Kołodziejczak ocenia protesty. "Skompromitowały polskich rolników"
- Protesty skompromitowały polskich rolników. To są słowa, które będę powtarzał. Chłopaki daliście się skompromitować swoim liderom - tak protest rolników w Warszawie w programie "Poranny Ring" Super Expressu ocenił były wiceminister rolnictwa i poseł KO Michał Kołodziejczak.
W piątek w Warszawie protestowali rolnicy sprzeciwiający się podpisaniu umowy handlowej między Unią Europejską a blokiem państw Ameryki Południowej.
"Nieskuteczne, źle zorganizowane"
Tego dnia wieczorem minister rolnictwa Stefan Krajewski poinformował w Polsat News, że ktoś rozlał gnojowicę w pobliżu jego posesji w woj. podlaskim, próbował uszkodzić ogrodzenie oraz kierował wobec niego groźby. Sprawą zajęła się policja.
"Zaleją nas. To będzie koniec". Rolnicy biją na alarm
W sobotę poinformowała o zatrzymaniu w tej sprawie 35-latka z województwa lubelskiego. Prokuratura postawiła mu zarzuty m.in. gróźb bezprawnych i znieważenia konstytucyjnego organu. Zatrzymany nie przyznaje się do winy, prokuratura złożyła wniosek o jego aresztowanie.
W programie "Poranny Ring" Super Expressu o protesty rolików pytany był były wiceminister rolnictwa i poseł KO Michał Kołodziejczak.
Protesty skompromitowały polskich rolników. To są słowa, które będę powtarzał. Chłopaki daliście się skompromitować swoim liderom - powiedział Michał Kołodziejczak.
- Bardzo nieskuteczne, źle zorganizowane, psujące wizerunek polskich rolników. Nie mówię, że to rolnicy zrobili, ale liderzy - dodał poseł.
- Na czele protestów staje pan Słowmir Izdebski człowiek, który powiedział pamiętne słowa: Samoobrona to my, a nie Andrzej Leper. Odwołajmy Andrzeja Leppera. Sławomir Izdebski to człowiek, który zniszczył jedność polskich rolników, która zawsze mniejsza, większa, krucha, bardziej trwała, ale była. On staje dzisiaj na czele protestów. W czyim interesie? Chyba nie rolniczym - przekonywał Kołodziejczak.
Umowa UE-Mercosur
Porozumienie handlowe z państwami Mercosuru - Argentyną, Brazylią, Paragwajem i Urugwajem – wprowadzi preferencje celne dla niektórych produktów rolnych, w tym produktów wrażliwych: wołowiny, drobiu, nabiału, cukru i etanolu. W zamian rynki tych państw otworzą się na towary przemysłowe UE, takie jak samochody, maszyny i leki.
W piątek przyjęto klauzulę ochronną do umowy z Mercosurem we wzmocnionej wersji. Mechanizm będzie mógł prowadzić do wyłączenia preferencji celnych dla producentów z Mercosuru, jeśli ceny produktów wrażliwych w UE spadną o 5 proc. lub jeśli na rynek trafi nagle zbyt duża ilość tych produktów.
Minister rolnictwa Stefan Krajewski zapowiedział w piątek próbę skierowania umowy handlowej z krajami Mercosur do Trybunału Sprawiedliwości UE (TSUE).
W ocenie przedstawicieli KE obawy rolników zostały przewidziane w projekcie umowy, gdyż zakłada ona limity na import konkretnych produktów, np. wołowiny, oraz systemy ochronne, m.in. kontrolę wewnętrznego rynku. Komisja przekonuje, że umowa jest korzystna dla wspólnoty, w tym dla Polski, gdyż zniweluje cła na towary eksportowane do krajów Mercosur. Jak podała, eksport polskiej żywności do tych państw w 2024 r. wyniósł 72 mln euro i średnio objęty był cłami w wysokości od 27 do 55 proc.