Jasna deklaracja Tuska. Pieniądze z SAFE nie odpłyną z Polski do Niemiec
- Ponad 80 proc. środków z programu SAFE to pieniądze, które będą służyły Polsce i polskim firmom, niemiecki przemysł skorzysta na realizacji tego programu w Polsce tylko w 0,37 proc. i mówimy tutaj o firmie szwedzko-niemieckiej - powiedział w piątek premier Donald Tusk.
Podczas wizyty w oddziale firmy PIT-RADWAR w podwarszawskiej Kobyłce premier zaznaczył, że kiedy mówi się o tym, że ponad 80 proc. środków z programu SAFE ma zostać wydane w polskim przemyśle zbrojeniowym, to są to oceny fachowców.
12 tys. polskich firm skorzysta na SAFE
SAFE - podkreślił Tusk - "to wielki program nie tylko na rzecz obrony, to jest nie tylko wielki program na rzecz dofinansowania bezpośrednio polskiej armii, ale to jest także wielki zastrzyk możliwości, pieniędzy, technologii do polskiego przemysłu zbrojeniowego i do wszystkich kooperantów".
Zamieszanie wokół programu SAFE. Polacy ocenili
Premier oświadczył, że ze środków z programu SAFE będzie mogło skorzystać blisko 12 tys. polskich firm. Jak ocenił, to może być jeden z największych impulsów, który wpłynie na rozwój polskiej gospodarki.
- 36 proc. - jeśli dobrze policzyłem - z tych gigantycznych środków SAFE wpływie na te najnowocześniejsze technologie: na satelity, kosmos, cybernetykę, obronę antydronową. 36 proc. to blisko 200 mld zł - podkreślił Tusk.
- I chciałbym, żeby dotarło to też do naszych oponentów, ile ten osławiony niemiecki przemysł będzie korzystał na programie SAFE, który realizujemy w Polsce? To jest 0,37 procenta. I mówimy tutaj o firmie szwedzko-niemieckiej - powiedział premier.
Premier: SAFE nie wpłynie na wsółpracę z USA
Premier Donald Tusk podkreślił także, że przystąpienie Polski do unijnego programu SAFE nie wpłynie na naszą współpracę z USA i wydawane przez nas pieniądze na rynku amerykańskim.
- My będziemy lepszym jeszcze sojusznikiem dzięki programowi SAFE, a te grubo ponad 100 miliardów zł, które mieliśmy zamiar wydać na sprzęt i możliwości technologiczne, które płyną ze Stanów Zjednoczonych - one zostaną wydane tak czy inaczej - powiedział, dodając, że mamy tu do czynienia ze strategią "win-win".