Minister rolnictwa wysłał nauczycieli do pracy na polu. Jest odpowiedź szefa resortu edukacji

Minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski na antenie RMF FM zwrócił się z apelem do młodzieży i nauczycieli, by popracowali u rolników. Zapytaliśmy o opinię ministra edukacji. - Nauczyciele wykonują swoją pracę, chociaż w innej formule niż tradycyjne zajęcia z uczniami w szkole - stanowczo odpowiada Dariusz Piontkowski.

- Praca fizyczna tylko w wakacje - mówi szef MEN, odpowiadając ministrowi rolnictwa.
Źródło zdjęć: © East News
Adam Janczewski

Minister Jan Krzysztof Ardanowski w rozmowie z RMF FM mówił o kwestii powszechnych testów na obecność koronawirusa dla wszystkich pracowników sezonowych zza granicy. Zapytany o to, jak wytłumaczyłby nauczycielom, że oni przed pójściem do pracy na testy nie mogą liczyć, a pracownicy sezonowi - już tak, odparł: "pracownicy sezonowi przyjeżdżają również po to, by nauczyciele mieli co zjeść".

Do tego Jan Krzysztof Ardanowski wystąpił z apelem do Polaków, którzy - jak to określił - pozostają bez pracy, nie mają prawa do zasiłku, a także do młodzieży lub nauczycieli, którzy nie będą pracowali, żeby "przez te kilka-kilkanaście dni popracowali u rolników". Jego słowa poruszyły nauczycieli.

Uczniowie i nauczyciele ciężko pracują

W obronie pracowników oświaty stanął minister edukacji narodowej Dariusz Piontkowski. - Nauczyciele i uczniowie pracują przez cały czas. Ta praca odbywa się w domu, dlatego może nie widać jej tak na forum publicznym, ale to, że jej nie widać, nie oznacza, że jej nie ma. Nauczyciele i uczniowie ciężko pracują, ten wysiłek jest jeszcze większy niż przy tradycyjnej formule nauki – stanowczo podkreśla Dariusz Piontkowski w stanowisku dla money.pl.

Zobacz: Gołębiewski traci przez wirusa. "Zakładam, że mogę być bankrutem"

Szef MEN dodaje, że nauka zdalna często wymaga od pedagogów, by pracowali jeszcze dłużej.

- Jesteśmy w sytuacji szczególnej, gdzie standardowe wykonywanie obowiązków w formule stacjonarnej, jaka dotąd dominowała, nie było możliwe ze względu na zagrożenie epidemiczne. Nauczyciele i uczniowie bardzo szybko przeszli na formę kształcenia na odległość. Jestem bardzo wdzięczny nauczycielom, musieli przecież błyskawicznie przygotować się do nowych form pracy. Wiem, także z osobistych relacji osób, które znam, że często przygotowanie się do zajęć na odległość wymaga znacznie więcej czasu niż ta stacjonarna, tradycyjna formuła prowadzenia zajęć z uczniami – zaznacza minister edukacji i dodaje, że taka forma nauki wymaga też dużej samodyscypliny od uczniów.

W wakacje praca albo odpoczynek

Inaczej, zdaniem Dariusza Piontkowskiego, przedstawia się sytuacja w wakacje. Wtedy – w jego ocenie – nie ma przeszkód, by uczniowie lub nauczyciele podejmowali jakąkolwiek dodatkową pracę lub np. pomagali rodzinie na wsi, ale - jak podkreśla - wtedy jest ich dobra wola i ich wybór.

Szef MEN uważa, że może to być forma oderwania się od ciężkiej, umysłowej pracy. - To już zależy od samopoczucia nauczyciela, czy chce podjąć się jakiejś innej pracy – na przykład fizycznej, która będzie także odskocznią od pracy nauczyciela, umysłowej, mocno obciążającej emocjonalnie – podkreśla minister.

Nauczyciele wstrząśnięci

Emocjonalnie na słowa ministra rolnictwa zareagowali nauczyciele, którzy w gorzkich słowach, szeroko komentują jego wypowiedzi w mediach społecznościowych. Wymieniają się też prywatnymi opiniami. Zapytaliśmy także i my o ich zdanie na ten temat.

- Minister Ardanowski wskazał miejsce w szeregu nauczycieli. Postawił nas na równi z pracownikami sezonowymi z Ukrainy – mówi ze wzburzeniem pani Agata, nauczycielka języka polskiego w szkole podstawowej. Pani Katarzyna, matematyczka z tej samej placówki, podkreśla natomiast, że wraz z zakończeniem roku szkolnego wakacje rozpoczynają uczniowie, ale nie nauczyciele.

- Mamy podsumowujące rady pedagogiczne, raporty, sprawozdania. Przez tydzień-dwa nie możemy jeszcze myśleć o wakacjach. Później, od 15 sierpnia, jesteśmy już do dyspozycji dyrekcji, aby przygotować się do roku szkolnego” – podkreśla.

Z kolei pan Wojciech, nauczyciel historii w szkole średniej, nie wyobraża sobie, by miał spotkać się na polu ze swoimi uczniami. Przypomina także, że kiedyś pracował fizycznie w wakacje.
- Na początku XXI wieku, jeszcze przed wejściem Polski do Unii, zdarzało nam się jeździć z kolegami ze szkoły do Niemiec na zbiory owoców. Dzięki temu można było dorobić do skromnej, nauczycielskiej pensji. Myślałem, że te czasy już minęły, ale jak widać się myliłem - mówi.

Jak relacjonuje, gdy przyznał się wtedy, że pracuje w szkole, Niemcy – właściciele plantacji – nie mogli uwierzyć w to, że nauczyciel, człowiek z wyższym wykształceniem, przyjeżdża do nich do pracy fizycznej. -Twierdzili, że u nich nauczyciele jeżdżą na wczasy, a nie na pole – podsumowuje gorzko pan Wojciech.

Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie.

Masz newsa, zdjęcie, filmik? Wyślij go nam na #dziejesie

Wybrane dla Ciebie
Szantaż Trumpa ws. Grenlandii. Minister finansów: odpowiedź musi być jednoznaczna
Szantaż Trumpa ws. Grenlandii. Minister finansów: odpowiedź musi być jednoznaczna
Nocleg dla 12 tys. osób. To będzie największy plac budowy w Polsce
Nocleg dla 12 tys. osób. To będzie największy plac budowy w Polsce
Rekordowy wzrost rejestracji samochodów elektrycznych w Polsce
Rekordowy wzrost rejestracji samochodów elektrycznych w Polsce
Potęga miliarderów osłabia demokrację. Alarmujący raport
Potęga miliarderów osłabia demokrację. Alarmujący raport
Niemcy i Francja odpowiadają na groźby celne Donalda Trumpa
Niemcy i Francja odpowiadają na groźby celne Donalda Trumpa
Afera mandatowa w Czechach. Mamy stanowisko polskiego MSZ
Afera mandatowa w Czechach. Mamy stanowisko polskiego MSZ
Od lutego na Orlenie bez papierowej faktury za tankowanie
Od lutego na Orlenie bez papierowej faktury za tankowanie
Polacy składają wnioski. "Budżet programu skończy się za 10 dni"
Polacy składają wnioski. "Budżet programu skończy się za 10 dni"
Groźba handlowej wojny wisi w powietrzu. UE ma w odwodzie "bazookę"
Groźba handlowej wojny wisi w powietrzu. UE ma w odwodzie "bazookę"
Jeden z najpoważniejszych kryzysów. "Grenlandia staje się pretekstem" [OPINIA]
Jeden z najpoważniejszych kryzysów. "Grenlandia staje się pretekstem" [OPINIA]
Wyrzucamy 200 mld zł w błoto? Balcerowicz: te wydatki nie mają sensu
Wyrzucamy 200 mld zł w błoto? Balcerowicz: te wydatki nie mają sensu
Pfizer pozwał Polskę. Rusza proces. Stawka to 6 mld zł
Pfizer pozwał Polskę. Rusza proces. Stawka to 6 mld zł