Koronawirus w siedzibie LOT-u. Firma mówi o "paru osobach", pracownicy skarżą się na procedury

PLL LOT przyznaje: koronawirusa wykryto u kilku pracowników biurowych. - Wszyscy pracownicy siedziby zostali skierowani na badania przesiewowe - informuje firma w przesłanym do money.pl oświadczeniu. Rozmawialiśmy z kilkoma pracownikami centrali. Narzekają na problemy z procedurami i dodają: do pracy przychodzili ludzie z objawami.

LOT potwierdza zarażenia w centrali, ale o szczegółach woli nie mówić
Źródło zdjęć: © Adrian Grycuk, Wikimedia Commons
Mateusz Madejski

Ilu pracowników PLL LOT zostało ostatnio zarażonych? Tego firma nie precyzuje. W wysłanym do money.pl e-mailu pisze o "paru pracownikach biurowych".

Dodatkowo zarażenia potwierdzono u dwójki pracowników Lotniska Chopina oraz u pracownika Urzędu Lotnictwa Cywilnego.

Przewoźnik uspokaja: [zarażone w biurze] osoby te zostały obięte opieką medyczną, a wszyscy pracownicy siedziby spółki zostali profilaktycznie skierowani na badania przesiewowe - czytamy w oświadczeniu przesłanym do money.pl.

Tanie latanie się skończyło. Koronawirus znacząco podniesie ceny. Obejrzyj wideo:

- Dezynfekcji poddano cały biurowiec LOT-u, a wiele osób kontynuuje pracę w sposób zdalny. Osobom pracującym stacjonarnie, podobnie jak od początku pandemii, udostępniane są środki ochrony osobistej oraz stworzone zostały warunki pracy umożliwiające zachowanie dystansu społecznego - to dalsza część oświadczenia, które otrzymaliśmy w odpowiedzi na nasze pytania. LOT podkreśla, że to dzięki procedurom szybko zdiagnozowano chorych - również tych, którzy nie wykazywali objawów.

Co innego słyszymy jednak od pracowników centrali firmy. - Nie chcieliśmy wracać do pracy w biurze. Naszym zdaniem rozsądniej było, by ci, którzy mogą pracować zdalnie, nadal zostali w domu. Firma miała jednak inne zdanie. Teraz wiemy o zarażeniach, ale i tak musimy chodzić do biura. Czekamy na testy, ale nie wiadomo, kiedy nam je przeprowadzą - mówi nam anonimowo pracownik firmy.

Przewoźnik w odpowiedzi na nasze pytanie nie odnosi się jednak w żaden sposób do zarzutów pracowników, o które pytaliśmy LOT.

Nie wszyscy zatrudnieni się zgadzają też, że firma szybko i sprawnie zidentyfikowała zakażonych. - Przychodziła do pracy osoba, która miała objawy. Widać było, że źle się czuje. Ale mimo tego, ta osoba regularnie pojawiała się w biurze. I nie mówimy tu wcale o szeregowym pracowniku firmy - mówi nam anonimowo pracownica centrali. Inni pracownik mówi: jedna z osób na kierowniczych stanowiskach miała wyraźną gorączkę.

Pracownik zaznacza jednak, że nie każdy dział ignorował zagrożenie. - Niektórzy szefowie działów podeszli do wszystkiego znacznie bardziej poważnie - słyszymy.

"Nikt nas nie reprezentuje"

O ile pilotów czy pracowników pokładowych LOT reprezentują mocne związki zawodowe, to pracownicy centrali, z którymi rozmawialiśmy, czują się nieco zostawieni sami sobie.

- Nie miał kto walczyć o nasze interesy. Moglibyśmy się lepiej zorganizować - mówią nam pracownicy.

Jednak i przedstawiciele związków zawodowych reprezentujących "latający" personel krytykują niektóre działania firmy.

Agnieszka Szelągowska, wiceprzewodnicząca Związku Zawodowego Personelu Pokładowego i Lotniczego LOT opowiadała money.pl o procedurach związanych z "lotami wysokiego ryzyka". Czyli na przykład do dużych miast USA, bo tam jest ciągle bardzo dużo zakażeń.

- Jeszcze niedawno po takim locie pracownik szedł do domu, obserwował kilka dni, czy nie ma objawów, a potem miał robione testy. Teraz już testów się nie robi. A w obecnej sytuacji byłoby to bardzo wskazane - mówi Agnieszka Szelągowska.

Co na to LOT? - Regularnym badaniom poddawani są też członkowie personelu latającego, co pozwala na utrzymanie bezpieczeństwa na pokładach samolotów PLL LOT. W ich przypadku częstotliwość wykonywania testów uzależniona jest m.in. od stopnia zagrożenia czy kierunków, z jakich wykonywane były rejsy - odpowiada na pytania dziennikarza money.pl przewoźnik.

Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie.

Źródło artykułu: money.pl
Wybrane dla Ciebie
Miliard dolarów "do przodu". Kopalnia KGHM w Chile zarabia
Miliard dolarów "do przodu". Kopalnia KGHM w Chile zarabia
Cieśnina Ormuz: Kolejny atak na statki wzmaga paraliż transportu
Cieśnina Ormuz: Kolejny atak na statki wzmaga paraliż transportu
Nowe propozycje USA dla Iranu. Rynki ropy w napięciu
Nowe propozycje USA dla Iranu. Rynki ropy w napięciu
Iran zamyka cieśninę Ormuz. Trump: Nie mogą nas szantażować
Iran zamyka cieśninę Ormuz. Trump: Nie mogą nas szantażować
Historyczna wizyta. Adam Glapiński w największym skarbcu świata
Historyczna wizyta. Adam Glapiński w największym skarbcu świata
Historyczny rekord. Światowe giełdy tracą, ale ten europejski rynek idzie pod prąd
Historyczny rekord. Światowe giełdy tracą, ale ten europejski rynek idzie pod prąd
Śledztwo ws. Zondacrypto. Finansowych afer z polityką w tle kilka już w Polsce było
Śledztwo ws. Zondacrypto. Finansowych afer z polityką w tle kilka już w Polsce było
Morawiecki zapowiada Polski Ład 2.0. "Jak tylko wygramy wybory"
Morawiecki zapowiada Polski Ład 2.0. "Jak tylko wygramy wybory"
Afera Zondacrypto. Narasta spór rządu z prezydentem
Afera Zondacrypto. Narasta spór rządu z prezydentem
Zygmunt Solorz spotkał się z Donaldem Trumpem. Są kulisy
Zygmunt Solorz spotkał się z Donaldem Trumpem. Są kulisy
Atak na tankowiec w cieśninie Ormuz. Iran zamyka szlak
Atak na tankowiec w cieśninie Ormuz. Iran zamyka szlak
USA dają czas serbskiemu gigantowi. Gazprom musi odejść
USA dają czas serbskiemu gigantowi. Gazprom musi odejść