Litwini mają nową propozycję dla Polski. Prezydent Suwałk mówi, co to oznacza
Projekt przygranicznej polsko-litewskiej strefy ekonomicznej mógłby wygenerować inwestycje MŚP o wartości ok. 150-200 mln zł lub jednego dużego zakładu - uważa prezes Suwalskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej Cezary Cieślukowski. Pomysł popiera prezydent Suwałk Czesław Renkiewicz.
O chęci utworzenia takiej strefy poinformował niedawno prezydent Litwy Gitanas Nauseda. Litewski przywódca, przedstawiając stronie polskiej ofertę wspólnej strefy ekonomicznej, argumentował, że projekt mógłby przyczynić się do rozwoju gospodarczego i rynku pracy po obu stronach granicy.
Każdy pomysł, który może przyczynić się do rozwoju gospodarczego obszaru pogranicza, a szczególnie wzrostu inwestycji i miejsc pracy, jest niezwykle cenny – powiedział Cieślukowski.
Jego zdaniem strefa w tym obszarze może wygenerować inwestycje małych i średnich firm (MŚP) o wartości ok. 150-200 mln zł lub jednego dużego zakładu.
Według Cieślukowskiego słabością pomysłu jest bardzo mały obszar przyszłej strefy (Suwałki i Łoździeje), niewielki rynek pracy, niskie zaludnienie tego obszaru i duża odległość od większych aglomeracji.
Suwalska Specjalna Strefa Ekonomiczna
W tej części Polski od 30 lat istnieje Suwalska Specjalna Strefa Ekonomiczna (SSSE), która wsparła około 400 inwestycji na kwotę ponad 7,3 mld zł. Przedsiębiorcy, głównie w Suwałkach, Ełku i Białymstoku, stworzyli w tym czasie ok. 21 tys. miejsc pracy.
Cieślukowski zaznaczył, że działalność polskich stref ekonomicznych i związane z tym ulgi ograniczają się do sektora firm produkcyjnych i wybranych branż sektora usługowego.
- Zwolnieniami nie są objęte sektor handlu i większość usług, np. logistycznych, transportowych i turystycznych. Czyli jest olbrzymi obszar działalności gospodarczej nieobjęty wsparciem państwowym – powiedział prezes SSSE.
Odczarowuje Przesmyk Suwalski
Pomysł utworzenia takiej przygranicznej strefy popiera prezydent Suwałk Czesław Renkiewicz.
- Uważam, że jest to dobry i ciekawy pomysł, który w pewnym sensie zrekompensowałby temu regionowi czarny PR związany z Przesmykiem Suwalskim i odstraszaniem inwestorów oraz turystów – powiedział Renkiewicz.
Jego zdaniem potrzeba znaczącej, rządowej pomocy dla Polski Północno-Wschodniej, która ostatnio wiele straciła marketingowo.
- Oprócz typowych ulg funkcjonujących w strefach ekonomicznych należałoby uruchomić inne instrumenty finansowe dla inwestorów, jak chociażby rządowe granty dla firm inwestujących w takiej strefie – podkreślił Renkiewicz.
Zaznaczył, że jednym z możliwych rozwiązań byłyby inwestycje na tym terenie przez spółki Skarbu Państwa na potrzeby wojska.
Litwini ponawiają inicjatywę
W czwartek przebywał w Warszawie litewski minister gospodarki i innowacji Edvinas Grikszas, który ponowił inicjatywę utworzenia strefy ekonomicznej przy granicy z Polską.
Według Grikszasa Polska przyjęła pomysł z aprobatą i analizuje możliwość jego realizacji. Litewski minister zaznaczył również, że dla Europy, w której nie ma podobnych międzynarodowych stref ekonomicznych, taka inicjatywa mogłaby mieć charakter pilotażowy.