Przeciwnicy wznowienia przez Islandię negocjacji akcesyjnych z UE wygrali w weekendowym referendum – poinformował w niedzielę islandzki nadawca publiczny RUV, powołując się na oficjalne, ostateczne wyniki głosowania. Oznacza to, że kraj pozostanie poza Wspólnotą. Według RUV przeciw wznowieniu rozmów zagłosowało w sobotę 52,8 proc. uczestników plebiscytu, a za - 47,2 proc. Frekwencja wyniosła 82,5 proc.
Islandia złożyła wniosek o członkostwo w UE w 2009 r., w szczytowym momencie światowego kryzysu finansowego. Prace w ramach procesu akcesyjnego zostały zamrożone w 2013 r., gdy eksperci ostrzegali przed potencjalnym rozpadem strefy euro. Do sprawy powrócono, gdy w 2024 r. wybory parlamentarne wygrał socjaldemokratyczny Sojusz. Referendum w sprawie wznowienia negocjacji z UE ogłoszono na początku 2026 roku.
Jest zupełnie jasne, że sprawa dalszych negocjacji z UE nie będzie kontynuowana, to naturalny bieg wydarzeń – skomentowała przegrane referendum premierka Islandii Kristrun Frostadottir. Pytana, czy Islandia wycofa wniosek o członkostwo w UE, nie odpowiedziała wprost. Kwestia ta ma być przedmiotem rozmów z komisją spraw zagranicznych parlamentu Islandii. – Omówimy, w jaki sposób najlepiej zamknąć ten rozdział – zaznaczyła Frostadottir.
WIDEOChiny uderzyły w polską spółkę. Prezes odpowiada
"Policzek dla UE"
Sprawa jest szeroko komentowana w Norwegii, która również nie jest członkiem UE, ale razem z Islandią i Liechtensteinem oraz wszystkimi unijnymi krajami należy do Europejskiego Obszaru Gospodarczego i jest z Unią silnie powiązana. "Wynik referendum to potężny cios dla zwolenników członkostwa Norwegii w Unii Europejskiej" – ocenił w pierwszym komentarzu redaktor polityczny dziennika "Dagsavisen" Kristian Skard. Zwrócił uwagę, że islandzkie głosowanie miało dla norweskiego obozu "TAK" większe znaczenie, niż publicznie przyznawano.
"Od referendum z 1994 r. większość Norwegów sprzeciwia się członkostwu. Ostatnią nadzieją obozu »tak« była zmiana warunków zewnętrznych. Gdyby Islandia rozpoczęła negocjacje, ich korzystny wynik mógłby skłonić Norwegów do ponownego zastanowienia się nad członkostwem" – napisał komentator "Dagsavisen".
Redaktor polityczny "Aftenposten" Kjetil B. Alstadheim ocenił wynik przede wszystkim jako porażkę samej Unii. "Dla UE to policzek" – napisał. Alstadheim zwrócił uwagę, że stabilne i zamożne państwo demokratyczne nie chce nawet rozpocząć negocjacji, by sprawdzić, jakie warunki członkostwa mogłoby uzyskać. Zestawił to z Ukrainą, Mołdawią i państwami Bałkanów Zachodnich, które zabiegają o wejście do UE.
Bruksela "zdejmie jedwabne rękawiczki"?
Na możliwe zaostrzenie relacji zwrócił uwagę prof. Halvard Haukeland Fredriksen z Uniwersytetu w Bergen. Ekspert w sprawach UE i Europejskiego Obszaru Gospodarczego powiedział agencji NTB, że spodziewa się po islandzkim "nie" rygorystycznego stosowania przez Islandię, ale też Norwegię, przepisów EOG.
- Oslo zalega z wdrożeniem przepisów ponad 500 aktów prawnych. Islandia ma problem z wdrażaniem przepisów już włączonych do umowy. Bruksela przez lata przymykała oko na część tych problemów, ale po referendum może zdjąć jedwabne rękawiczki. Może zrobić się nieprzyjemnie – ocenił Haukeland Fredriksen.
Polityk wspierającej przystąpienie Norwegii do UE Partii Zielonych Paal Frisvold powiedział NTB, że islandzkie "nie" nie powinno stać się pretekstem do uśpienia norweskiej debaty o członkostwie. - Wybór Islandii nie zmienia geopolitycznej rzeczywistości ani zagrożeń, przed którymi stoi Norwegia. Musimy zdać sobie sprawę, że sami powinniśmy przeprowadzić tę debatę, na własnych warunkach i z własnej woli – stwierdził Frisvold.
Lider przeciwnej norweskiemu wstąpieniu do Unii organizacji "Nei til EU" Einar Frogner w rozmowie z NTB nazwał rezultat "zwycięstwem demokracji" i podkreślił znaczenie zachowania kontroli nad zasobami naturalnymi, zwłaszcza rybnymi.
Większość Norwegów nie chce do Unii
Norwegia dwukrotnie odrzuciła członkostwo w europejskich wspólnotach – w referendum w 1972 r. przeciw wejściu do EWG głosowało 53,5 proc., a w 1994 r. przeciw wejściu do UE 52,2 proc. wyborców.
W najnowszych sondażach przeciwnicy członkostwa nadal mają wyraźną przewagę. W badaniu Verian dla TV 2 z sierpnia 55,1 proc. Norwegów było przeciw wejściu do UE, 28,6 proc. - za, a 16,3 proc. nie miało zdania. Inny sierpniowy sondaż Opinion dla Altinget i ABC Nyheter dawał obozowi "nie" 49 proc., zwolennikom członkostwa - 37 proc., a 14 proc. badanych było niezdecydowanych.