Wiele informacji podawanych przez rosyjskie media lub przedstawicieli władzy to element propagandy. Takie doniesienia są częścią wojny informacyjnej prowadzonej przez Federację Rosyjską.
W opublikowanym w poniedziałek przez rosyjskie MSZ komentarzu Siergiej Ławrow stwierdził, że działania wojskowe NATO w Arktyce zwiększają prawdopodobieństwo incydentów i eskalacji. Szef rosyjskiej dyplomacji wprost określił je jako agresywne.
Taka aktywność wojskowa na Dalekiej Północy stanowi bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa Rosji. Rosną ryzyka incydentów, które mogą wywołać konfrontację zbrojną - oświadczył Ławrow.
WIDEOJak w kasynie. Ostrzega przed ekstremalnymi inwestycjami
Rosja podkreśla, że traktuje Arktykę jako swoją strefę interesów, rozwija tam także szlak żeglugowy mający łączyć ją z państwami Azji, a w regionie utrzymuje flotę, w tym okręty podwodne z bronią jądrową.
W lutym NATO uruchomiło misję Arctic Sentry, aby wzmocnić obecność w regionie. To działania i ćwiczenia państw Sojuszu na Dalekiej Północy pod wspólnym dowództwem, realizowane po to, by wzmocnić zdolność NATO do obrony Arktyki.
W sierpniu Norwegia, sąsiadująca z Rosją, rozbudowała niedawno utworzoną brygadę wojskową z siedzibą w Arktyce, co wpisuje się we wzrost wydatków obronnych państw NATO po 2022 r.
W międzyczasie pojawiła się presja prezydenta USA Donalda Trumpa na to, by Amerykanie przejęli kontrolę nad Grenlandią, co dodatkowo podbija polityczną niepewność wokół Arktyki.
Jednocześnie Chiny w ostatnich latach zwiększają aktywność w bogatym w minerały arktycznym obszarze, głównie we współpracy z Moskwą.
Nieodkryte złoża kuszą światowe mocarstwa
Skąd tak duże zainteresowanie Arktyką? Jak pisaliśmy w money.pl, skuty lodem obszar znów stał się areną rywalizacji między Rosją, USA, Chinami i Europą m.in. dlatego, że znajduje się tam ok. 30 proc. nieodkrytych światowych złóż gazu i około 90 mld baryłek ropy naftowej – czyli ok. 13 proc. nieeksploatowanych dotąd światowych złóż ropy.
A wraz z postępującymi zmianami klimatycznymi topniejące lody umożliwią dostęp do kluczowych złóż. Surowce energetyczne są jednym z powodów, dla których różne państwa starały się przejąć kontrolę nad tym regionem.
Do tego dochodzi rywalizacja o metale ziem rzadkich: litu, niklu i kobaltu. Część z nich jest na Grenlandii, pod którą ma się znajdować aż 25 proc. światowych zasobów pierwiastków rzadkich.