Iran uderzył w instalacje w Katarze. W jedną noc zniknęła ważna część produkcji helu
Iran ponownie uderzył w kompleks Ras Laffan w Katarze, gdzie przy przerobie gazu powstaje także hel. Dla rynku to wyjątkowo zła wiadomość, bo Katar należy do jego światowych filarów. Hel stanowi niezbędny element w przemyśle technologicznym, takim jak produkcja chipów czy medycyna.
Po uderzeniu w zakłady Ras Laffan państwowy koncern gazowy Kataru wstrzymał produkcję LNG i produktów towarzyszących, w tym helu. Uszkodzenia objęły część infrastruktury, której naprawa może potrwać od miesięcy do nawet pięciu lat - informował QatarEnergy.
Dla rynku helu to wyjątkowo zła wiadomość, bo Katar należy do jego światowych filarów dystrybucji. AP, powołując się na dane U.S. Geological Survey, pisze, że kraj odpowiada za około jedną trzecią globalnej podaży tego surowca (30 proc.).
Reuters podaje, że w 2025 r. Katar wyprodukował około 63 mln m sześc. helu, przy światowej produkcji rzędu 190 mln m sześc. Hel jest ubocznym efektem przerobu gazu, więc kiedy stają instalacje gazowe, z rynku znika też istotna część dostaw tego surowca. To zaś zagraża globalnym dostawom helu, kluczowego surowca dla przemysłu technologicznego.
Skutki natychmiastowe. Hel wyparowuje z rynku
Już dziś widać pierwsze skutki. Agencja AP pisze, że ceny helu na rynku spot od początku kryzysu się podwoiły.
Przy dłuższym zakłóceniu z rynku może wypadać około 5,2 mln m sześc. helu miesięcznie, a przy przestoju trwającym 60–90 dni ceny dla odbiorców bez długoterminowych kontraktów mogłyby wzrosnąć nawet o 25–50 proc. - ocenia Reuters.
Katar szacuje, że w wyniku uszkodzeń, roczny eksport helu spadnie o 14 proc.
Hel stanowi niezbędny element w przemyśle technologicznym, takim jak produkcja chipów czy medycyna.
Brak odpowiedników dla helu w produkcji chipów oraz jego znaczenie w medycynie i przemyśle kosmicznym sprawiają, że brak dostaw jest poważnym wyzwaniem.
Najbardziej narażona Azja
Najbardziej narażona jest dziś Azja, a szczególnie branża półprzewodników. AP podaje, że Korea Południowa sprowadza z Kataru około 65 proc. helu, którego potrzebują m.in. Samsung Electronics i SK Hynix.
Reuters już wcześniej zwracał uwagę, że południowokoreański sektor chipów obawia się przerw w dostawach kluczowych materiałów z Bliskiego Wschodu, a hel wymieniany jest wprost jako surowiec bez realnego zamiennika w procesie produkcji.
Na liście krajów podwyższonego ryzyka jest też Tajwan. Reuters podał, że TSMC na razie nie widzi istotnego wpływu "tu i teraz" i monitoruje sytuację, a AP odnotowała podobny ton po stronie tajwańskich producentów. To jednak nie zmienia faktu, że to właśnie tajwański sektor półprzewodników należy do tych, które w razie przedłużającego się kryzysu mogą odczuć wzrost cen i napięcia w dostawach najszybciej.
W bardziej komfortowej sytuacji jest Japonia: Reuters pisze, że Iwatani utrzymuje stabilne dostawy m.in. dzięki zakupom także w USA i własnym zapasom, a japoński rząd uspokajał już wcześniej, że nie spodziewa się natychmiastowego uderzenia.
Problem nie kończy się jednak na Korei, Tajwanie i Japonii. Reuters informował też, że ryzyko monitorują producenci półprzewodników w Malezji, ważnym centrum montażu i testowania chipów. Z kolei po stronie globalnych dostaw najbardziej wystawione na szok są koncerny gazów technicznych korzystające z katarskiego helu, takie jak Air Liquide, Linde i Air Products — podaje Reuters. To oznacza, że skutki mogą z czasem przejść także na przemysł i medycynę, bo hel jest potrzebny nie tylko do produkcji chipów, ale również do chłodzenia aparatów MRI.
Kryzys sięgnie również Europy
W praktyce największe straty mogą więc ponieść ci, którzy są najbardziej uzależnieni od katarskiego surowca i nie mają dużych zapasów albo alternatywnych kierunków dostaw.
Dziś na pierwszej linii są koreańskie i szerzej azjatyckie fabryki półprzewodników. Tuż za nimi są firmy z łańcucha dostaw gazów technicznych oraz sektor medyczny, dla którego dłuższy niedobór helu oznaczałby nie tylko wyższe ceny, ale też ryzyko napięć w dostępności sprzętu i serwisu diagnostycznego — pisze AP.
Problem pośrednio może również wpłynąć na Europę. W Niemczech mieści się siedziba główna Linde, głównego dystrybutora gazów przemysłowych. Ceny spot helu wzrosły o 100 proc., a Linde i Air Liquide reglamentują dostawy. Ten ostatni ma swoją siedzibę we Francji, ale nie może produkować nowego helu. Kraj wyłącznie dystrybucyjny. Problem już odczuwają brytyjskie szpitale NHS z aparatami do rezonansu magnetycznego borykają się z niedoborem dostaw. Wielka Brytania nie ma własnej produkcji helu.
Polska jest w relatywnie lepszej sytuacji niż większość państw UE, bo ma własną produkcję helu. Według PIG-PIB w 2024 r. czysta produkcja helu w Polsce wyniosła 2,66 mln m sześc., a surowiec jest odzyskiwany z krajowego gazu ziemnego przez zakład w Odolanowie.
Jesteśmy jedynym producentem helu w UE, jednak krajowa produkcja jest zbyt mała (polska produkcja odpowiada mniej więcej za 1,4 proc. podaży globalnej), by w pełni osłonić rynek przed skutkami problemów Kataru.
Źródło: Reuters, AP