Izrael i USA atakują Iran. Ministerstwo Infrastruktury reaguje
Sobotni poranek przyniósł gwałtowną eskalację na Bliskim Wschodzie. W odpowiedzi na wspólny atak Izraela i USA na Iran, zwołano pilne spotkanie europejskiej komórki kryzysowej ds. lotnictwa. Polskie Linie Lotnicze LOT zawracają samoloty i odwołują rejsy. Jak poinformował minister infrastruktury Dariusz Klimczak, w sobotę rano odbyło się nadzwyczajne spotkanie przedstawicieli European Aviation Crisis Coordination Cell
Eskalacja na Bliskim Wschodzie. Izrael i USA uderzają w Iran, zamknięta przestrzeń powietrzna. LOT zawraca samoloty. Rynki czekają na reakcję.
Sytuacja w rejonie Zatoki Perskiej zmieniła się diametralnie w sobotni poranek. Ministerstwo transportu Izraela zamknęło przestrzeń powietrzną kraju, a tamtejsza armia ogłosiła zakaz działalności edukacyjnej i większych zgromadzeń. To bezpośrednie skutki operacji militarnej wymierzonej w Teheran.
Dla polskiego przewoźnika to kolejne poważne wyzwanie w skomplikowanym otoczeniu geopolitycznym. Jeszcze w grudniu LOT rozważał ekspansję na Bliski Wschód, szukając możliwości przejęć innych linii lotniczych w regionie. Teraz zamiast rozwoju, narodowy przewoźnik musi skupić się na zarządzaniu kryzysowym i bezpieczeństwie pasażerów.
Alarm w europejskiej przestrzeni powietrznej
Wydarzenia na Bliskim Wschodzie natychmiast uruchomiły procedury bezpieczeństwa w Europie. Jak poinformował minister infrastruktury Dariusz Klimczak, w sobotę rano odbyło się nadzwyczajne spotkanie przedstawicieli European Aviation Crisis Coordination Cell (EACCC). W rozmowach o godzinie 10:00 uczestniczył Rafał Marczewski, wiceprezes Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej.
Podczas spotkania omówiono scenariusze oraz plan działania w europejskiej przestrzeni powietrznej – przekazał szef resortu infrastruktury.
Decyzje zapadły błyskawicznie. Ze względu na wstrzymanie operacji na lotnisku w Tel Awiwie, wszystkie rejsy PLL LOT do i z tego miasta zostały odwołane. Przerwa w operacjach ma potrwać co najmniej do godziny 10:00 w dniu 3 marca. Skutki odczuli już pasażerowie będący w podróży. Minister Klimczak zaznaczył, że z powodu kolejnych zamknięć przestrzeni powietrznej w regionie, rejs LOT o numerze LO121, lecący z Warszawy do Dubaju, musiał zawrócić do Warszawy.
Narodowy przewoźnik zapewnia, że o wszelkich zmianach będzie informował podróżnych na bieżąco. Jednocześnie resort infrastruktury podkreśla, że ze względów bezpieczeństwa samoloty PLL LOT już od dłuższego czasu omijają irańską przestrzeń powietrzną. Decyzje o wstrzymaniu połączeń z Izraelem, a także z jordańskim Ammanem oraz Dubajem i Abu Zabi w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, podjął również w sobotę Wizz Air.
Prewencyjne uderzenie i dym nad Teheranem
Sobotnie zamieszanie na niebie jest bezpośrednim skutkiem działań militarnych. Izrael i Stany Zjednoczone przeprowadziły skoordynowany atak na cele w Iranie. Prezydent USA Donald Trump poinformował o rozpoczęciu dużej operacji bojowej. Informację tę potwierdził minister obrony Izraela Israel Kac, określając działania mianem "ataku prewencyjnego". W całym Izraelu wprowadzono stan wyjątkowy.
Agencje informacyjne donoszą o skutkach uderzenia. Irańska agencja IRNA podała, że w Teheranie słychać było potężne eksplozje, a nad miastem unosi się gęsty dym. Według doniesień Reutersa, powołującego się na irańskich urzędników, Najwyższy Przywódca Iranu ajatollah Ali Chamenei został ewakuowany w bezpieczne miejsce.
Kuczyński: To może być wstęp do większej operacji
Rynki finansowe w weekendy zazwyczaj odpoczywają, jednak skala wydarzeń każe inwestorom z niepokojem wyczekiwać poniedziałkowego otwarcia. Piotr Kuczyński, analityk domu maklerskiego Xelion, w swoim komentarzu zwraca uwagę na potencjalne scenariusze rozwoju konfliktu.
– Izrael i USA zaatakowały w sobotę (mimo święta w Izraelu) cele w Iranie. Iran zapowiada "miażdżącą" odpowiedź, ale nie wiemy co zrobi. Zakładam, że jest to na razie tylko wstęp do większej operacji wojennej. Oczywiście będzie dłuższa wtedy, jeśli postawa Iranu w rozmowach z USA nie doprowadzi do porozumienia, ale jest to dalece niepewne. Dlatego też komentarze mediów są na razie bardzo wstrzemięźliwe – ocenia Piotr Kuczyński.
Ekspert wskazuje, że choć główne giełdy są zamknięte, pewne sygnały już płyną z rynków kryptowalut.
– Rynki finansowe generalnie nie działają, ale na handlowany jest na przykład bitcoin, który jest dla mnie miernikiem apetytu na ryzyko, tanieje on tracąc trzy procent. W poniedziałek, kiedy rynki już ruszą sytuacja najpewniej będzie nieco bardziej klarowna, ale daleko będzie jeszcze do zakończenia tej wojny. Reakcją powinien być wzrost ceny metali szlachetnych i ropy i spadek indeksów giełdowych. Jeśli jednak odpowiedź Iranu będzie słaba lub będzie uznana za słabą to ta reakcje będzie niewielka – przewiduje analityk Xelion.
Kuczyński zwraca również uwagę na najczarniejszy scenariusz gospodarczy, który mógłby wpłynąć na politykę wewnętrzną w USA.
– Oczywiście można sobie wyobrazić coś, czemu przeciwstawiają się Chiny, czyli zablokowanie przez Iran Cieśniny Ormuz , co doprowadziłoby do potężnego wzrostu ceny ropy (nie potrafię ocenić jak dużego). To zaś z kolei podniosłoby ceny paliw w USA i stawiało kropkę nad i zapowiadanej klęsce Republikanów w listopadowych wyborach do Kongresu. Dlatego też Donald Trump musi swoje cele osiągnąć szybko albo z nich szybko zrezygnować po to, żeby Amerykanie do wyborów zapomnieli o tym wzroście cen ropy i inflacji – podsumowuje Piotr Kuczyński.
Widmo blokady cieśniny Ormuz
Wspomniana przez Kuczyńskiego Cieśnina Ormuz to kluczowy punkt na mapie energetycznej świata, o czym w swojej opinii opublikowanej tydzień temu na łamach money.pl pisał Dawid Czopek, ekspert ds. rynków finansowych. Choć jego analiza poprzedzała sobotni atak, nakreślone w niej ryzyka stają się teraz niezwykle aktualne.
Czopek zauważał, że problemem w przypadku eskalacji mogą być nie tylko ceny ropy, ale i gazu. Katar jest jednym z głównych eksporterów LNG, a transport surowca odbywa się właśnie przez Cieśninę Ormuz. Ekspert przypominał, że Iran produkuje dziennie około 4 mln baryłek ropy. Choć sama irańska produkcja nie jest w stanie "przewrócić" światowego rynku, to rozlanie się konfliktu na region i ewentualna blokada cieśniny – już tak.
W opinii eksperta, historyczne analizy wskazują, że blokada tego szlaku mogłaby wywindować ceny ropy nawet do 150 dolarów za baryłkę. Przy niezmiennych innych czynnikach, takich jak kurs walutowy czy podatki, mogłoby to oznaczać ceny paliw na polskich stacjach w okolicach 10 zł za litr. Dawid Czopek zaznaczał jednak, że jest to scenariusz mało prawdopodobny, a państwa posiadają rezerwy strategiczne (w Polsce na 90 dni), które w takiej sytuacji zostałyby uwolnione.
Konsekwencje dla branży lotniczej
Sobotnia eskalacja konfliktu stawia branżę lotniczą przed nowymi wyzwaniami. Region Bliskiego Wschodu od lat pozostaje kluczowy dla strategii rozwoju europejskich przewoźników, w tym polskiego LOT. Linie lotnicze muszą teraz na nowo przemyśleć swoje plany ekspansji w tym niestabilnym geopolitycznie obszarze. Zamknięcie przestrzeni powietrznej i odwołanie połączeń to nie tylko straty finansowe, ale także sygnał, że ambitne plany rozbudowy siatki połączeń mogą zostać zawieszone na dłużej.
Obecnie rynki surowcowe (ropa, złoto) oraz walutowe (Forex) są zamknięte z powodu weekendu. Notowania ropy Brent i WTI "stoją" w miejscu od piątkowego wieczora. Inwestorzy z całego świata z niecierpliwością czekają na niedzielny wieczór (ok. 23:00 czasu polskiego), kiedy to ruszą rynki w Azji i poznamy pierwszą reakcję na militarną operację USA i Izraela.