Kryzys gazowy i "kilka opcji dla Europy". Niemcy mówią o powrocie do węgla
Z powodu wojny w Iranie Europa boryka się z rosnącymi cenami LNG, który miał zastąpić rosyjski gaz. Sytuacja na Bliskim Wschodzie komplikuje transport błękitnego paliwa, co odbija się na europejskim rynku energetycznym. Europa ma na stole trzy opcje, w tym węgiel - pisze "Berliner Zeitung".
"Okazuje się, że ta strategia już nie działa" - pisze dziennik "Berliner Zeitung" o "uzależnieniu się od LNG", który stał się alternatywą wobec rosyjskiego surowca. Z powodu wojny na Bliskim Wschodzie są problemy z dostępnością LNG - tylko w tym roku na międzynarodowy rynek może nie trafić 28 mln ton skroplonego gazu. A to oznacza wzrost cen. Na europejskich giełdach cena już oscyluje wokół 56 euro za MWh, zbliżając się do rekordów z 2023 r.
Jeszcze gwałowniej ceny wzrosły w Azji. W Chinach import spadł do najniższego poziomu od ośmiu lat, mimo że Japonia czy Korea Południowa zabezpieczają swoje dostawy. Dlatego - zdaniem "Berliner Zeitung" - Europa traci przewagę konkurencyjną i zmuszona do rywalizacji z Azją o ograniczone dostawy. Słabsza pozycja negocjacyjna przekłada się na wyższe koszty i zmniejszoną przewidywalność dostaw.
"Gdzie oni byli dwa tygodnie temu?". Kierowcy oceniają decyzję rządu
Zwiększenie importu rosyjskiego LNG ma być problematyczne, gdyż szybko zostałyby osiągnięte limity kontraktowe i logistyczne. Ponadto w 2027 r. wchodzi w życie całkowity zakaz importu błękitnego paliwa z Rosji do UE.
Niemcy nie chcą atomu
Dlatego Europa ma trzy opcje do wyboru. "Albo importerzy zapłacą wyższe ceny, aby zapewnić sobie dostawy LNG, albo ograniczą zużycie – jak to już dzieje się w niektórych częściach Azji. Trzecią możliwością byłoby większe przesunięcie w stronę innych źródeł energii" - czytamy. "Innym źródłem" może być węgiel, o czym wspomniał kanclerz Niemiec Friedrich Merz.
- Nie możemy narażać dostaw energii tylko dlatego, że daty wycofywania zostały ustalone lata temu - powiedział w ubiegłym tygodniu Merz w kontekście wycofywania elektrowni węglowych, co ma nastąpić do 2038 r. Tym samym zakwestionował harmonogram zamykania kopalni.
Kanclerz Niemiec wykluczył jednak powrót do atomu. W 2023 r. nasi zachodni sąsiedzi wygasili ostatnie reaktory Isar 2, Emsland oraz Neckarwestheim 2.
- Ostateczne zamknięcie ostatnich trzech elektrowni odbiło się negatywnie na niemieckiej energetyce i emisjach, wymusiło oparcie się częściowo na węglu i koniec końców znacznie utrudni transformację energetyczną. Trudno zmniejszyć emisje wyłączając stabilne, zeroemisyjne źródło energii - mówił money.pl dr Łukasz Tolak, ekspert Collegium Civitas.
Źródło: berliner-zeitung.de