WAŻNE
TERAZ

Media: Trump składa ofertę Nawrockiemu. Chodzi o Radę Pokoju z Putinem

Inflacja rośnie, zarobki też. Czy przez ostatnie lata rzeczywiście się wzbogaciliśmy?

Jeśli płace rosną szybciej niż ceny, oznacza to, że możemy kupić więcej - mówi premier Mateusz Morawiecki. Za GUS-owskimi statystykami stoją jednak ceny konkretnych produktów. Jak się okazuje, w kwestii niektórych podstawowych dóbr od lat stoimy praktycznie w miejscu.

Mateusz MorawieckiMateusz Morawiecki.
Źródło zdjęć: © KPRM | Krystian Maj

- Inflacja jest kwestią, którą należy odnosić do wzrostu wynagrodzeń – powiedział w piątek premier Mateusz Morawiecki, zapytany podczas konferencji prasowej o zaskakująco wysoką inflację w lipcu, która wyniosła 5 proc. w skali roku.

Następnie premier przytoczył dane GUS i powiedział, że w całym 2021 roku "inflacja oscyluje powyżej 4 proc., ale wynagrodzenia wzrosły w gospodarce narodowej o 9,8 proc.”.

Diabeł tkwi w szczegółach

Z twardymi danymi nie można dyskutować, jednak diabeł tkwi w szczegółach. I kiedy się im przyjrzymy, okaże się, że sytuacja nie jest już tak jednoznaczna. Przeciętne płace faktycznie wzrosły w czerwcu o 9,8 proc. w skali roku, jednak dane te nie dotyczą gospodarki narodowej, tylko sektora przedsiębiorstw, czyli firm zatrudniających więcej niż 9 osób.

Wakacyjne korki na autostradach. Bramki do likwidacji, powstaje nowy system

W czerwcu zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw wyniosło 6,3 mln, jest to zatem jedynie pewien wycinek rynku pracy. Nie uwzględnia budżetówki (w której przez brak podwyżek aż się gotuje), nie uwzględnia mikroprzedsiębiorstw.

9,8-procentowy wzrost nie dotyczy także emerytur i rent, które wzrosły mniej, bo o 6,5 proc. w skali roku. Z kolei świadczenia 500+, które są ważnym składnikiem budżetów wielu rodzin, nie rosną wcale.

Skupmy się jednak tylko na pensjach, o których mówił premier. Wzrost o 9,8 proc. w skali roku oznacza, że średnie wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw wyniosło w czerwcu 5802 zł miesięcznie brutto i było o 516 zł wyższe niż w czerwcu ubiegłego roku.

- Kiedy wynagrodzenia rosną dwa razy szybciej niż inflacja, to znaczy, że za podobną pulę środków możemy kupić więcej kilogramów cukru, więcej litrów benzyny, więcej par obuwia - przekonywał w piątek premier.

Jak zmieniały się ceny

Wzięliśmy pod lupę średnie, publikowane przez GUS, ceny kilku podstawowych dóbr i zestawiliśmy je w tabeli. Bo choć średnia inflacja to obecnie 5 proc., to poszczególne produkty mogą drożeć znacznie bardziej, ceny niektórych mogą natomiast stać w miejscu. Dla szerszego oglądu sprawy sprawdziliśmy ceny z ostatnich sześciu lat.

Wnioski są ciekawe, bo na przykład ziemniaki rok i dwa lata temu były droższe niż obecnie. Jednak chleb jeszcze nigdy nie kosztował tyle, co teraz.

Sprawdziliśmy też, czy przez te sześć lat rzeczywiście znacznie się wzbogaciliśmy i możemy sobie pozwolić na więcej. W czerwcu 2015 roku kilogram ziemniaków kosztował średnio 1,76 zł. Z kolei średnie wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw wynosiło 4039 zł brutto miesięcznie. Za taką kwotę można było wtedy kupić prawie 2295 kg ziemniaków.

Z kolei w czerwcu 2021 roku za przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw można kupić 2311 kg ziemniaków, czyli raptem 16 kilogramów więcej. Na przestrzeni ostatnich sześciu lat średnie pensje brutto poszły w górę o 43,6 proc., a średnie ceny ziemniaków o 42,6 proc. Różnica jest zatem minimalna. Chleb również zdrożał o ponad 40 proc. - w czerwcu 2015 roku kosztował średnio 2,2 zł za 0,5 kg, natomiast sześć lat później średnia cena to 3,13 zł.

Od czerwca 2015 roku do czerwca 2021 roku średnio o ponad 30 proc. zdrożały też masło, cukier czy szynka. Jednak są też takie produkty, jak np. marchew, jabłka czy mleko, które zdrożały w tym czasie zaledwie o kilka procent. Możemy ich więc kupić znacznie więcej.

A jak jest z cenami produktów innych niż jedzenie? Od czerwca 2015 do czerwca 2021 żywność i napoje bezalkoholowe zdrożały średnio o 21 proc. Energia elektryczna dla gospodarstw domowych zdrożała o 14 proc., wizyta u lekarza specjalisty - średnio o ponad 50 proc., benzyna Pb-95 - średnio o 9 proc., a przejazd autobusem miejskim - 11 proc.

Inflacja wiele zmienia

Ważniejszy od nominalnego wzrostu wynagrodzeń jest wzrost realny, czyli uwzględniający inflację. W czerwcu 2021 roku wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw wzrosły o wspomniane 9,8 proc. w skali roku, natomiast jeśli weźmiemy pod uwagę inflację - już tylko 5,1 proc.

Natomiast renty i emerytury wzrosły w czerwcu o 6,5 proc. w skali roku, a po uwzględnieniu inflacji - już tylko o 2,5 proc.

Źródło artykułu: money.pl
Wybrane dla Ciebie
"Będzie rosnąć najszybciej w UE". Oto najnowsza prognoza dla Polski
"Będzie rosnąć najszybciej w UE". Oto najnowsza prognoza dla Polski
Wielka Brytania zmienia zasady pobytu. Dotknie to też Polaków
Wielka Brytania zmienia zasady pobytu. Dotknie to też Polaków
"Zagraża Polsce". Nawrocki mówi o problemie w polskim prawie
"Zagraża Polsce". Nawrocki mówi o problemie w polskim prawie
Szantaż Trumpa ws. Grenlandii. Minister finansów: odpowiedź musi być jednoznaczna
Szantaż Trumpa ws. Grenlandii. Minister finansów: odpowiedź musi być jednoznaczna
Nocleg dla 12 tys. osób. To będzie największy plac budowy w Polsce
Nocleg dla 12 tys. osób. To będzie największy plac budowy w Polsce
Rekordowy wzrost rejestracji samochodów elektrycznych w Polsce
Rekordowy wzrost rejestracji samochodów elektrycznych w Polsce
Potęga miliarderów osłabia demokrację. Alarmujący raport
Potęga miliarderów osłabia demokrację. Alarmujący raport
Niemcy i Francja odpowiadają na groźby celne Donalda Trumpa
Niemcy i Francja odpowiadają na groźby celne Donalda Trumpa
Afera mandatowa w Czechach. Mamy stanowisko polskiego MSZ
Afera mandatowa w Czechach. Mamy stanowisko polskiego MSZ
Od lutego na Orlenie bez papierowej faktury za tankowanie
Od lutego na Orlenie bez papierowej faktury za tankowanie
Polacy składają wnioski. "Budżet programu skończy się za 10 dni"
Polacy składają wnioski. "Budżet programu skończy się za 10 dni"
Groźba handlowej wojny wisi w powietrzu. UE ma w odwodzie "bazookę"
Groźba handlowej wojny wisi w powietrzu. UE ma w odwodzie "bazookę"