Premier Łotwy Andris Kulbergs chce, by środki pochodziły z planowanego Funduszu Konkurencyjności w ramach budżetu UE na lata 2028-2034 - jak podaje Politico. Według jego wyliczeń 7 mld euro stanowiłoby niemal połowę prognozowanego rachunku obronnego 15,1 mld euro w tym okresie i miałoby być dodatkiem do innych funduszy przypisanych Łotwie.
Kulbergs argumentuje, że państwa przyfrontowe ponoszą nieproporcjonalne koszty bezpieczeństwa całej wspólnoty, finansując je długiem. - Doprowadzamy deficyt do maksimum i z tego długu płacimy za obronę całej Europy - powiedział w rozmowie z Politico. Zwraca też uwagę, że duża część łotewskich wydatków na zbrojenia trafia do producentów w bogatszych gospodarkach Europy Zachodniej.
WIDEOAkty dywersji w Warszawie? Siemoniak wprost o zagrożeniu ze strony Rosji
Co odpowie Komisja Europejska?
Propozycja Rygi zderza się z konstrukcją unijnych planów: Komisja Europejska chce zwiększyć finansowanie obronności na poziomie UE, m.in. przez pulę 125,2 mld euro na bezpieczeństwo, przemysł obronny i kosmos w Europejskim Funduszu Konkurencyjności, ale bez gwarantowanej alokacji dla Łotwy.
W tle kampanii rośnie też presja polityczna wokół kosztów sankcji na Rosję: część ugrupowań domaga się rekompensat, a Kulbergs równolegle wzywa do pełnego zakazu wizowego dla Rosjan; według Politico państwa UE wydały rosyjskim obywatelom ponad 630 tys. wiz w 2025 r. Premier ponownie podniósł też temat przekazania Ukrainie 210 mld euro zamrożonych w Europie rosyjskich aktywów państwowych.
Źródło: Politico