Notowania

"Milionerzy". W tym teleturnieju to TVN zagarnia prawdziwe miliony

Miliony z reklam, miliony widzów przed telewizorami i spoty reklamowe za kilkadziesiąt tysięcy. Nic dziwnego, że TVN może sobie pozwolić na utrzymywanie teleturnieju z milionowymi nagrodami. - To TVN jest tu największym wygranym - przyznają eksperci.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Materiały prasowe)
Milionerem dzięki programowi stał się prawdopodobnie sam prowadzący (Fot: Cezary Piwowarski/TVN)

W polskich "Milionerach" po raz trzeci padła główna wygrana. O okrągły milion wzbogaciła się właśnie Katarzyna Kant-Wysocka. - Ale to nie ona tu najbardziej wygrywa - przekonują eksperci. Bo jeden milion to niewiele, gdy pod uwagę weźmie się pieniądze, które TVN zarabia na programie.

Według serwisu Wirtualne Media, poprzedni, czyli jesienny, sezon teleturnieju przyniósł stacji trochę ponad 71 mln zł. To spora suma, zwłaszcza gdy wziąć pod uwagę, że poprzedni sezon dał z reklam "tylko" 56 mln zł.

(WP.PL)
(Fot: Money.pl)

Prezes ZUS o wygranej w "Milionerach": Zbliżony do kapitału emerytalnego. Obejrzyj wideo:

- To są dane cennikowe, więc trochę zawyżone - słyszymy jednak od przedstawicieli branży reklamowej. - Kampanie reklamowe negocjują domy mediowe. One zarabiają na rabatach przy kampaniach. Czasem jest to jeden procent, czasem kilkanaście. Ale zasada jest prosta - im lepiej oglądany jest program, tym rabaty są niższe. Skoro "Milionerzy" oglądają się świetnie, to TVN na duże rabaty się nie godzi. Podejrzewam więc, że TVN zarobił mniej na "Milionerach" niż te 71 mln - ale nie dużo mniej - słyszymy w jednym z domów mediowych z Wrocławia.

A ile za spot przy "Milionerach" TVN wziąłby od reklamodawcy, który nie chce skorzystać z usług domu mediowego? - Reklama przed "Milionerami" kosztuje 39,7 tys. zł, a w przerwie - 46,4 tys. zł - nie ukrywa biuro reklamy stacji.

Gigantyczne wpływy, gigantyczne koszty

Oczywiście nie jest tak, że wygrane są jedynym kosztem stacji przy programie. - Produkcja czegoś takiego to setki tysięcy złotych, jak nie miliony - trzeba zatrudnić reżysera, statystów, redaktorów, montażystów, operatorów... To nie są małe koszty - mówi nam osoba znająca realia tego typu produkcji.

Milionerem dzięki "Milionerom" stał się też prawdopodobnie sam prowadzący, czyli Hubert Urbański. Według "Faktu", TVN przelewa mu na konto ok. 100 tys. zł miesięcznie. Nie można też zapominać o opłatach licencyjnych. Program opiera się na brytyjskim "Who Wants to Be a Millionaire?" stacji ITV. Prawdopodobnie więc polska stacja regularnie musi płacić Brytyjczykom - choć szczegóły tej umowy to ścisła tajemnica stacji.

- Na pewno i tak się opłaca. Wpływy z reklam są przecież gigantyczne - uważa Paweł Wieczorek, medioznawca z Uniwersytetu SWPS.

A Jan Dworak, były prezes TVP, mówi money.pl, że w przypadku takich programów trzeba na wszystko patrzeć szerzej. - To jest kwestia nie tylko reklam, ale całej strategii biznesowej. Tak chętnie oglądany program może przyciągnąć widzów też do innych pasm, zwłaszcza do tych bezpośrednio po "Milionerach". Czasem taki program może dla stacji pociągnąć cały dzień pod względem oglądalności. Buduje też markę i emocje wokół stacji - zauważa Dworak.

"Milionerzy" mają już 20 lat. A ciągle przyciągają

Po raz pierwszy program Huberta Urbańskiego pojawił się w TVN w 1999 roku. Był emitowany do 2003. Potem wrócił w 2008, ale utrzymał się w ramówce tylko dwa lata. I ponownie pojawił się w 2017 r.

- W 2019 roku "Milionerzy” nadal zajmują wysokie, 10. miejsce wśród stałych programów generujących najwyższy średni rating w stacji. A spektakularne wygrane, dzięki którym program zyskuje darmową promocję PR, zapewne dodatkowo zwiększą zainteresowanie programem i podniosą oglądalność w krótkim czasie. Reasumując – format, mimo, iż już wiekowy, wciąż przyciąga przed ekrany stabilną widownię. Do momentu, gdy stacja nie zdecyduje się na zakup nowego formatu rozrywkowego lub teleturnieju, „Milionerzy” prawdopodobnie utrzymają się więc w ramówce - uważa Mariusz Kukwa Head of Media Operations z domu mediowego Vizeum.

- Długowieczność tego programu mnie nie dziwi. Ludziom się podoba dramaturgia tego programu, a poza tym potrzebują takiej prostej, w dobrym tego słowa rozumieniu, rozrywki. No i ludzie uwielbiają teleturnieje, "Koło fortuny" też wróciło do TVP - mówi Jan Dworak.

- Moim zdaniem sukces i długowieczność programu bierze się z dwóch rzeczy. Po pierwsze, widz może się emocjonalnie zaangażować, wejść w skórę uczestnika i odpowiadać na pytania razem z nim. To nie jest "Wielka Gra", gdzie były naprawdę eksperckie pytania. Tam są przecież głównie pytania z wiedzy ogólnej - mówi natomiast Paweł Wieczorek.

- A drugą rzeczą są oczywiście pieniądze, wielkie pieniądze, których nie można wygrać w podobnych teleturniejach. Te pieniądze rozbudzają wyobraźnię uczestników. I pozwalają zarabiać stacji jeszcze większe pieniądze niż te, na które mogą liczyć uczestnicy - dodaje medioznawca z SWPS.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
15-03-2019

miłego popołudnianie chcę nikogo obrażać, ale już tylko najgłupszy i najbardziej zgnojony ciemny lud z nizin społecznych, TVN ogląda

15-03-2019

PolakChociaż się sami utrzymują , a niedostający subwencje jak reżimowa TVP . I proszę nie piszcie o Żydach , masonach itd. Czysto biznesowa opinia .

15-03-2019

YyyW pisowskiej TVP nie da sie nawet patrzeć na brzydkie mordy,a co dopiero słuchać

Rozwiń komentarze (86)