Lalki jak dzieci i broń w sprzedaży? Unia Europejska żąda wyjaśnień
Komisja Europejska żąda od Shein wyjaśnień po doniesieniach o sprzedaży nielegalnych produktów, w tym lalek erotycznych przypominających dzieci i broni. Platforma może – zdaniem KE – stanowić "zagrożenie systemowe" dla konsumentów w UE, a sprawą zajął się także Parlament Europejski.
KE działa w oparciu o przepisy Aktu o usługach cyfrowych (DSA). Od Shein zażądano szczegółowych dokumentów dotyczących ochrony nieletnich, weryfikacji wieku użytkowników oraz mechanizmów zapobiegania obiegowi nielegalnych produktów. Komisja chce wiedzieć, jakie dokładnie środki platforma stosuje, by blokować dostęp do zakazanych towarów.
Shein, jako bardzo duża platforma internetowa, jest objęta najbardziej rygorystycznymi obowiązkami wynikającymi z DSA. Obejmują one m.in. ocenę ryzyka dla użytkowników, w tym nieletnich, oraz skuteczne ograniczanie niebezpiecznych treści i ofert.
Skąd sałata w Polsce zimą? Ujawnia swój biznes
Takie kary grożą chińskiej marce
To już trzecie zapytanie KE skierowane do Shein. W maju Bruksela zwróciła uwagę na praktyki wprowadzające klientów w błąd, w tym nieprawdziwe informacje o promocjach czy sztuczne odliczanie czasu do końca obniżek. Za naruszenia DSA grożą kary do 6 proc. globalnych rocznych obrotów.
Do działań wobec platform handlujących nielegalnymi towarami włączył się także Parlament Europejski. W środę PE przyjął rezolucję wzywającą KE do surowszego egzekwowania unijnych przepisów i odejścia od długotrwałych dialogów z platformami. Eurodeputowani podkreślili, że problem dotyczy głównie podmiotów spoza UE – wymieniono Shein, Temu, AliExpress i Wish.
PE apeluje, by KE korzystała z narzędzi przewidzianych prawem, w tym możliwości czasowego zawieszenia działalności platform naruszających przepisy. Parlament wezwał też do wzmocnienia kontroli celnych, które mogłyby zatrzymywać przesyłki z nielegalnymi towarami trafiającymi do Europy. Francuskie służby ustaliły, że lalki erotyczne przypominające dzieci oferowane były również na AliExpress i Joom.
Źródło: PAP