Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Katarzyna Kalus
Katarzyna Kalus
|
aktualizacja

Masowy skup przedmiotów z PRL. "Ktoś świetnie wyczuł koniunkturę"

122
Podziel się:

"Kupię kolorowe szkło z okresu PRL. Dzbanki, wazony, kieliszki. Płatne gotówką. Odbiór osobisty" – ulotki z takim ogłoszeniem znaleźli w swoich skrzynkach pocztowych mieszkańcy wrocławskich osiedli. "Sprzedawać? A skąd ja mam wiedzieć, ile to jest warte?" – pytają zdezorientowani wrocławianie.

Masowy skup przedmiotów z PRL. "Ktoś świetnie wyczuł koniunkturę"
Kryształy, meble, figurki z PRL. Kiedyś kojarzyły się z kiczem, dziś cieszą się dużym wzięciem (East News, Arkadiusz Ziółek)

Pani Monika w domu po dziadku znalazła wielki kryształowy puchar, który krewny, prezes regionalnego zespołu pieśni i tańca, otrzymał w dowód uznania z okazji 50-lecia pracy. Postanowiła wystawić go na sprzedaż na OLX. Nie miała pojęcia, jaką cenę zaproponować.

– Ekspertem nie jestem, ale kryształ jest naprawdę piękny i strasznie ciężki – opowiada. – Stwierdziłam, że na początek wrzucę cenę 500 zł i zobaczę, co się wydarzy. Telefon zadzwonił już po kilku minutach. Jakaś kobieta chciała go kupić natychmiast. Tknęło mnie, że chyba nie doszacowałam ceny i podniosłam ją do tysiąca zł – opowiada.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: Symbol luksusu w PRL. Niezwykła historia transatlantyka Batory

Zainteresowanie zakupem było szalone.

Ludzie mówili, że już przelewają pieniądze, bylebym tylko wycofała ofertę – mówi pani Monika.

– Teraz szukam jakiegoś eksperta, który uczciwie wyceni pamiątkę po dziadku – dodaje.

"Pieniądze by się przydały"

Meble, kryształy, figurki z PRL. Kiedyś kojarzyły się z kiczem, dziś wiele z nich uznawanych jest za dzieła sztuki, które na popularnych portalach aukcyjnych osiągają zawrotne ceny.

Od kilku lat popyt na nie jest ogromny. Wydaje się jednak, że osoby, które w modzie na PRL dostrzegają pomysł na biznes, szukają nowych kanałów dotarcia do osób, które w swoich domach, często zupełnie nieświadomie, trzymają prawdziwe skarby.

"Znalazłam ulotkę w skrzynce. Ktoś kupuje starocie z czasów PRL. Mam tego trochę na półkach: kieliszki kryształowe, cukierniczkę, kolorowy wazon. Kurzy się to wszystko, chętnie bym się pozbyła, bo pieniądze się przydadzą, ale boję się, że to znowu jakieś oszustwo" – napisała do nas na platformę dziejesie.wp.pl mieszkanka Wrocławia.

"W przelewy się nie bawię, zawsze płacę gotówką"

Dzwonię pod numer wskazany w ulotce. Mówię, że porządkuję na wiosnę mieszkanie rodziców, którzy trzymają w meblościance różne starocie.

– Dobrze pani trafiła – słyszę. – Ludzie wyrzucają takie rzeczy na śmietnik, a szkoda. Ja jestem kolekcjonerem.

Mężczyzna opowiada o wielu podświetlonych witrynach w domu, w których trzyma swoje "zdobycze".

– Mogę przyjechać do pani choćby dziś – mówi. – Zobaczę, wycenię. Bo to różnie bywa. Szkło może być wyszczerbione, zniszczone. Ale spokojnie, dogadamy się na miejscu – zapewnia.

W przelewy się nie bawię, zawsze płacę gotówką – dodaje.

Dopytuję o pomysł skupu szkła z PRL, czy odzew jest duży. – Co chwilę ktoś dzwoni – odpowiada mój rozmówca.

– Czasy są ciężkie, ceny wysokie. Dla wielu ludzi, zwłaszcza starszych, to teraz sposób, by dorobić. Mają wazonik, za który ja płacę od ręki 100-200 zł. I każdy zadowolony. Jest gotówka na już – wyjaśnia.

W jedno popołudnie, jak przyjeżdżam na osiedla do Wrocławia, zostawiam ok. 2-3 tys. zł – przekonuje.

Mówię, że się namyślę i zadzwonię ponownie. Kolekcjoner nalega na szybkie spotkanie. Umawiamy się wstępnie na weekend.

Kultowa "Muszelka" sprzedana za 28 tys. zł

Tomasz Mikołajczak, wykładowca Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu, nie ma wątpliwości: ulotki, którymi kolekcjoner zasypał osiedla z wielkiej płyty, to nowa odpowiedź na szalone zainteresowanie produktami z czasów PRL.

Ktoś doskonale wyczuł koniunkturę – uśmiecha się ekspert. – Rynek sprzedaży przedmiotów z PRL działa w sieci. Rządzą tu platformy sprzedażowe: Allegro, OLX. Ale jest przecież ogromna rzesza ludzi, dla których te kanały to czarna magia. Mówię o emerytach. Oni o tym popycie i cenach nie mają pojęcia, a w dobie drożyzny potrzebują dodatkowych pieniędzy na życie. To jest nieprzebrany rynek, na którym z pewnością można też z łatwością wykorzystać czyjąś niewiedzę – ocenia.

Ekspert przypomina, że w latach słusznie minionych meble czy przedmioty codziennego użytku, o które dziś kolekcjonerzy się "zabijają", powstawały w krótkich seriach. Dlatego teraz są tak pożądane.

I podaje przykład fotela, kultowej "Muszelki" z 1954 r. autorstwa Teresy Kruszewskiej, który pojawił się niedawno na aukcji OLX.

Takie perełki schodzą na pniu. Mam przyjaciela, który śledzi ten rynek. Kolekcjoner kupił za 28 tys. zł – opowiada.

– Swoim studentom, którzy odwiedzają rodziców w weekendy, czasem w żartach radzę, by patrzyli na podpisy na talerzach, w których dostają obiad. Mogą im się trafić unikaty – dodaje Tomasz Mikołajczak.

– Dziś mamy pokolenie IKEA. Ludzi, którzy meblościanki i stare fotele wymieniają na modne zestawy z katalogów. Tymczasem pokolenie młodych, które nie jest obciążone tym, że PRL kojarzy z szarzyzną, brzydotą i polityką, odkrywa tę epokę na nowo i jest nią zafascynowane. Podziwiają walory estetyczne sztuki użytkowej, bez naleciałości z przeszłości – ocenia nasz rozmówca.

"To nie są tanie rzeczy. Ludzie muszą to wiedzieć"

"Polowanie" na PRL-owskie skarby w stolicy Dolnego Śląska zupełnie nie dziwi także Cezarego Lisowskiego z domu aukcyjnego Desa Unicum. Przypomina, że to kolebka polskiej ceramiki i szkła. Wrocławska Akademia Sztuk Pięknych wychowała znakomitych projektantów w tej dziedzinie.

Ten ulotkowy atak na wrocławskich osiedlach jest więc dobrze przemyślaną akcją. To właśnie w tym mieście powstały absolutnie najbardziej pożądane, unikatowe projekty ze szkła, czy ceramiki – przyznaje Lisowski.

Nie ukrywam, że przed aukcjami odwiedzam Wrocław w poszukiwaniu tych pereł. W odróżnieniu jednak od kolekcjonerów skupujących na skalę masową przedmioty od przypadkowych osób, nam zależy na dotarciu do naprawdę wyjątkowych okazów i uzyskaniu jak najwyższej ceny. To jest nasza misja. Ludzie muszą wiedzieć, że to nie są rzeczy tanie, powszechnie dostępne – mówi.

Zdaniem Lisowskiego popyt na PRL-owskie dzieła dodatkowo podsycają wystawy i wydarzenia kulturalne, organizowane przez muzea i galerie. – Działają jak zapalniki, dlatego nie mam wątpliwości, że przez najbliższe lata czeka nas nieprzerwany boom na te przedmioty – twierdzi ekspert.

Osoby, którym zależy na rzetelnej wycenie, mogą skorzystać z pomocy ekspertów Desa Unicum. Na stronie domu aukcyjnego można znaleźć adres, na który wystarczy wysłać zdjęcia z krótkim opisem. – Wyceny robimy bezpłatnie, często sam się tym zajmuję – mówi Cezary Lisowski.

Rafał Kamecki, ekspert rynku sztuki, poleca także stronę artinfo.pl, która jest potężną bazą pokazująca wyniki aukcji największych domów aukcyjnych w Polsce od 2000 r.

– Nawet laikowi da to jakiś pogląd. Ludzie mają w domu porcelanę z fabryki "Ćmielów" czy "Chodzież", za którą skupujący potrafią zapłacić 200 zł, a to jest warte 3-6 tys. zł – zaznacza.

Katarzyna Kalus, dziennikarka, wydawczyni money.pl

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(122)
Eeee
4 miesiące temu
Za kaprys trzeba nieźle zapłacić
Gvhjk
4 miesiące temu
Bony towarowe tzw. Dolary wystawiłam ale bez podania kwoty tylko "zamienię". Na gotówkę oczywiście. Napisał gość ile chcę za 1 i 2 dolary. Zapytałam ile proponuje. Stówę za dwa banknoty. No to sobie mówię: Ocho, znaczy że warte 2 razy tyle. Odpisałam, że myślałam o sprzedaży całości za 500 zł. Gość odpuścił. Wystawiłam na allegro w formie licytacji. Jednodolarowka i dwudolarowka poszły za 500 zł a w sumie za calosc uzbierałam 700 zł.
Klep
4 miesiące temu
Był lepszy ruch zanim te fmdurne opłaty manipulacyjne wprowadzili. Chcesz coś oddać za symboliczną kwotę a przesyłka i opłata 10x tyle. A promowanie 13 czy kilkadziesiąt x wartość przedmiotu.
Dghhh
4 miesiące temu
Prymitywna reklama OLX. Wrzucaj, bo mają z tego prowizję, opłaty manipulacyjne i inne bzdury. Ale zasada jest taka, że jeśli rozważasz sprzedaż to raczej danego przedmiotu nie potrzebujesz. Nie zarobisz kokosów ale zwolnisz sobie miejsce, a może ktoś będzie aktywnie używał. Takie zakupy, że już natychmiast 100 chętnych to bym się nie nastawiał. Często mijają tygodnie miesiące. Trzeba odpowiadać na mnisteo bzdurnych pytań. Także na takie, które już opis wyjaśnia.
8gwiazd
4 miesiące temu
Kryształy i meblościanki to odpad nikomu niepotrzebny, bezwartościowy więc nie wciskajcie kitu ludziom. Tak jak i cały PRL poza tym tylko, że ludzie mieli więcej czasu dla siebie. Nie tęsknię
...
Następna strona