Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na

Janów Podlaski. Stadnina chyli się ku upadkowi

Z cenionej na świecie stadniny przynoszącej zyski, Janów Podlaski zamienił się szorujący po dnie, źle zarządzany ośrodek. Tymczasem prokuratura od lat przeciąga śledztwo w sprawie rzekomych nieprawidłowości za czasów prezesury człowieka, dzięki któremu stadnina święciła triumfy.

Podziel się
Dodaj komentarz
(FORUM)
Od czasu przejęcia władzy przez PiS w stadninie w Janowie dzieje się coraz gorzej

O fatalnej sytuacji stadniny w Janowie Podlaskim pisze wtorkowa "Rzeczpospolita". Jak czytamy, prokuratura właśnie po raz kolejny przedłużyła śledztwo w sprawie rzekomych nieprawidłowości za prezesury Marka Treli. Był on szefem stadniny w latach 2000–2016, kiedy ośrodek święcił triumfy.

Jednak kiedy rząd PiS objął władzę, Trela stracił stanowisko (stadnina jest podległa ministerstwu rolnictwa). Agencja Nieruchomości Rolnych złożyła zawiadomienie do prokuratury ws. możliwych nieprawidłowości, których rzekomo miał się dopuścić Trela.

Śledztwo trwa do dziś, było wielokrotnie przedłużane. Prokuratura nie ujawnia nawet, ile już razy, ale portale branżowe wyliczyły, że nastąpiło to już siedem albo nawet osiem razy. Kiedy postępowanie dobiegnie końca? Prokuratura mówi, że czeka na opinię biegłego, ma ona być gotowa w sierpniu.

Obejrzyj też: Stadnina w Janowie Podlaskim. Minister tłumaczy niskie ceny koni

Jak mówi "Rzeczpospolitej" mówi Marek Szewczyk, były redaktor naczelny "Konia Polskiego" i autor bloga HipoLogika.pl, chodzi o to, żeby przedłużać śledztwo w nieskończoność. Jeśli zostanie umorzone, to prokuratura stwierdzi tym samym, że złożenie zawiadomienia przez podległych ówczesnemu ministrowi Krzysztofowi Jurgielowi ludzi nie miało sensu.

Tymczasem - zdaniem Szewczyka - prokuratura powinna raczej zainteresować się tym, co dzieje się w stadninie od czasu przejęcia władzy przez PiS. Partia Jarosława Kaczyńskiego cztery razy wymieniła już prezesa stadniny. Ośrodek zamiast zysków zaczął notować straty.

W coraz gorszych warunkach trzymane są też zwierzęta. Krowy, które miały poprawić rentowność, przebywają w „dramatycznie złych warunkach sanitarno-higienicznych, żywieniowych" - wynika z kontroli przeprowadzonej w zeszłym roku przez Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa.

A anonimowe źródło "Rzeczpospolitej" dodaje: "nie ma pełnowartościowej paszy. To, czym karmią konie, woła o pomstę do nieba. Zważono worek owsa i okazało się, że zamiast 50 kg ma wagę około 30 kg, bo to są plewy, a nie owies". Według tej relacji brakuje nawet opieki weterynaryjnej i kowala, więc konie mają nieprzycinane kopyta.

Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
12-05-2020

Sasza Morozovsekta pisobolszewicka to największa zaraza i organizacja przestępcza

12-05-2020

rthryd5tjniestety piekło bedzie pełne pisowców . współczuję diabły ,wybiorą mu jaja .

12-05-2020

GregBrak słów. Taka sława na cały świat, krowy teraz zarządzane przez świnie. A na szczycie łańcucha kartofel. Świat stoi na głowie

Rozwiń komentarze (344)