Japonia apeluje do rybaków o unikanie spornych wysp. Zagrożenie płynie z Chin
Japońskie władze zwróciły się do rybaków o unikanie terytorium wokół spornych wysp Senkaku, aby nie zaostrzać napięć z Chinami. Decyzja ta odzwierciedla niepokój związany z możliwymi incydentami na Morzu Wschodniochińskim.
Japońscy rybacy od lat łowili w rejonie Senkaku, aby podkreślić roszczenia Japonii do tych terenów. Jednak ostatnio zostali poproszeni o unikanie tych obszarów - pisze Reuters.
Jak informują źródła agencji, Tokio obawia się możliwych konfrontacji z chińskimi statkami straży wybrzeża, co mogłoby zaostrzyć dyplomatyczne napięcia.
Apele skierowane do rybaków nastąpiły po komentarzach japońskiego lidera dotyczących możliwych reakcji na atak Chin na Tajwan, co wywołało protesty Pekinu.
Notowania wystrzeliły. Co dalej ze złotem? Analityk wyjaśnia
Japońska straż przybrzeżna zaczęła ostrzegać rybaków, przed wyprawami w te rejony. Ryzyko zatrzymań lub inspekcji przez chińskie władze jest realnym zagrożeniem, co dodatkowo niepokoi władze w Tokio.
Zaznaczyć obecność
Połowy w rejonie Senkaku stały się symbolem japońskiej obecności, a wycofanie się może zachęcić Chiny do bardziej zdecydowanych działań w tym obszarze - ocenia Reuters.
Wody archipelagu na Morzu Wschodniochińskim dla rybaków z Chin, Japonii (i pośrednio również Tajwanu) to kluczowe łowiska. Kto kontroluje wyspy, ten ma prawo do wyłącznej strefy ekonomicznej (EEZ) – czyli do połowów i eksploatacji zasobów.
Gra toczy się o większą stawkę. Oprócz łowisk, pod dnem Morza Wschodniochińskiego mogą znajdować się złoża gazu i ropy. Poza tym wyspy Senkaku leżą na strategicznym szlaku morskim. Dla Chin obecność japońskich kutrów to element "przełamywania" pierwszego łańcucha wysp, a dla Japonii wyspy te są buforem bezpieczeństwa.
Cytowany przez Reautersa Paul Midford, profesor z Uniwersytetu Meiji, zauważa, że brak aktywności Japonii może skutkować zwiększeniem chińskiej obecności w tym rejonie, co podkreśla znaczenie utrzymania aktywności przez Japonię, aby nie stracić kontroli.
Strefa sporna
Japonia podkreśla jednoznacznie, że wyspy te są jej własnością od 1895 roku. Tokio sprawuje nad nimi administrację i uważa, że nie istnieje żaden terytorialny konflikt. Z perspektywy Japonii, sprawa jest zamknięta i nie podlega dyskusji.
Z kolei Chiny mają odmienne stanowisko. Uważają, że historycznie wyspy te należały do nich i zostały utracone w okresie imperializmu. Pekin regularnie wysyła w te rejony straż przybrzeżną oraz statki rybackie, aby manifestować swoje roszczenia.
Tajwan również zgłasza roszczenia do archipelagu, jednak konflikt w praktyce koncentruje się na relacjach japońsko-chińskich.
Źródło: Reuters