Indie zakręcają kurek. Rosyjski budżet traci miliardy przez decyzje USA
Delhi, dotychczasowy sojusznik gospodarczy Moskwy, drastycznie ogranicza zakupy rosyjskiej ropy. To efekt presji administracji Donalda Trumpa i nowej umowy handlowej z USA. Jak donosi serwis Nowa Gazieta, dla Kremla oznacza to utratę miliardów dolarów i konieczność szukania nowych, trudnych rynków zbytu.
New Delhi, dotychczasowy sojusznik gospodarczy Moskwy, drastycznie ogranicza zakupy rosyjskiej ropy. To efekt presji administracji Donalda Trumpa i nowej umowy handlowej z USA. Jak donosi serwis Nowa Gazieta, dla Kremla oznacza to utratę miliardów dolarów i konieczność szukania nowych, trudnych rynków zbytu.
Przez ostatnie lata Indie pełniły funkcję swoistego zaworu bezpieczeństwa dla rosyjskiej gospodarki, wchłaniając surowiec, którego nie chciała kupować Europa. Sytuacja uległa jednak gwałtownej zmianie na początku 2026 roku. Indyjskie rafinerie, pod naciskiem Waszyngtonu, zaczęły rezygnować z dostaw z Rosji na rzecz ropy z Bliskiego Wschodu oraz Stanów Zjednoczonych.
Według analiz opublikowanych przez niezależny rosyjski serwis Nowa Gazieta, skutki tej decyzji są dla rosyjskiego budżetu dewastujące. W samym styczniu wpływy ze sprzedaży ropy i gazu spadły o połowę w ujęciu rocznym. To bezpośrednie uderzenie w zdolność Kremla do finansowania działań wojennych i utrzymania stabilności socjalnej.
Zaczynał od zbierania kamieni. Doszedł do setek milionów dolarów
Waszyngton stawia ultimatum
Zmiana kursu przez Indie nie jest przypadkowa. To element szerszej gry geopolitycznej prowadzonej przez administrację Donalda Trumpa. USA zaoferowały Indiom atrakcyjne porozumienie handlowe, znoszące cła na indyjskie towary, w zamian za ograniczenie współpracy energetycznej z Rosją. Groźba jest realna: powrót do zakupów rosyjskiego surowca może skutkować przywróceniem karnych taryf celnych.
Dyplomatyczny taniec wokół tej kwestii jest skomplikowany. Jak podaje dziennik "The Hindu", indyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych unika bezpośredniego potwierdzenia, że uległo presji USA. Rzecznik resortu odmówił wprost zaprzeczenia amerykańskim twierdzeniom, jakoby Indie "działały tak, jak chciały tego Stany Zjednoczone". Oficjalnie New Delhi utrzymuje, że o kierunkach importu decydują wyłącznie cena i dostępność, jednak dane rynkowe mówią co innego.
Statystyki są nieubłagane. Jeszcze w połowie 2025 roku Indie kupowały nawet 2 mln baryłek rosyjskiej ropy dziennie. W styczniu bieżącego roku wolumen ten skurczył się do 1,2 mln baryłek, a prognozy rynkowe mówią o dalszym spadku do poziomu zaledwie 500–600 tys. baryłek. Miejsce Rosji zajmują dostawcy z Omanu, Iraku, Zjednoczonych Emiratów Arabskich oraz USA.
Dziura w budżecie wojennym
Dla Rosji utrata indyjskiego rynku to katastrofa finansowa. Indie nie tylko kupowały ropę, ale służyły też jako hub, z którego przetworzone paliwa trafiały okrężną drogą do Europy. Teraz ten kanał wysycha. Co gorsza, rosyjskie koncerny, takie jak Rosnieft czy Łukoil, trafiły na amerykańskie listy sankcyjne, co czyni ich ładunki "toksycznymi" dla międzynarodowych kontrahentów.
Problemem jest nie tylko wolumen sprzedaży, ale i cena. Aby znaleźć chętnych na objęty sankcjami towar, Rosja musi oferować gigantyczne rabaty. Podczas gdy cena rynkowa ropy oscyluje wokół 60–70 dolarów za baryłkę, rosyjska mieszanka Urals sprzedawana jest w portach za około 45 dolarów.
Ekonomiści cytowani przez Nową Gazietę szacują, że luka w rosyjskim budżecie może sięgnąć w tym roku od 2 do 3 bilionów rubli. Jeśli surowiec nadal będzie sprzedawany za dwie trzecie ceny rynkowej, zagrożona jest realizacja nawet połowy planowanych wpływów surowcowych. Władze w Moskwie stają przed trudnym wyborem: drenowanie resztek Funduszu Dobrobytu Narodowego, drastyczne podnoszenie podatków lub zwiększanie zadłużenia, co w dłuższej perspektywie napędzi inflację.
Logistyczny koszmar i poszukiwanie alternatyw
Kreml próbuje ratować sytuację, przekierowując transporty do innych odbiorców. Naturalnym kierunkiem wydają się Chiny, jednak eksperci ostrzegają, że możliwości Pekinu nie są nieograniczone. Chiny mogą wchłonąć część nadwyżki, ale będą dyktować bezlitosne warunki cenowe, wiedząc, że Rosja nie ma alternatywy.
Pojawiają się również doniesienia o próbach ukrywania pochodzenia surowca. Wzrosły dostawy do Singapuru, co rodzi podejrzenia o "przebrandowanie" rosyjskiej ropy i mieszanie jej z innymi gatunkami w celu ominięcia sankcji. To jednak proces kosztowny i skomplikowany logistycznie, który dodatkowo obniża marżę rosyjskich producentów.
Analitycy są zgodni: obecna sytuacja to nie przejściowe trudności, ale strukturalny test wytrzymałości dla rosyjskiej gospodarki. Utrata indyjskiego "bezpiecznika" sprawia, że system finansowania państwa staje się niezwykle kruchy, a widmo recesji i spadku poziomu życia Rosjan staje się coraz bardziej realne.