Lekarze ostrzegają Tuska. "Szpitale powiatowe stracą specjalistów"

Rząd przyjął projekt, który pozwoli zbierać szczegółowe dane o zarobkach medyków. Naczelna Izba Lekarska ostrzega jednak, że kolejnym krokiem mogą być ograniczenia płac, a to szczególnie mocno uderzyłoby w szpitale powiatowe walczące o specjalistów.

Lekarze ostrzegają Tuska. "Szpitale powiatowe stracą specjalistów"Lekarze ostrzegają Tuska. "Szpitale powiatowe stracą specjalistów"
Źródło zdjęć: © Getty Images | taratorkin
Magda Żugier

Rząd przyjął we wtorek projekt ustawy umożliwiającej zbieranie informacji o zarobkach medyków w powiązaniu z numerem PESEL lub numerem prawa wykonywania zawodu. Według kancelarii premiera rozwiązanie ma pomóc w ocenie wpływu wynagrodzeń na koszty leczenia oraz lepiej planować finansowanie systemu ochrony zdrowia.

Do nowych przepisów krytycznie odnosi się jednak Naczelna Izba Lekarska. Jej rzecznik Jakub Kosikowski zwraca uwagę, że instytucje państwowe już dziś dysponują danymi dotyczącymi wynagrodzeń personelu medycznego.

– Kiedy AOTMiT ustala, ile NFZ zapłaci za leczenie pacjenta – wizytę u urologa czy leczenie raka – bierze pod uwagę wynagrodzenie personelu. Oznacza to, że fundusz już teraz posiada dostęp do informacji dotyczących zarobków lekarzy – powiedział PAP.

Jedno dziecko to 600 tys. zł? Ekonomista wylicza koszty

Zdaniem przedstawicieli samorządu lekarskiego istnieje ryzyko, że debata publiczna skoncentruje się na pojedynczych wysokich wynagrodzeniach, zamiast na problemach całego systemu ochrony zdrowia.

– Istnieje ryzyko, że zamiast merytorycznej dyskusji o systemie zdrowia, nasze pomysły będą zbywane argumentami o wysokich zarobkach lekarzy i pojedynczych, skrajnych przypadkach finansowych – podkreślił Kosikowski.

NIL: problemem są wyceny procedur, a nie tylko pensje

Jak zaznacza rzecznik NIL, kluczową kwestią pozostaje sposób finansowania świadczeń medycznych. Jego zdaniem rekordowe wynagrodzenia części lekarzy są często konsekwencją tego, jak wycenione zostały poszczególne procedury medyczne.

– Z naszej perspektywy kluczowa jest rewizja wycen procedur medycznych. Musimy skończyć z podziałem na pacjentów, których leczenie się opłaca i tych, na których szpital traci. Rekordowe zarobki lekarzy wynikają często z tego, że szpitale generują wysokie zyski na konkretnych, dobrze wycenionych procedurach – zaznaczył.

Według Kosikowskiego część oddziałów, takich jak interna czy pediatria, od lat pozostaje niedofinansowana. To sprawia, że lekarze pracujący w tych obszarach nie mogą liczyć na stawki osiągane przez specjalistów związanych z lepiej wycenianymi świadczeniami.

"Szpitale powiatowe stracą specjalistów"

Największe obawy samorządu lekarskiego dotyczą ewentualnego wprowadzenia limitów wynagrodzeń lub maksymalnych stawek godzinowych.

Narzucenie sztywnego limitu wynagrodzeń lub stawki godzinowej mogłoby pogłębić kryzys szpitali. Szpitale powiatowe, które opierają się na lekarzach dojeżdżających z dużych ośrodków, stracą swój główny atut – wyższe zarobki niż w metropoliach. Nie będą w stanie przyciągnąć kadry, co doprowadzi do centralizacji opieki zdrowotnej. Jednym słowem, stracą specjalistów – powiedział Kosikowski.

Jak dodał, przedstawiciele NIL chcą rozmawiać o tych zagrożeniach z premierem Donaldem Tuskiem.

Dyskusja o wynagrodzeniach medyków przyspieszyła po nagłośnieniu sprawy lekarza w trakcie specjalizacji, który w 2025 r. miał osiągnąć około 1,6 mln zł dochodu. Sprawę badają obecnie NFZ oraz warszawski ratusz. Kosikowski podkreślił jednocześnie, że są to sytuacje wyjątkowe i nie odzwierciedlają realiów większości lekarzy pracujących w publicznym systemie ochrony zdrowia.

Wybrane dla Ciebie