Notowania

gospodarka
19.11.2019 14:30

Miała być wizja, są odgrzewane dania i stara melodia. Mateusz Morawiecki zbliżył się do Donalda Tuska [FELIETON]

Stare tematy, stare diagnozy i tylko problem ten sam. Premier Mateusz Morawiecki doskonale wie, co gryzie Polskę, ale… nie ma planu działania. Ciepła woda w kranie w wykonaniu Morawieckiego to powtórzenie zapowiedzi sprzed dwóch lat, dorzucenie komentowanych przez Polaków tematów z tabloidów i zero zaskoczeń - komentuje Mateusz Ratajczak, dziennikarz money.pl.

Podziel się
Dodaj komentarz
(PAP)
Mateusz Morawiecki i PiS odkryli karty. Expose już za nami (Fot: Paweł Supernak)

Miało być nowe otwarcie, miała być nowa energia, miała być nowa wizja. Miały być fajerwerki, wjechały odgrzewane dania. Oczekiwania po expose premiera Mateusza Morawieckiego były duże.

I były uzasadnione. To jego pierwsze expose z perspektywą urzędowania przez pełne cztery lata kadencji. To jego pierwsze expose po wygranych wyborach, w których był twarzą Prawa i Sprawiedliwości. To była jego szansa, by pokazać swoją wizję Polski. Wizji nie było. Bo spójnej wizji, rozwiązań łączących się w jedną całość niestety nie ma. A szkoda.

Jest za to łapanie się atrakcyjnych programów i bieżących wydarzeń. Stąd premier Mateusz Morawiecki postanowił w expose znaleźć chwilę na omówienie sprawy sądowej dotyczącej… Piotra Najsztuba. To zadanie dla Ministra Sprawiedliwości, nie premiera.

Zobacz także: Expose Morawieckiego. "Nie padło nawet słowo o zniesieniu 30-krotności"

"Polska to wielki naród. Czas na wielką przyszłość" - deklarował z mównicy Morawiecki. Zamiast opowieści o przyszłości było przypominanie i melodia przeszłości. Przypominanie osiągnięć, przypominanie już dawno złożonych obietnic, przypominanie już dawno zamkniętych spraw.

- Jaką pozycję zajmie Polska w sieci międzynarodowych powiązań? Czy produkty "Made in Poland" dotrą do każdego zakątka globu? Jak odnajdą się w tym świecie nasze rodziny? Polityka jest obietnicą lepszej przyszłości. Nie wiemy, jak świat będzie wyglądał za 5, 10, 15 lat. Wiemy, że Polska staje przed dziejowym wyzwaniem i dziejową szansą - mówił.

Dziejowej szansy nie zapewni wypłata 13. i 14. emerytury. A o niej przypomniał premier. Dziejowej szansy nie zapewnia nam też ciągle wypłacanie pieniędzy w ramach "Programu 500+".

Expose Morawieckiego. Premier: "naszym celem jest wzmocnienie firm i przedsiębiorczości"

"Jak nie zatopić budżetu?"

Daleko od dziejowej szansy są też deklaracje, że czas przenieść polską administrację z ery papieru do ery cyfryzacji. To już wszystko było. To już wszystko się dzieje. I tu już nawet premier Mateusz Morawiecki ma sukcesy. Dziejowej szansy nie da się omówić, przypominając w kółko, że polska rodzina musi być wolna od ideologii.

W świecie zwalniających gospodarek potrzebne jest coś więcej. Coś więcej niż kolejna deklaracja o budowie Centralnego Portu Komunikacyjnego, coś więcej niż obietnica tysięcy kilometrów torów kolejowych, coś więcej niż przypominanie o szalenie ważnych drogowych połączeniach w ramach Via Carpatia.

W świecie zwalniających gospodarek potrzebna jest odpowiedź na pytanie, jak utrzymać wzrosty, jak utrzymać się na powierzchni, jak nie zatopić budżetu. Premier zdobył się jedynie na deklarację, że będziemy rozwijać się szybciej niż Unia Europejska. Będziemy, jak znajdziemy na to sposób.

Nie ma co się łudzić, że mieszkanie będą tańsze. Nic na to nie wskazuje
Nie jeść, nie kupować ubrań, dążyć do celu. Na 50 m2 potrzeba już 101 pensji

Bezpieczne chodniki, bezpieczne ronda, oświetlenie dróg to temat, który premier Mateusz Morawiecki powinien był załatwić tygodnie, jak nie miesiące temu. To nie jest wizja państwa. To reakcja na tragiczny wypadek z Warszawy. Wizja nie jest reakcją na kilka bieżących problemów, nie jest budowaniem politycznego kapitału. Jest deklaracją odpowiedzialności za kraj. To coś więcej niż piękna opowieść o Polsce. A mieliśmy tylko opowieść.

Jedną ręką premier Mateusz Morawiecki deklaruje, że czas otworzyć Polskę na rodziny, które lata temu wyjechały. Opowiada, że czas otworzyć Polskę na innowacyjnych pracowników, czas skończyć z drenażem mózgów. Tłumaczy, że czas pomóc polskim przedsiębiorcom. Drugą ręką jego koledzy podczas nocnych głosowań planują znieść limit 30-krotności składek na ZUS, co podbije koszty zatrudnienia utalentowanych pracowników. Wizja trzeszczy w zderzeniu z rzeczywistością.

Polska drugą... Estonią

Premier chciał "Polski wielkich projektów". Jakich i za co? Na to czasu już zabrakło. Znalazła się deklaracja podwyżek dla nauczycieli i całej sfery budżetowej. Kiedy i ile? Na to czasu już zabrakło. Pojawiła się deklaracja dbania o polskich rolników. Jak? Jakimi siłami, skoro PiS w Parlamencie Europejskim ma dziś znikomy wpływ na kreowanie prawa? Na to czasu już zabrakło.

Estoński CIT to jedna z zapowiedzi premiera Morawieckiego. Wyjaśniamy, na czym on polega
Estoński CIT w Polsce. Premier obiecał jego wprowadzenie. Na czym to polega?

Jedyna nowość? Enigmatycznie zapowiedziane zmiany w podatkach. Już nie drugie Niemcy, nie druga Japonia, nie druga Irlandia, a druga Estonia ma się pojawić w Polsce. Ma być dla nas podatkowym wzorem.

Premier zaskoczył propozycją zmian w Konstytucji. Na pierwszy rzut oka zmiana brzmi atrakcyjnie - zagwarantujmy bezpieczeństwo emerytur w Konstytucji, zagwarantujmy "prywatność" pieniędzy z Pracowniczych Planów Kapitałowych i Indywidualnych Kont Emerytalnych. Jest tylko jeden problem: są już prywatne.

Czy to sygnał, że Polacy mają się czegoś obawiać? Tej deklaracji środowisko premiera nie przemyślało. Wysłało znak, że to, co dziś jest prywatne, zawsze może przestać takie być i dlatego potrzeba więcej bezpieczeństwa. Intencje były (chyba) dobre, wykonanie fatalne. Zdecydowanie lepiej opisał tę propozycję np. Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju w rozmowie z money.pl. Zwrócił uwagę, że w Konstytucji można zagwarantować po prostu polityczną stabilność systemu emerytalnego - w tym takich rozwiązań jak PPK. I tak Morawiecki również mógł mówić podczas expose. Tymczasem swoją wypowiedzią zasiał niepokój. A raczej o spokój mu chodziło.

I choć Mateusz Morawiecki nigdy się do tego nie przyzna, to… brzmiał niczym Donald Tusk. Dla każdego coś miłego, ale bez ładu i składu. I to, co politycy PiS jeszcze niedawno nazywali największym błędem ekspremiera, stało się ich własnym pomysłem. "Ciepła woda w kranie" zamieniła się w "rządy stabilizacji". I jedno, i drugie nigdzie Polski nie zaprowadzi.

Premier znalazł za to chwilę, by pogratulować polskiej reprezentacji w piłce nożnej awansu na Mistrzostwa Europy. Panie Premierze, polscy kibice nie liczą już tylko na jeżdżenie na imprezy. Polscy kibice liczą na dobre występy. A Polacy liczą na dobre pomysły szefa rządu. Choć zawsze można zaśpiewać "już za cztery lata, już za cztery lata…".

Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
19-11-2019

KarolTuskowi to on do pięt nie dorasta.

19-11-2019

hahaJak zpytano Schetynę o trzy sukcesy to zwiesił łeb i nie znalazł w pustej głowie żadnego.

19-11-2019

dradzinTakie mocne wystąpienie, że WIG20 traci ponad 1 %, co dalej?

Rozwiń komentarze (37)