Maksymalna cena paliwa. Premier ogłasza
Rząd wprowadzi pakiet działań, które mają obniżyć ceny paliw w kraju. Obniży m.in. VAT i akcyzę na paliwa – poinformował w czwartek premier Donald Tusk. Zapowiedział również maksymalną cenę detaliczną na paliwa, która ma być ustalana m.in. na podstawie cen hurtowych. Ceny paliw mają być obniżone o ok. 1,20 zł na litrze.
W 27. dzień wojny Izraela i USA z Iranem rząd ogłosił pakiet "CPN – ceny paliwa niżej". Przewiduje on:
- obniżkę VAT – z 23 na 8 proc.,
- obniżkę akcyzy na paliwa – o 29 groszy na benzynę i 28 groszy na olej napędowy,
- maksymalną cenę detaliczną na paliwa.
Premier zapowiedział również, że rząd pracuje nad podatkiem od nadmiarowych zysków koncernów naftowych.
Wyjaśniał, że to "pakiet decyzji, by ceny paliw były najniższe z możliwych w sytuacji dramatycznego wzrostu cen paliw na świecie". Zmiany mają zostać uchwalone błyskawicznie – w piątek ustawa ma trafić do Sejmu i tego samego dnia na biurko prezydenta. Ceny mają być obniżone o ok. 1,20 zł na litrze.
– Obniżając podatki, wyeliminujemy równocześnie ryzyko stosowania nieuczciwych praktyk, które mogły polegać na zwiększaniu zysków przez sprzedawców paliw – niższy podatek i akcyza, a cena ta sama lub wyższa. Tego unikniemy. Takie sytuacje miały miejsce w przeszłości. Cena maksymalna będzie ustalana każdego dnia przez ministra energii na podstawie wskaźników średniej ceny hurtowej oraz minimalnych kosztów operacyjnych. Przygotowujemy także kolejne rozwiązania: podatek od nadmiarowych zysków koncernów naftowych, które osiągają korzyści z wysokich cen ropy – ogłosił szef rządu.
Zatankowaliśmy na rządowej stacji paliw. Tyle zapłaciliśmy
Tusk: uniemożliwimy zarabianie na tym kryzysie
– Nazywam ten pakiet "CPN – ceny paliwa niżej", ma być skuteczny na stacji benzynowej. Ma on nie tylko uruchomić nasze możliwości jako państwa, ma też uniemożliwić zarabianie na tym kryzysie – na kieszeni polskich podatników i kierowców – mówił Donald Tusk.
Od wielu dni nie tylko my, Polacy, cierpimy konsekwencje wojny na Bliskim Wschodzie. To przede wszystkim ceny paliw. To skutek bezpośredni działań militarnych prowadzonych w regionie Bliskiego Wschodu. Polska nie miała wpływu na to, jak rozwija się sytuacja. Nie zaczynaliśmy tej wojny, nie będziemy mieć wpływu na jej zakończenie. Zdecydowaliśmy się na podjęcie działań, w pełni świadomi, że sytuacja na rynku paliw będzie zależała od tego, co dzieje się na Bliskim Wschodzie
Kilka dni temu premier mówił o sygnałach, które każą przypuszczać, że na Bliskim Wschodzie dojdzie do intensyfikacji działań wojskowych.
– Ja muszę być bardzo czujny. Nie wiemy, co się wydarzy za pięć dni i za dwa tygodnie. I dlatego te stosunkowo skromne narzędzia działania, czyli to, co można zrobić z marżą, akcyzą, podatkiem VAT, musimy zachować na tę najczarniejszą godzinę, bo ona, niestety, może lada chwila nastąpić – stwierdził Donald Tusk w ubiegły piątek w TVN24.
Cena ropy wciąż wysoka
Po tym, jak cena ropy wywołała skok cen paliw w Polsce, Orlen zrezygnował niemal całkowicie z marży detalicznej na swoich stacjach. Wiele sieci stacji paliw wprowadziło natomiast specjalne promocje, które pozwalają obniżyć rachunek za tankowanie auta nawet o 40 gr na litrze.
W czwartek, 26 marca, Orlen trzeci raz w tygodniu obniżył też hurtowe ceny paliw.
Ale po niemal miesiącu od pierwszych ataków USA i Izraela na Iran cena ropy nadal oscyluje wokół 100 dol. za baryłkę. Ceny znów mocno zwyżkują w reakcji na sprzeczne sygnały docierające na rynki z USA i Iranu w sprawie zakończenia wojny.
W czwartek:
- Brent kosztuje 100,51 dolara za baryłkę (wzrost o ponad 3,3 proc. w stosunku do poprzedniego zamknięcia, kiedy to cena oscylowała w okolicach 97 dol.).
- WTI – 92,25 dol. (wzrost o 2,14 proc.).