Notowania

"Ludwiku, do rondla" i pozostałe kuchenne rewolucje. Chyba żaden inny produkt tak nie kojarzy się z porządkami w kuchni

Przed jego pojawieniem się do zmywania używano piasku czy popiołu. Sześć dekad temu zrewolucjonizował prace kuchenne. To produkt-fenomen, któremu próbowały zagrozić zagraniczne koncerny. Bezskutecznie. Co drugi Polak kupujący płyn do mycia naczyń wybierze właśnie Ludwika.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Grupa INCO)
W 1964 r. na półki trafił pierwszy w Polsce płyn do mycia naczyń. Sprzedawano go w szklanej butelce (Fot: Grupa INCO)

"Uważam, że reklamy te wspierają patriarchalny model rodziny i konserwują system, w którym kobieta obarczona jest obowiązkami sprzątania, za które to nie jest wynagradzana. W obliczu wciąż palącego problemu przemocy rodzinnej (…) taka komunikacja kierowana do masowego odbiorcy jest niestosowna i niesmaczna" – skarga o takiej treści trafiła w 2017 r. do Komisji Etyki Reklamy.

Jej autor poczuł się urażony reklamami płynu do mycia naczyń Ludwik w mediach społecznościowych. Na serii zdjęć przedstawiono panie w trakcie wykonywania różnych czynności domowych. Tylko na jednej fotografii znalazł się mężczyzna.
W odpowiedzi Grupa INCO, producent Ludwika, przywołała kampanię reklamową z lat 60. Była, jak na tamte czasy, rewolucyjna i mocno namieszała w społeczeństwie, bo jej hasło brzmiało "Ludwiku, do rondla".

Niejeden pan mógł się poczuć skonsternowany - bo jak to, przecież sprzątanie to domena kobiet, a tu pan domu wzywany jest do stania przy zlewie…

Komisja sprawę przeanalizowała i orzekła, że żadnego promowania wykorzystywania kobiet nie dostrzega.

Obejrzyj: Firma bez prezesa. Rewolucyjna idea prof. Bliklego

Po raz kolejny Ludwik wyszedł obronną ręką z (potencjalnie) trudnej sytuacji. A było ich w jego 55-letniej historii znacznie więcej.

Synonim płynu do mycia naczyń. Dowolnego

Ludwik to prawdziwy fenomen. Choć półki z chemią sklepową uginają się od produktów zagranicznych koncernów, w kategorii płynów do mycia naczyń żaden "obcy twór" nie ma co się z nim siłować.

To zresztą nie tylko produkt do mycia naczyń, ale kategoria sama w sobie.

(Grupa INCO)
(Fot: Grupa INCO)

- W Polsce Ludwik jest synonimem płynu do zmywania naczyń. Jest on najsilniejszą polską marką FMCG non food (czyli poza produktami żywnościowymi) i niekwestionowanym liderem badań marketingowych. Zna go 86 proc. ankietowanych - mówi Agnieszka Augustyniak z działu marketingu Grupy INCO. - Ponad 57 proc. użytkowników płynów do naczyń deklaruje, że kupuje właśnie Ludwika.

Ta popularność nie dziwi Marty Górazdy, specjalistki zajmującej się strategią marketingową.

- Jako naród mamy wyjątkowo emocjonalne nastawienie do polskich kosmetyków i środków czystości, np. Białego Jelenia czy Kreta. Z drugiej strony pokutuje przekonanie o wyższości "chemii z Niemiec". I tu ścierają się obozy: "dobre, bo polskie" z "szukam najlepszej jakości w najlepszej cenie". Polskość dla marek nie jest już powodem do wstydu, nie muszą udawać bardziej światowych niż są w rzeczywistości, ale przestaje też być jedynym wyróżnikiem, na którym można bazować - mówi w rozmowie z money.pl.

Od początku w Górze Kalwarii

Polskie gospodynie pojawienie się Ludwika w sklepach przyjęły z ulgą. Trudno się dziwić: wcześniej nie istniały inne płyny do zmywania. Nawet w krajach bardziej od Polski rozwiniętych do mycia naczyń jeszcze w pierwszych latach powojennych używano piasku czy siana zmieszanego z popiołem.

Taki oto pomnik serka Rolmlecz mozna znaleźć w Radomiu
Pierwszy serek homogenizowany, który doczekał się pomnika. W sumie nie ma się czemu dziwić

Recepturę pierwszego płynu Ludwik opracowali chemicy w Zakładzie Produkcyjnym Zjednoczonych Zespołów Gospodarczych INCO w Górze Kalwarii (woj. mazowieckie) na przełomie 1963 i 1964 roku. Produkcja rozpoczęła się w roku 1964.

Jego współtwórcami byli inż. Hanna Majchert i inż. Zbigniew Korda. Kilka lat temu w jednym z opiniotwórczych tygodników pojawił się reportaż o zapomnianej twórczyni płynu, Janinie Adamczyk, której udział w pracach miał zostać na dziesięciolecia wymazany z historii firmy. Czy firma z jakiegoś powodu rzeczywiście przypisała jej zasługi innym pracownikom Zakładów?

- Pani Janina Adamczyk była bardzo cenionym pracownikiem firmy i pracowała jako zastępca kierownika innego laboratorium w Zakładzie Produkcyjnym w Krakowie do 1973 r, kiedy to przeszła na emeryturę. Nie brała ona jednak udziału w tworzeniu płynu do mycia naczyń Ludwik. Takie wzmianki pojawiły się w przeszłości w prasie jako wynik powielenia błędnej informacji - wyjaśnia Augustyniak.

(Grupa INCO)
(Fot: Grupa INCO)

Od szkła do plastiku

Pierwszy płyn dostępny był w szklanej, przezroczystej butelce o pojemności 250 ml. Miał kolor zielony – inne warianty kolorystyczne czy zapachowe pojawiły się znacznie później.

W 1969 r. nastąpiło definitywne pożegnanie ze szkłem. Wprawdzie zdobycie surowca do produkcji dużej liczby opakowań stanowiło spory problem w kraju mierzącym się z nieustannymi niedoborami, ale i na to w zakładzie w Górze Kalwarii znaleziono sposób. Firma skupowała zużyte worki po nawozach sztucznych, foliach ogrodniczych i własnym sumptem przetwarzała je do ponownego użycia.

Marka Hefra powstała z połaczenia dwóch fabryk. Starsza z nich, należaca do braci Fragetów, została otwarta w 1824 r.
Co łączy stoły Jana Pawła II, króla Afganistanu i szacha Persji? Leżały na nich sztućce polskiej firmy z 200-letnią historią

Butelki jeszcze kilkakrotnie poddawane były liftingowi, tak by w 1992 r. zacząć przypominać te, które dziś wkładamy do wózka w supermarkecie. W 1995 r. producent uznał, że czas na radykalne kroki i wypuścił płyn o zapachu cytrynowym. Później przyszedł czas na brzoskwinię, aloes, pojawił się też balsam do mycia naczyń. Z czasem pojawiły się nawet warianty sezonowe (np. "truskawkowe lato").

Od 1964 r. świat bardzo się zmienił. Pojawiły się urządzenia, o których nawet nie mogły marzyć nasze spracowane babcie i matki: zmywarki. W 2017 r. były w 42 proc. domów.

Ich popularność nie zagraża jednak sprzedaży Ludwika. Jak wyjaśnia Agnieszka Augustyniak, płyn do naczyń ciągle jest podstawowym środkiem do mycia w każdym domu. Zresztą Ludwik poszedł z duchem czasu i oferuje także tabletki i kapsułki do zmywarek, płyny do mycia podłóg, szyb, łazienek, środki do prania i wiele innych.

(Grupa INCO)
(Fot: Grupa INCO)

Produkty z jego logo są dostępne w blisko 40 krajach: zarówno u naszych sąsiadów, jak i dużo dalej, np. w Egipcie i Stanach Zjednoczonych.

Czy odwiedzający sklep z polskimi produktami Francuz czy Amerykanin użyje Ludwika inaczej niż Polak? Jednym słowem – czy możemy mówić o jakimś "typowo polskim" sposobie zmywania?

- Nie wydaje się, aby Polacy mieli inne nawyki, jeśli chodzi o ręczne zmywanie. Taka ciekawostka: w Polsce bardzo niewiele osób zakłada rękawice gumowe do zmywania naczyń, podczas gdy w niektórych krajach – np. w Wielkiej Brytanii - jest to bardziej popularne – mówi Magdalena Stankiewicz.

Ujawnienie zmowy cenowej nie zaszkodziło

Ciemne chmury zebrały się nad Ludwikiem w 2011 r., kiedy Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wykazał, że przez 10 lat Grupa INCO ustalała ceny z dystrybutorami chemii gospodarczej i nawozów ogrodniczych. Za udział w zmowie cenowej na firmę nałożono karę w wysokości 2 mln zł.

Stosowanie tego typu praktyk jest zagrożone bardzo wysoką, bo sięgająca nawet 10 proc. przychodu przedsiębiorcy, karą. Firma, która sama zdecyduje się poinformować UOKiK o swoim udziale w procederze i dostarczy dowody na istnienie zmowy, może liczyć na obniżenie kary albo nawet w ogóle jej uniknąć. Tak właśnie postąpił producent Ludwika.

Klienci wykazali się zrozumieniem i nie zemścili się, ostentacyjnie wybierając inną markę. Czy wniosek z tego taki, że Ludwik jest zupełnie nie do ruszenia i nic nie jest w stanie mu zaszkodzić?

Marta Górazda wyjaśnia, że konsumenci na tyle przyzwyczaili się do Ludwika, którego znają od lat, że niekoniecznie zaakceptują dalsze zmiany opakowania czy dodawanie nowych wariantów.

(Grupa INCO)
(Fot: Grupa INCO)

- Ludwikowi może zaszkodzić nadmierne rozciąganie oferty marki czy próba znacznego jej odmłodzenia. Ryzyko tworzą też działania konkurencji i zmiany kulturowe. Prawdziwym zagrożeniem może też być radykalizacja ideologii konsumenckich - wyjaśnia ekspertka.

Ta radykalizacja to nic innego jak coraz większe zainteresowanie produktami naturalnymi, a jeszcze lepiej: zero waste i "zrób to sam". Kto jeszcze kilka lat temu mógłby przypuszczać, że młodzi sięgną przy sprzątaniu po ocet, który tak chętnie kilkanaście lat temu odstawili ich rodzice?

(Grupa INCO)
(Fot: Grupa INCO)

- Wśród zagrożeń wskazałabym również "marki bez marki", czyli marki własne sieci handlowych. Oferują swoje produkty po znacznie niższych cenach, demaskując, ile naprawdę wart jest produkt, a ile jego reklama. Coś mi każe jednak wierzyć, że skoro Ludwik przetrwał ostatnich 50 lat, to i z tym jakoś sobie poradzi – prognozuje Marta Górazda.

Co dwa tygodnie będziemy w money.pl opisywać polskie marki, które pomimo różnych "historycznych zawirowań" cieszą się sympatią kupujących oraz, nie bójmy się użyć tego słowa, są uważane za kultowe. O takich, które nie boją się zagranicznej konkurencji albo, co więcej, świetnie sobie radzą na innych rynkach. Jeśli chcecie przeczytać o swojej ulubionej marce, napiszcie do nas na dziejesie.wp.pl.

Tagi: polskie marki, ludwik, płyn do mycia naczyń, grupa inco, gospodarka, wiadomości
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
02-05-2019

gosposiaartykol sponsorowany,znam lepsze do mycia naczyn

02-05-2019

TomiNajlepszy płyn i do tego super tabletki do zmywarki:) chemia z Niemiec może się schować

02-05-2019

AngiKlasyk :)

Rozwiń komentarze (129)