaczego akurat ta liczba? Game Industry Conference to wydarzenie branżowe związane z przemysłem produkcji i sprzedaży gier wideo, organizowane jesienią w Poznaniu już od lat. Co roku przybywają na nie tysiące uczestników i setki prelegentów, by wziąć udział w prezentacjach i panelach zajmujących się przeróżnymi aspektami tworzenia, promowania i sprzedawania gier, a także zagadnieniami technicznymi, prawnymi i społeczno-kulturowymi związanymi z branżą gamedev. Konferencja to prawdziwa kopalnia wiedzy, ale także miejsce na networking. I liczba 530 odnosi się właśnie do niego.
Tych pół tysiąca biznesowych spotkań zostało odnotowanych w dedykowanej aplikacji konferencyjnej. Nie były to zaplanowane prelekcje, ani zwykłe spacery po części wystawienniczej GIC, czyli B2B Expo. Nie, to uczestnicy konferencji, samodzielnie i samorzutnie, spotykali się ze sobą. Fizycznie, twarzą w twarz i oficjalnie odnotowując to w systemie. Spotkań umawianych w inny sposób lub casualowych było o wiele więcej. Podobnie jak nawiązanych kontaktów. Wspomniana aplikacja odnotowała 1610 połączeń biznesowych, czyli oficjalnych kontaktów online, wcale nie mniej ważnych, zwłaszcza w tej branży.
I każde z nich, te zapisane w systemie, i te spoza niego pomogły nawiązać współpracę, kontynuować ją lub sprawdzić, czy jest w ogóle możliwa. Pozwoliły skorzystać z możliwości, jakie daje zebranie w jednym miejscu prawie trzech i pół tysiąca managerów, developerów, programistów, prawników, a nawet polityków i wielu innych specjalistów, których praca jest w jakiś sposób związana z grami. I to nie tylko polskich.
Z Argentyny i z Australii, i z AMD
Rodzima branża gamedev jest duża. Nie tylko w naszym regionie, ale i na świecie. Mamy w kraju ponad 800 firm związanych z tą branżą, od maleńkich, jednoosobowych, do prawdziwych gigantów w skali światowej. Pracuje w nich 14500 osób. I co roku tworzą one ponad 450 gier na wszystkie możliwe platformy, co przynosi prawie 1,3 miliarda euro przychodów. Są w Europie więksi gracze, ale bardzo niewielu. I żaden nie ma takiej dynamiki wzrostu, ani takiej jakości, bo Polska liczy się w świecie gier nie tylko ze względu na liczby, ale także na opinię, jaką cieszą się rodzime produkcje. Już dawno nie jesteśmy krajem jednego przeboju. Polskie studia tworzą gry, które wchodzą do czołówki gatunkowych kanonów, albo tworzą własne gatunki.
Nic więc dziwnego, że na konferencję taką jak GIC 25 przyjeżdżają uczestnicy z całego świata. W poprzedniej edycji przybyli z 51 różnych krajów, w tym prawie wszystkich europejskich. Pojawili się goście z USA i Kanady, byli również Chińczycy, Koreańczycy i Japończycy, a nawet ktoś z Pakistanu. Także Ameryka Południowa miała swoją reprezentację z Brazylii, Peru, Urugwaju i Argentyny. Nie zabrakło również gości z Australii. Konferencja ma prawdziwie międzynarodowy charakter, podkreślany zresztą przez fakt, że prawie wszystkie prezentacje z trzystu, które odbyły się na Game Industry Conference 25 w Poznaniu, były prowadzone po angielsku. Liczy się jednak nie tylko różnorodność uczestników, ale także kaliber. Na imprezie pojawili się więc nie tylko lokalni zawodnicy wagi ciężkiej z CD Projekt RED, 11bit Studios i Ten Square Games, ale również przedstawiciele największych światowych firm – Bethesda, Epic Games, Riot Games, Larian, Wargaming.net czy Warhorse Studios. W ostatnim GIC uczestniczyli, i to od razu jako wystawcy, polujący na imprezie na młode talenty, ludzie z giganta technologicznego AMD. I to nie tylko z AMD Polska, ale kierownicy tacy jak Josh Hort z amerykańskiej centrali firmy. GIC nie jest już lokalnym spotkaniem gamedev. Od przynajmniej dekady.
Samorządy i ministerstwa
Fakt, że Game Industry Conference 25 było większe i bardziej znaczące niż poprzednia edycja i wszystkie pozostałe krajowe imprezy tego typu może być uznany za sukces. Ale takie sukcesy GIC zalicza regularnie co roku, z determinacją goniąc zasięgiem i znaczeniem największych europejskich konkurentów, którzy zresztą są coraz bardziej w zasięgu. Dlatego też za sukces ubiegłorocznej edycji poznańskiej konferencji wypadałoby raczej uznać zorganizowanie po raz pierwszy bardzo znaczącego wydarzenia – Okrągłego Stołu Branży Gier. Uczestniczyli w nim nie tylko jej krajowi przedstawiciele, ale oficjalni wysłannicy Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Jego owocem było położenie fundamentów pod nową, oficjalną, systemową strategię ścisłej współpracy pomiędzy branżą gamedev a instytucjami państwowymi.
Te ostatnie, zarówno na szczeblu ministerialnym, jak i samorządowym, bo także one miały swoich przedstawicieli na GIC 25, mają zapewnić daleko idące wsparcie polskim twórcom i wydawcom oraz pozostałym podmiotom zajmującym się gamedev. Większe niż do tej pory, choć i tak było już pokaźne – w niektórych regionach samorządowcy już się zorientowali, że gamedev to jeden z najlepszych polskich przemysłów eksportowych, który nie tylko tworzy miejsca pracy, ale też jest matecznikiem innowacji. Teraz, właśnie dzięki nowej inicjatywie Okrągłego Stołu, wsparcie w rozwijaniu tej przyszłościowej branży może być jeszcze bardziej skuteczne. I właśnie dlatego, nawet gdyby nic innego się na GIC 25 nie udało, i tak można by uznać zeszłoroczną edycję Game Industry Conference za sukces.
A przecież udało się wszystko. I to tak bardzo, że od tego roku konferencja będzie miała już nie jedną, ale dwie edycje. Tradycyjną, dużą, pod koniec października w stolicy Wielkopolski i nową, bardziej kameralną, w czerwcu w Katowicach.