Już widać skutki konfliktu w Zatoce Perskiej. Kluczowy wskaźnik rośnie
Wskaźnik Przyszłej Inflacji, prognozujący kierunek zmian cen towarów i usług konsumpcyjnych, w marcu 2026 r. wzrósł o 0,5 punktu w stosunku do wartości z ubiegłego miesiąca – wynika z raportu Biura Inwestycji i Cykli Ekonomicznych. Dodano, że główną przyczyną wzrostu jest zaostrzenie konfliktu na Bliskim Wschodzie.
Wskaźnik Przyszłej Inflacji, opracowywany przez Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych, w marcu 2026 r. osiągnął wartość 83,6 pkt., co oznacza wzrost w porównaniu z lutym, kiedy wynosił 83,1 pkt. Jak informuje raport BIEC, "główną przyczyną tego wzrostu było zaostrzenie konfliktu na Bliskim Wschodzie, w wyniku czego ceny ropy naftowej poszybowały gwałtownie w górę".
Wskaźnik Przyszłej Inflacji rośnie. Oto powód
Eksperci wskazują, że obecna sytuacja jest źródłem znacznej zmienności cen ropy oraz powiązanych z nią produktów.
Odwet Iranu w Zatoce Perskiej. Tankowce stanęły w ogniu
"Prognozowanie inflacji bezpośrednio po silnym szoku podażowym, jakim jest wysokie ryzyko ograniczenia dostaw kluczowego surowca wyzwala wiele reakcji u uczestników rynku od gwałtownych zmian popytu po chęć realizacji spekulacyjnych zysków nawet u producentów dóbr niemających bezpośredniego związku z cenami ropy lub regionem objętym konfliktem. W takich warunkach prognozowanie obarczone jest sporym ryzykiem a realizacja każdego scenariusza, jaki jesteśmy w stanie nakreślić jest równie prawdopodobna, co nieprawdopodobna" – podano w raporcie BIEC.
Raport podkreśla, że jedynie kursy waluty i cena ropy naftowej uwzględniają wybuch wojny w Zatoce, podczas gdy inne dane nie odzwierciedlają jeszcze tej sytuacji.
"Zastrzeżenie to w szczególności dotyczy oczekiwań inflacyjnych przedstawicieli przedsiębiorstw oraz gospodarstw domowych. Szok, który obecnie przeżywają rynki będzie miał zapewne wpływ na ich wzmożenie, co niekoniecznie musi przełożyć się na wzrost inflacji w najbliższej przyszłości. Obserwacja bieżącej sytuacji geopolitycznej oraz reakcji uczestników rynku wydaje się obecnie lepszym rozwiązaniem niż pochopna interpretacja bieżących, krótkookresowych wskazań" - przekazał BIEC.