Glapiński może nie ustąpić. Polsce grozi chaos w NBP [OPINIA]

Rynki nie zareagowały gwałtownie na opinię Sejmowej Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej ws. Adama Glapińskiego. "Ten spokój może być jednak łudzący. Sytuacja może się zmienić (nie musi), jeśli Sejm większością głosów skieruje wniosek do Trybunału Stanu" – pisze w opinii dla money.pl Piotr Kuczyński, główny analityk domu inwestycyjnego Xelion. Wtedy wystarczy jedna decyzja prezesa NBP, by zapanował chaos.

Ostateczną decyzję ws. wniosku o postawienie prezesa NBP przed Trybunałem Stanu podejmie SejmOstateczną decyzję ws. wniosku o postawienie prezesa NBP przed Trybunałem Stanu podejmie Sejm
Źródło zdjęć: © AI, Agencja Wyborcza.pl | Bartosz Bobkowski, Sławomir Kamiński • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI
Piotr Kuczyński

Tekst powstał w ramach projektu WP Opinie. Przedstawiamy w nim zróżnicowane spojrzenia komentatorów i liderów opinii publicznej na kluczowe sprawy społeczne i polityczne.

Sejmowa Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej przyjęła sprawozdanie z prac w sprawie wstępnego wniosku o postawienie prezesa Narodowego Banku Polskiego Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu. Ostateczną decyzję podejmie Sejm uchwałą.

Uchwała taka teoretycznie powoduje zawieszenie w czynnościach osoby, której dotyczy. Odwołanie zaś reguluje ustawa o Narodowym Banku Polskim, która mówi, że odwołanie prezesa NBP może nastąpić, gdy "Trybunał Stanu orzekł wobec niego zakaz zajmowania kierowniczych stanowisk lub pełnienia funkcji związanych ze szczególną odpowiedzialnością w organach państwowych."

Nie wypowiem się na temat zarzutów o:

  • utrudnianie dostępu do dokumentów członkom RPP i zarządu NBP,
  • przyznanie sobie czterech automatycznych nagród kwartalnych.

Niech się tym parają prawnicy. Ten wniosek da im arenę do licznych sparingów. Za to powiem, co myślę o głównym zarzucie, czyli o skupie w latach 2020–2021 skarbowych papierów wartościowych (obligacji) Skarbu Państwa oraz nieskarbowych papierów wartościowych (obligacji) gwarantowanych przez Skarb Państwa, emitowanych przez PFR i BGK, co miało zapewniać pośrednie finansowanie przez NBP deficytu budżetowego.

Luzowanie ilościowe: z tego tytułu nie stawiałbym zarzutu

Taki skup nazywa się poluzowaniem ilościowym i jest to narzędzie, które stosowały banki centralne w USA i strefie euro.

Oczywiście można twierdzić, że w wykonaniu NBP było to większe naruszenie zakazu, ale to już zostawiam prawnikom. Ja z tego tytułu NBP nie stawiałbym zarzutu. Warto sobie przypomnieć, że to był okres pandemii, lockdownów i zastoju gospodarki. Bez takiej pomocy ze strony NBP gospodarka weszłaby w dużą recesję. Poza tym, jeśli to było przestępstwo, to uczestniczyły w tym zarządy licznych banków oraz PFR. Czyli co? Zorganizowana grupa przestępcza? Widzą Państwo, że to brzmi niepoważnie.

Idźmy dalej. Jest zarzut obniżania stóp procentowych przez RPP, bez uzasadnienia, przed wyborami. To prawda. Tak było i sam to mocno oprotestowywałem. Ale… decyzję podejmowała Rada Polityki Pieniężnej, czyli dziesięć osób, a nie Adam Glapiński jednoosobowo. Czy można mu stawiać zarzut, nie robiąc tego w stosunku do innych członków RPP? Poza tym, jak znam ekonomistów i prawników, to znajdą powody, dla których stopy zostały obniżone.

Kolejny zarzut też jest trafiony: osłabianie złotego pod koniec roku po to, żeby NBP wygenerował wyższy zysk. Pamiętam, jak tę decyzję krytykowałem. W grudniu 2020 r. NBP przeprowadził serię interwencji walutowych, osłabiając złotego. W efekcie kurs EUR/PLN mocno wzrósł tuż przed sylwestrem, co pozwoliło NBP zamknąć rok zyskiem operacyjnym wynoszącym aż 9,3 mld zł, z czego ok. 8,9 mld zł zasiliło budżet państwa na 2021 r. Ewidentne nadużycie, ale czy odpowiada za to sam Glapiński, czy może decyzję podjął ktoś inny odpowiedzialny za takie operacje? Nie znam odpowiedzi na to pytanie.

Brak neutralności politycznej: to jest, niestety, prawda

No i w końcu jest zarzut polityczny. Chodzi o to, że prezes nie zachowywał neutralności politycznej. To jest, niestety, prawda. Sam po każdej konferencji prezesa to krytykowałem. Po zmianie władzy ta chęć politycznych wypowiedzi zanikła, ale (niestety), zupełnie bez potrzeby, Adam Glapiński wszedł między młot a kowadło w sprawie programu SAFE. Tak więc teoretycznie zarzut jest uzasadniony.

Problem jednak w tym, że nigdzie nie można znaleźć zakazu takich wypowiedzi. W Konstytucji artykuł 227 ustęp 4 mówi: "Prezes Narodowego Banku Polskiego nie może należeć do partii politycznej, związku zawodowego ani prowadzić działalności publicznej niedającej się pogodzić z godnością jego urzędu." Z tego wynika, że można jedynie próbować udowodnić, że prezes swoimi wypowiedziami "uchybił godności urzędu" prezesa NBP. To jest tak ocenne, że naprawdę konia z rzędem każdemu, kto udowodni takie właśnie działanie.

Jak więc widać, do odwołania prezesa jest jeszcze bardzo daleko. Możliwe jest to, że Sejm uchwali postawienie zarzutów, ale prawnicy dyskutują, czy wystarczy normalna większość, czy trzeba będzie mieć 3/5 głosów (taka była decyzja nieuznawanego przez rząd składu Trybunału Konstytucyjnego). W sprawie nie będę się wypowiadał, bo nie jestem prawnikiem. Dodam tylko, że nawet jeśli koalicja przegłosuje postawienie prezesa przed Trybunałem Stanu, to on najpewniej się nie zawiesi. Wtedy nadal będzie rządził, a rząd nie bardzo będzie mógł coś z tym zrobić.

Jaka będzie reakcja rynków? Groźba chaosu w NBP

Dochodzimy teraz do tego, co mnie i wielu Polaków najbardziej interesuje: jak zareagują rynki finansowe (złoty, obligacje, akcje)? Na pozór wydaje się, że rynki nie zareagują. Przecież w dniu podania informacji o decyzji Komisji kurs złotego zmieniał się nieznacznie i w rytm zmian na EUR/USD, indeksy giełdowe mocno rosły, a rentowność obligacji spadała, reagując na zmiany na rynku ropy. Ten spokój może być jednak łudzący.

Sytuacja może się zmienić (nie musi), jeśli Sejm większością głosów skieruje wniosek do Trybunału Stanu. Adam Glapiński najpewniej się nie zawiesi. Europejski Bank Centralny może zacząć bronić prezesa Glapińskiego (w końcu przecież EBC też skupował obligacje), co doprowadziłoby do chwilowych zawirowań na rynkach.

Po przegłosowaniu wniosku, zgodnie z wersją rządową, może być tak, że członkowie RPP z ramienia Senatu (wyznaczeni przez rządzącą koalicję) nie wezmą udziału w obradach RPP, bo uczestniczy w nich, według nich zawieszony, prezes Glapiński. Rząd więc twierdzi, że głosowania RPP są nieobowiązujące dla banków i rządu. Powstaje potworny bałagan, na co reagują rynki finansowe (bardzo negatywnie). Jest jeszcze jedna broń atomowa związana z posiadanymi przez NBP obligacjami Skarbu Państwa, ale nie będę jej nawet opisywał.

W 2024 r. pisałem, że "należy mieć nadzieję, że ten wniosek miał na celu jedynie wypełnienie jednego z konkretów Platformy Obywatelskiej i ugrzęźnie on w Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej na długie miesiące, a może nawet lata". Okazało się, że ugrzązł na lata, ale jednak w końcu ruszył. Być może skończy się to na wniosku i bez reakcji na rynkach, ale po co podejmować ryzyko, że rynki jednak zareagują?

Wybrane dla Ciebie