Mandat za pizzę z krewetkami bez podstaw? Oto co mówią prawnicy
Mandat 2,5 tys. zł za sprzedaż pizzy z krewetkami z 8 procentową stawką VAT zamiast 23 proc. nie powinien zostać nałożony - tłumaczą w "Pulsie Biznesu" doradcy podatkowi. Spór dotyczy granic tzw. nabycia sprawdzającego. Zdaniem ekspertów od podatku VAT sama procedura ma węższy zakres i dotyczy formalności przy "nabijaniu na kasę".
Sprawa kary za niewłaściwie naliczony podatek VAT od pizzy z krewetkami rozgrzała emocje Polaków. W Gdańsku funkcjonariuszki skarbówki po cywilnemu kupiły pizzę, a następnie jedna z nich ukarała restauratora mandatem 2,5 tys. zł. "Podobno owoce morza to luksus, ale nie spodziewałem się, że nasza krewetka będzie miała cenę jak z ekskluzywnej restauracji w Monako" - napisał z przekorą na Facebooku właściciel pizzerii.
Mandat za pizzę z krewetkami ze złym VAT-em. Eksperci komentują
W odpowiedzi na nasze pytania KAS odesłał do komunikatu, w którym skarbówka tłumaczy, że "nabyć sprawdzających dokonują wyłącznie uprawnieni pracownicy i funkcjonariusze urzędów skarbowych oraz urzędów celno-skarbowych, w oparciu o analizę ryzyka".
W sieci pojawiły się też ostre reakcje na działania fiskusa. Krytyka posypała się nie tylko samą urzędniczkę, ale też kierownictwo KAS i rząd. Ze sprawy tłumaczył się w Sejmie 10 czerwca Zbigniew Stawicki, wiceszef KAS. Powtórzył, że przed nabyciem sprawdzającym urząd analizuje ryzyko i sprawdza miejsca, gdzie może dojść do nieuczciwych praktyk. - Nałożenie mandatu następuje w postępowaniu mandatowym, to jest inna procedura - stwierdził Zbigniew Stawicki.
"Generalnie przestrzegam". Mówi o błędzie, który popełniają przedsiębiorcy
Istota nabycia sprawdzającego przez KAS
Doradcy podatkowi ocenili jednak dla "Pulsu Biznesu", że sama procedura nabycia sprawdzającego ma węższy zakres. Zaznaczyli, że służy ona wyłącznie sprawdzeniu, czy sprzedaż została zaewidencjonowana na kasie fiskalnej i czy klient otrzymał paragon, a nie badaniu, czy przedsiębiorca przypisał produktowi właściwą stawkę VAT.
Przepisy jasno wskazują, że w ramach nabycia sprawdzającego można badać tylko to, czy obrót jest ewidencjonowany na kasie fiskalnej i czy wystawiane są paragony fiskalne. W tej procedurze nie można weryfikować, czy zastosowano właściwą stawkę VAT. Można to zrobić tylko poprzez sprawdzanie poprawności rozliczeń w deklaracji podatkowej złożonej przez przedsiębiorcę, czyli w zupełnie innej procedurze - powiedział "PB" Andrzej Ladziński, doradca podatkowy.
Jego zdaniem błąd na paragonie z kasy fiskalnej nie jest tym samym co błąd na rachunku w rozumieniu Kodeksu karnego skarbowego. - Moim zdaniem te pojęcia nie są tożsame, bo kolejny przepis kodeksu karnego skarbowego używa terminu "dokument z kasy fiskalnej", czyli odróżniono pojęcie rachunku od dokumentu z kasy fiskalnej. Wniosek z tego taki, że zastosowanie błędnej stawki VAT na paragonie z kasy fiskalnej nie jest wykroczeniem skarbowym, a więc nie może być ukarane mandatem - dodał.
Podobnie sprawę ocenia Jerzy Martini, partner i współzałożyciel kancelarii Martini Tax, zajmującej się sprawami z podatkiem VAT. Jego zdaniem ewentualne konsekwencje powinny być badane nie w ramach nabycia sprawdzającego, ale w zwykłej kontroli podatkowej albo kontroli celno-skarbowej. - W przepisie wskazującym, za co nakłada się karę grzywny, nie ma "dokumentu z kasy fiskalnej". Dlatego uważam, że kontrolerka nie miała podstaw do uznania, że niewłaściwa stawka VAT na paragonie z kasy fiskalnej na krewetki do pizzy jest wykroczeniem skarbowym, nie mogła więc również nałożyć za to mandatu - ocenił Jerzy Martini.
Źródło: "PB"