Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na

Marszałkowie województw mieli zadbać o najmniejsze firmy. Nie wszyscy uruchomili pomoc

Ruszyły nabory do unijnych programów dla mikro i małych przedsiębiorstw. Będzie z nich można sfinansować kapitał obrotowy. W puli jest łącznie pół miliarda złotych. Pieniądze dostaną tylko najszybsi - wnioski są przyjmowane zwykle przez kilkanaście godzin i to nie we wszystkich regionach.

Podziel się
Dodaj komentarz
(EASTNEWS)
Pół miliarda złotych - tyle przeznaczą samorządy na dodatkową pomoc dla najbardziej poturbowanych przez kryzys.

Ruszyły nabory wniosków o dotacje dla mikro i małych przedsiębiorstw na kapitał obrotowy. W puli samorządów łącznie jest do wydania pół miliarda mld zł. Pieniądze mają trafić do najbardziej poszkodowanych przez kryzys sektorów. Obowiązuje zasada: kto pierwszy, ten lepszy. O zakwalifikowaniu się do programu decydują nawet minuty.

Dolny Śląsk - dogrywka!

Na Dolnym Śląsku nabór wniosków na unijne dotacje dla mikro i małych przedsiębiorstw wystartował dziś, 23 czerwca o godz. 9.00. Chętnych było jednak tylu, że system informatyczny nie wytrzymał obciążenia. Nabór został wstrzymany. Jak informuje Michał Nowakowski, rzecznik prasowy Marszałka Województwa Dolnośląskiego, w konsekwencji awarii urząd nie przyjął dziś żadnego wniosku.

Konkurs zostanie powtórzony 25 czerwca 2020 r. Start o godz. 10.00. Zakończenie planowane jest na 30 czerwca 2020 r. Organizatorzy zastrzegają jednak, że jeśli wartość złożonych wniosków przekroczy 150 proc. ogólnej puli programu (ta wynosi 60 mln zł), nabór skończy się szybciej, być może nawet tego samego dnia, w którym się rozpocznie.

Obejrzyj także: 1,5 biliona zł długu? "Czarny scenariusz, ale nie niemożliwy"

- Minimalna kwota dofinansowania dla mikroprzedsiębiorstwa to 23,5 tys. złotych (przy jednym pracowniku, jednym etacie) i 164,7 tys. zł (przy 49 pełnych etatach) - informuje Nowakowski. Konkurs przeznaczony jest wyłącznie dla przedsiębiorców zajmujących się działalnością sportową, rekreacyjną, twórczą związaną z kulturą i rozrywką, a także z prowadzeniem muzeów, bibliotek czy archiwów.

O wsparcie mogą się ubiegać także agenci turystyczni, wszelkiego rodzaju organizatorzy turystyki, pośrednicy, firmy związane z działalnością usługową w zakresie rezerwacji, zakwaterowania, wyżywienia i inne przedsiębiorstwa, których praca związana jest z branżą turystyczną.

Rząd wspiera tylko średnie

Zainteresowanie unijnymi dotacjami wśród firm, które zostały najbardziej dotknięte skutkami COVID-19, jest ogromne. Stąd wspólna decyzja rządu i samorządów o podzieleniu się obowiązkami przy udzielaniu wsparcia dla tych sektorów.

W sumie do rozdzielenia jest 3 mld zł. – Umowa była taka, że rząd wesprze kwotą 2,5 mld zł średnie firmy w całym kraju, a samorządy zadeklarowały, że dołożą od siebie 0,5 mld dla małych i mikro firm – relacjonuje Paweł Nowak, rzecznik prasowy Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej. Dodaje, że od 15 czerwca, kiedy ruszył rządowy program, do ubiegłego piątku, 19 czerwca, o dofinansowanie zwróciło się do PARP już blisko 3 tysiące średnich firm.

Na Podlasiu decydowały minuty!

A co z małymi i samozatrudnionymi? Tu sytuacja się nieco komplikuje, bo o tym ile i kiedy i czy w ogóle dostaną wsparcie, decydują już wyłącznie marszałkowie poszczególnych województw. A nie wszyscy mają w planach uruchomienie dodatkowej pomocy. Część samorządów prowadzi swoje programy na swoich zasadach.

Jako pierwsze wystartowało Podlasie. Program zaplanowano na 22 czerwca i w ciągu tylko kilkunastu godzin (tj. do godz. 9.30 dnia następnego) napłynęło ponad 10 tys. wniosków. - Oznacza to, że co minutę wpływało ponad 111 wniosków! - informuje Izabela Smaczna-Jórczykowska, rzecznik prasowy Marszałka Województwa Podlaskiego, i dodaje, że złożone w tym czasie wnioski przekroczyły pulę konkursową – 35 mln zł. Dlatego – zgodnie z regulaminem – konkurs został zakończony.

- Z dotacji firmy będą mogły sfinansować kapitał obrotowy, czyli bieżącą działalność. Warunkiem udzielenia pomocy jest pogorszenie sytuacji w związku z epidemią COVID-19 – informuje rzeczniczka i dorzuca na pocieszenie, że nie wszytko jeszcze stracone. Przedsiębiorcy, którzy nie zakwalifikowali się do pierwszej tury, będą mogli jeszcze ubiegać się o wsparcie. - Planujemy jeszcze jeden nabór, tym razem na ok. 50 mln zł – zdradza urzędniczka.

Tam wciąż niepewność

Na Pomorzu emocje dopiero przed przedsiębiorcami. Nabór wniosków zaplanowany jest na jutro, 24 czerwca. Start o godz. 9.00 rano.

W "maszynie losującej" – 30 mln zł. Dostaną je organizatorzy czasu wolnego: m.in. hotelarze, gastronomia, agencje podróży i przewodnicy turystyczni, muzea, wypożyczalnie sprzętu sportowego.

Minimalna wartość dofinansowania dla najmniejszych – 10 tys. zł, maksymalnie można ubiegać się o 250 tys. zł. Są to dotacje na utrzymanie działalności w sytuacji nagłego niedoboru lub braku płynności. Konkurs zakończy się w momencie, kiedy łączna kwota z wniosków przekroczy 60 mln zł. Co może nastąpić już w ciągu kilku godzin.

A co z Mazowszem i Śląskiem? Dwoma największymi województwami w kraju? Na Mazowszu decyzje o uruchomieniu konkursu formalnie zapadną dopiero w przyszły wtorek, 30 czerwca. Jeśli nabór ruszy, do rozdysponowania będzie ok. 60 mln zł. Na jakich zasadach i kto się będzie mógł ubiegać o pieniądze, tego na razie nie ustalono.

Z kolei na Śląsku nabór do programów, w których można było się ubiegać m.in. o środki na kapitał obrotowy, właśnie się skończył.
Śląsk zorganizował pomoc dla przedsiębiorców (w tym małych i mikro) na swoich zasadach. – W systemie zarejestrowanych jest już 1800 wniosków, a w kolejce czeka jeszcze ok 1,2 tys. – relacjonuje Beata Golesny ze Śląskiego Urzędu Marszałkowskiego.

Przypomina, że jej urząd jako jeden z pierwszych w kraju rozpoczął udzielanie pomocy poszkodowanym firmom, bo jeszcze w kwietniu br. – Każda firma, bez względu na wielkość, mogła złożyć do nas wniosek. Szczególnie uprzywilejowane były przedsiębiorstwa z sektorów objętych największym kryzysem jak: turystyka, gastronomia czy hotelarstwo. One na start dostawały największą liczbę punktów – informuje urzędniczka.

Warunkiem udzielenia pomocy, był projekt, który poza wydatkami na działalność bieżącą prezentował również inwestycję. – Nie chodziło nam o żadną wysoką innowacyjność, ale o zwykły pragmatyzm, np. przebranżowienie lub poszerzenie usług o takie, które byłyby dochodowe w przyszłości – tłumaczy Golesny. Śląsk nie planuje już nowych konkursów. W sumie samorząd wsparł firmy na kwotę 1 mld zł.

Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
23-06-2020

MaxNa Śląsku to wsparcie to nic innego jak zwykłe skomplikowane projekty dotyczące innowacyjności jakie były też przed epidemią. Zbyt skomplikowana … Czytaj całość

24-06-2020

ZmaZnowu wielki wał. Nic nie wiadomo, mętne zasady i wyścigi szczurów ale oczywiście tych lepszych !!

23-06-2020

heheheheheJak zwykle dla swojakówi nagle serwer padł

Rozwiń komentarze (20)