Nowa europejska inicjatywa pominęła Polaków. Teraz zmienili zdanie

Piotr Dąbkowski, który wraz z Matim Staniszewskim stoi za sukcesem firmy ElevenLabs, dołączył do Grupy Renu, nowej europejskiej inicjatywy, mającej znaleźć sposób na poprawę konkurencyjności Starego Kontynentu. Obok Dąbkowskiego, do projektu weszło też kilku innych przedstawicieli Europy Środkowej i Wschodniej. Początkowo grupa niemal zupełnie ich pominęła.

Na zdjęciu Mario Draghi, w kółku - Piotr DąbkowskiNa zdjęciu Mario Draghi, w kółku - Piotr Dąbkowski
Źródło zdjęć: © Getty Images, LinkedIn | Luigi Iorio | ZipZapic.com, Piotr Dąbkowski
Tomasz Sąsiada

Jak podaje "Puls Biznesu", w piątek wieczorem dyrektor wykonawczy Grupy Renu Luis Garciano ogłosił na platformie X, że do grupy dołączają: Piotr Dąbkowski, Rumunka Luciana Lixandru, Ukrainka Iryna Terekh i pochodząca z Bułgarii, ale posiadająca francuski paszport Stefanie Stantcheva.

Piotr Dąbkowski wraz z Matim Staniszewskim, swoim przyjacielem z liceum, założył Eleven Labs w 2022 r. Firma zatrudnia obecnie 550 osób na świecie, a jej wycena sięga 11 mld dol., czyli około 40 mld zł. ElevenLabs łączy research i produkt: buduje modele do audio, głosu, wytwarzania i rozumienia głosu oraz produkty, które mają zmieniać sposób komunikacji biznesu.

Włączenie do grupy nazwisk z Europy Środkowej i Wschodniej to duży krok naprzód w porównaniu z pierwotnie ogłoszoną listą osób, które zostały zaangażowane w projekt. Początkowo nasz region reprezentował tylko były prezydent Estonii Toomas Hendrik Ilves. Tymczasem - jak zwraca uwagę "PB" - pośród ponad 50 członków Grupy Renu jest na przykład 12 Niemców i 12 Francuzów.


WIDEO
Miał 22 lata i 2 miliony euro grantu. Dziś jego firma jest warta miliardy


Druga taka decyzja Mario Draghiego

Powstanie Grupy Renu zostało ogłoszone w poniedziałek. To inicjatywa, za którą - obok Luisa Garciano - stoją były prezes Europejskiego Banku Centralnego Mario Draghi i Patrick Collison, dyrektor wykonawczy firmy Stripe.

Mario Draghi stoi też za raportem na temat innowacyjności UE, opublikowanym w 2024 roku. Przy jego tworzeniu również nie zaproszono choćby jednego specjalisty z naszego regionu.

Decyzje personalne przy okazji tworzenia Grupy Renu spotkały się z krytyką komentatorów. "Wszyscy popełniają błędy, ale jeśli popełnisz ten sam błąd dwa razy, to już nie jest błąd, to wybór. (...) nikt z CEE nie został zaproszony do utworzenia Grupy Renu - napisał na platformie X napisał Piotr Sankowski, dyrektor IDEAS.

Marcin Piątkowski z Akademii Leona Koźmińskiego podkreślał z kolei, że fundusze UE odpowiadają za ok. "jedną ósmą" wzrostu Polski, a Niemcy eksportują dziś do Polski "33 razy więcej" niż na początku transformacji.

"Mentalna żelazna kurtyna nadal istnieje - w umysłach Włochów, Niemców, Francuzów, Austriaków, Amerykanów, Izraelczyków" - ocenił natomiast w opinii dla money.pl dziennikarz Wirtualnej Polski Marek Magierowski, były ambasador naszego kraju w USA.

- Jeśli Europa Zachodnia chce bazować na swoich doświadczeniach, to dyskusje i potencjalne wnioski będą uboższe. To jest tak, jak gdyby chciano dyskutować o wzroście gospodarczym w Azji bez udziału Korei Płd. Ale nie ma co się obrażać. To nie jest oficjalna grupa, zainicjowana przez KE. To nieformalna inicjatywa. Możemy ich zachęcać do tego, żeby korzystali z doświadczeń polskich przedsiębiorców. Ale nie możemy ich do niczego zmuszać - stwierdził z kolei minister finansów Andrzej Domański podczas prezentacji raportu Polityki Insight pt. "Droga do G20".

Do grupy miał dołączyć były minister finansów?

Założyciele Grupy Renu nie odpowiedzieli na pytania o powody braku Polaków, ale w reakcji na krytykę na X wskazali na "problemy logistyczne" i zapowiedzieli poszerzenie składu oraz zasięgu geograficznego.

"Puls Biznesu" podał w piątek, że na pierwotnej liście członków Grupy Renu był Mateusz Szczurek, były minister finansów w rządzie PO-PSL, a obecnie dyrektor Departamentu Europejskiego Międzynarodowego Funduszu Walutowego. "Kilka dni przed oficjalnym ogłoszeniem komisja etyki MFW poinformowała go, że zajmując takie stanowisko, nie może uczestniczyć w podobnych projektach" - podał dziennik.

Wybrane dla Ciebie