Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Przemysław Ciszak
Przemysław Ciszak
|
aktualizacja

Lekarze nie pozostawiają złudzeń. "System się zawalił". "Krzyk rozpaczy ministerstwa"

409
Podziel się:

Rośnie liczba zgonów Polaków, również pozacovidowych. Dla wielu ratunek przychodzi zbyt późno. Umierają w domach, czekając na karetkę. Minister zdrowia przyznaje, że sytuacja jest poważna i apeluje, aby chodzić do lekarzy. Medycy załamują ręce. To ponad ich siły.

Lekarze nie pozostawiają złudzeń. "System się zawalił". "Krzyk rozpaczy ministerstwa"
W cieniu pandemii umierają pacjenci, których oficjalne dobowe statystyki Ministerstwa Zdrowia nie wykazują. (East News, Wojciech Strozyk, REPORTER)

Podstawowa opieka zdrowotna już działa na granicy możliwości. Dostęp do specjalistów został niemal całkowicie sparaliżowany przez pandemię koronawirusa. Karetki stają w kolejkach do szpitali. Pacjenci na ratunek czekają godzinami, coraz częściej ta pomoc przybywa za późno.

- System się zawalił. Zginął. Nie ma nic. Żadnej dostępności – stwierdza dr Michał Dante z Porozumienia Rezydentów. Dramat rozgrywa się na oddziałach, SOR-ach, w karetkach, ale i w domowym zaciszu. - W niedzielę w całym województwie mazowieckim nie było miejsca dla pacjenta z ostrym udarem mózgu. We wtorek w Warszawie nie było wolnego respiratora dla pacjenta – wylicza.

Takich wywołujących ciarki relacji z każdym dniem pandemii przybywa. - W kardiologii widać większą liczbę zawałów. Częściej rodzina dzwoni, że ktoś się nie stawi do szpitala, bo zmarł... Ludzie nie doczekują w kolejkach. Nie ma gdzie wcisnąć pacjentów potrzebujących pilnej diagnostyki - rozkłada ręce kolejna lekarka dr Magdalena Kulgawczyk.

Dr Jakub Kosikowski, onkolog, były członek Porozumienia Rezydentów OZZL, dodaje, że jeśli do wiosny nie będzie miał zespołu stresu pourazowego, "to będzie sukces". - Już wybieram, kto z covidem idzie na respirator, jak się zwolni, kto dostanie tlen -  mówi.

Nie tylko COVID zabija

Walka z koronawiursem stała się priorytetem, ale świat się nie zatrzymał. W cieniu pandemii umierają pacjenci, których oficjalne dobowe statystyki Ministerstwa Zdrowia nie wykazują. Jak pisaliśmy w money.pl, chodzi o kilkanaście tysięcy pośrednich i bezpośrednich ofiar epidemii. Tylko w ubiegłym tygodniu (od 26 października do 1 listopada) polskie urzędy stanu cywilnego wystawiły aż 12 tys. 257 aktów zgonu.

Zapytaliśmy ministra zdrowia o te dane. - Obserwujemy wstrzymywanie się pacjentów przed korzystaniem ze służby zdrowia - wyjaśnił. - Apeluję, by nie przerywać leczenia, kontynuować leczenie, odwiedzać placówki POZ - podkreślał Adam Niedzielski podczas wtorkowej konferencji prasowej.

Lekarze wprost odpowiadają na tę "receptę" ministra zdrowia: POZ są już na granicy wytrzymałości. Dziesiątki pacjentów próbuje dostać się do lekarzy pierwszego kontaktu, a ci z trudem znajdują dla nich miejsca.

Zobacz także: Rekordowa liczba zgonów. "Podążamy ścieżką Włoch"

- Lekarze rodzinni wydzwaniają i szukają miejsc dla swoich pacjentów wszędzie gdzie się da. Próbują nawet szukać na facebookowych grupach lekarskich "czy może ktoś gdzieś wie gdzie będzie miejsce". Jest dramat, a za miesiąc będzie gorzej - komentuje na facebookowej grupie Porozumienia Rezydentów inna lekarka.

- To krzyk rozpaczy ministerstwa - tak apel ministra zdrowia określiła dr Bożena Janicka, prezes Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia. - Statystyki wywindowały. Śmierć oddalona, tak to nazywam. Powodów jest wiele, sytuacja covidowa, obawa przed pójściem do lekarza też, a przede wszystkim kwestia dostępności do opieki zdrowotnej - wylicza.

Rozpacz w POZ i na SOR-ach

O sytuacji w POZ świadczą choćby publikowane przez lekarzy liczby pacjentów. - Moim zdaniem przychodnie POZ to teraz najbardziej krytyczna infrastruktura medyczna. Dzięki ich nadludzkiej pracy, a udzielają nawet 70-80 porad dziennie, zostają po godzinach, utrzymują kontakt telefoniczny i udzielają teleporad poza godzinami pracy, większa część pacjentów jest w stanie otrzymać pomoc medyczną - zaznacza dr Michał Dante z Porozumienia Rezydentów.

Zdarza się też, że jeden lekarz przyjmuje dziennie 100 pacjentów. Zdjęcie takiej "kolejki" (poniżej) dostaliśmy od jednego z naszych rozmówców.

Michał Dante mówi też o fali hejtu wobec lekarzy. - Nie ma nic gorszego niż sytuacja, w której lekarz poświęca wszystko dla swoich pacjentów, patrzy na ich tragedie, jest bezradny, bo nie może wszystkim pomóc tak, jakby chciał, a ktoś go jeszcze oskarża, że się nie stara - podkreśla.

- Pracujemy w POZ na 200 proc. normy i udzielamy porad osobistych i telefonicznych pacjentom z innych przychodni, gdzie lekarze są na izolacji. Pacjenci często nie chcą przychodzić na wizyty, bo boją się, że sami ich zarazimy, a potem skarżą się na teleporady. W międzyczasie próbujemy ogarniać choroby przewlekłe, szczepić. Do tego minimum 3-4 porady dla każdego pacjenta z covidem - wylicza z kolejny lekarz.

Z kolei dr Michał Dąbrowski dokłada kolejny kamyczek do tego obrazu: wielogodzinne czekanie na kartekę. Jak podkreśla, do pogotowia nie ma pretensji, bo ratownicy robią co mogą, a i tak przegrywają tę walkę.

Na potwierdzenie jeden z lekarzy pokazuje zdjęcie z wtorku, z godz. 14, na którym widać kolejkę karetek przed SOR Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Kielcach.

- Kolejne dwie karetki czekały przed "kontenerem" w którym zainstalowany jest tomograf dla pacjentów covidowych - relacjonuje. - Tak wygląda teraz cała Polska. Nie ma już żadnego systemu, jest dramat dla pacjentów i medyków - mówi.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
gospodarka
wiadomości
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(409)
robert
9 miesięcy temu
to nie covid zabija tylko skutki teleporad, ludzie ze stwierdzonym covidem mają odciętą diagnostykę, trafiaja do szpitali w stanie agonalnym bo nie ma im kto odpowiednio wczesnie osłuchać płuc .... dramat, to iluzja opieki zdrowotnej, zamknięte są gabinety POZ jak i prywatne, pacjenci z pozytywnym wynikiem pozostawieni sa samym sobie, karetka przyjedzie dopiero do czlowieka w stanie ciężkim gdy jest juz za pozno na ratunek ...
robert
9 miesięcy temu
nie zabija ta choroba tylko skutki teleporad, ludzie ktorzy maja stwierdzony covid maja automatycznie zamknieta diagnostyke (np. osłuchanie płuc) jedyna opcja jest czekanie az stan sie pogorszy na tyle aby zechcieli wysłać karetke, neistety ludzie w podeszlym wielu z wieloma chorobami trafiaja do szpitali tak pozno ze na ratunek jest juz za pozno, to jest iluzja opieki zdrowotnej ..... sam trafilem z tego powodu do szpitala i cudem uszedlem z zyciem tylko i wylacznie dzieki temu ze przyjechal do mnie znajomy lekarz osłuchał mi płuca i powiedzial ze mam natychmiast wezwac karetke, w szpitalu okazalo sie ze mam zajete 3/4 płuc, gdybym mial pare lat wiecej i jakies choroby wspolistniejace juz bym z tego nie wyszedł. Wokół mnie codziennie umierali ludzie ,ofiary teleporad. Ludzie trafiaja do szpitala w stanie ciężkim nie przez covid tylko przez odciętą diagnostykę. Robisz test, trafiasz na izolacje domową i radź sobie sam, pogarsza ci sie, mozesz jedynie skorzystac z teleporady. Tak mnie leczono, lekarz leczył mi zapalenie oskrzeli gdy mialem juz zajęte płuca i gdy powinienem od razu dostac antybiotyk, jestem przezkonany ze duza czesc osob ktore trafiaja w stanie agonalnym do szpitali wyleczylaby sie w domu gdyby mieli mozliwosc pojechania do lekarza odpowiednio wczesniej po to aby osłuchał im płuca i przepisał antybiotyk nie gdy już mają zajęte 80% płuc ale gdy choroboa się rozpoczyna ..... To wygląda tak jak by ktoś chciał ukarać tych którzy się nie zaszczepili "macie to na co zasłużyliście" taka jest moja opinia bo sam tego doświadczyłem, zachowanie lekarza z karetki - skandaliczne, na stwierdzenie żony (bo ja nie mogłem nawet złapać oddechu, nie mówiąc o jakiejkolwiek rozmowie) "dlaczego jest pan taki oburzony ze sie nie zaszczepilismy skoro polowa srodowiska lekarskiego tego nie zrobila, i ze nie powinno go dziwic to ze ludzie tez do tego podchodza sceptycznie wlasnie z tego powodu" odpowiedzial jeszcze wieksza agresją wyzywając wszystkich dokoła od debili .... i tacy jak ja mają na to wszystko od stycznia płacić 4,9% podatku zdrowotnego - to jest kpina z ludzi, za te pieniądze można mieć pełne ubezpieczenie włącznie ze szpitalnym w prywatnych placówkach, tutaj jest iluzja opieki zdrowotnej, albo przeżyjesz albo nie przeżyjesz ....
SŁONIK1234
rok temu
PAN MORAWIECKI PAN KACZYŃSKI I CAŁY PIS JEST WINNY ZAŁAMANIA SYSTEMU POWINI WPROWADZIĆ STAN WYJĄTKOWY BO INACZEJ BĘDZIE WIĘCEJ OFIAR LUDZIE JUŻ UMIERAJĄ JAK WE WŁOSZECH LOMBARDIA
Maxplus
2 lata temu
Ważne że rząd nie widzi problemu a że obywatel umiera no cóż taki klimat
Maxplus
2 lata temu
Jak to nie ma respiratora przecież na narodowym są wolne miejsca
...
Następna strona