LPP liczy koszty wojny. Fracht drożeje przez Bliski Wschód
Konflikt na Bliskim Wschodzie zaczyna ciążyć branży odzieżowej. Z najnowszego komunikatu spółki LPP wynika, że kryzys w regionie wpłynie na koszty produkcji i transportu. Firma już teraz przygotowuje się na wielomilionowe dopłaty i logistyczne wyzwania.
Sytuacja geopolityczna na świecie ma bezpośrednie przełożenie na to, ile sieci handlowe płacą za produkcję i dostarczenie towaru do sklepów. Jak wynika z najnowszego komunikatu wydanego przez grupę LPP, właściciela między innymi takich marek jak Reserved czy Sinsay, napięcia na Bliskim Wschodzie wywołują efekt domina, który dociera aż do azjatyckich fabryk i europejskich magazynów.
To nie pierwsza trudna sytuacja dla spółki w ostatnich miesiącach. Na początku marca LPP znalazło się wśród spółek tracących na wartości na warszawskiej giełdzie, co pokazuje, jak inwestorzy reagują na rosnące ryzyka geopolityczne i ich wpływ na wyniki firm z sektora odzieżowego.
Spółka wprost wskazuje, że spodziewa się **wzrostu cen zakupu** u swoich dostawców. Zjawisko to ma dotyczyć przede wszystkim kolekcji przygotowywanej na sezon jesienno-zimowy na przełomie 2026 i 2027 roku. Powodem jest kryzys energetyczny w krajach, w których polski gigant odzieżowy lokuje swoją produkcję. Niestabilność ta jest bezpośrednio napędzana przez trwający konflikt bliskowschodni, co przekłada się na wyższe koszty funkcjonowania tamtejszych zakładów, a ostatecznie – na wyższe ceny rozliczane w amerykańskiej walucie.
Warunkowość nie tylko przez SAFE. USA też mają wymagania
Droższy fracht i opóźnienia w portach
Produkcja ubrań to tylko jedna strona medalu. Znacznie szybciej firma odczuwa zawirowania w globalnej logistyce. Z informacji przekazanych przez LPP wynika, że transport morski staje się coraz droższy, mimo wcześniejszych zabezpieczeń. Choć spółka zakontraktowała bazowe stawki frachtowe jeszcze jesienią, armatorzy zaczęli naliczać dodatkowe opłaty, tak zwane dopłaty bunkrowe. Stanowią one dla przewoźników rekompensatę za rosnące ceny paliw na rynkach światowych.
Zarząd odzieżowej grupy szacuje, że te nieprzewidziane koszty frachtu wyniosą około 25 milionów złotych. Komunikat ostrzega jednak przed skrajnym scenariuszem. Jeśli sytuacja się utrzyma i dodatkowe opłaty obejmą wszystkie wolumeny towarów w 2026 roku, kwota ta może drastycznie wzrosnąć, sięgając nawet 80 milionów złotych. Firma nie może przy tym ratować się transportem lotniczym, ponieważ ten kanał dostaw nie ma dla niej materialnego znaczenia – w bieżącym roku odpowiadał za zaledwie ułamek wszystkich zakupów.
Oprócz rosnących kosztów, wyzwaniem staje się sam czas dostaw. Konieczność zmiany portów przeładunkowych, która dotyka blisko połowy zamówionej kolekcji, powoduje przesunięcia w harmonogramach. Według danych spółki, opóźnienia te wynoszą obecnie od dwóch do siedmiu dni.
Waluty pod kontrolą i robotyzacja magazynów
W obliczu globalnych zawirowań, firma stara się minimalizować ryzyko na poziomie finansowym. Komunikat LPP uspokaja w kwestii najbliższej przyszłości – koszty zakupu kolekcji na sezon wiosenno-letni 2026 roku zostały już zabezpieczone przy bardzo korzystnym kursie dolara wobec złotego. W przypadku późniejszej kolekcji jesienno-zimowej poziom zabezpieczeń walutowych jest na razie niski, jednak bieżące notowania są zbliżone do zeszłorocznych, co na ten moment nie zwiastuje drastycznych różnic w kosztach zakupu.
Spółka aktywnie zarządza również gotówką na rynkach wschodnich. Aby uniknąć strat wynikających z osłabienia tamtejszych walut lokalnych, nadwyżki finansowe są konwertowane z wysoką częstotliwością. Z kolei na rodzimym, europejskim rynku, firma zabezpieczyła się przed wahaniami kursu euro w obszarze wynajmu powierzchni handlowych. Zdecydowana większość umów czynszowych jest powiązana z obrotami sklepów, co czyni je niewrażliwymi na gwałtowne zmiany kursowe.
Inwestycje w automatyzację
Warto również zauważyć, że rosnące ceny paliw dotykają firmę nie tylko na oceanach, ale i na lądzie. Jak wskazuje zarząd, opłaty paliwowe wpływają na koszty dostaw z magazynów bezpośrednio do sklepów detalicznych, podnosząc stawki bazowe przewoźników. Mimo to, łączne koszty transportu pozostają pod kontrolą i stanowią niewielki procent ogólnych przychodów grupy.
Odpowiedzią na rosnące koszty operacyjne ma być technologia. Zgodnie z komunikatem, LPP kontynuuje intensywną **robotyzację swojej logistyki** wewnętrznej. Szczyt wydatków na te inwestycje przypada na 2025 rok, a zarząd podtrzymuje, że oczekiwane stopy zwrotu z wdrożenia maszyn w magazynach pozostają na założonym poziomie.
Sytuacja LPP wpisuje się w szerszy obraz wyzwań, przed którymi stoją polskie spółki giełdowe w obliczu globalnych napięć. Problemy logistyczne i rosnące koszty operacyjne dotykają nie tylko sektor odzieżowy, ale całą polską gospodarkę. Pod koniec stycznia inwestorzy obserwowali wyraźne przeceny wielu spółek, co pokazywało rosnącą niepewność związaną z sytuacją międzynarodową. Dla firm takich jak LPP kluczowe staje się nie tylko zarządzanie bieżącymi kosztami, ale też długoterminowe zabezpieczenie łańcuchów dostaw przed kolejnymi wstrząsami geopolitycznymi.