Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
edukacja
26.05.2020 17:55

Minister rolnictwa wysłał nauczycieli do pracy na polu. Jest odpowiedź szefa resortu edukacji

Minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski na antenie RMF FM zwrócił się z apelem do młodzieży i nauczycieli, by popracowali u rolników. Zapytaliśmy o opinię ministra edukacji. - Nauczyciele wykonują swoją pracę, chociaż w innej formule niż tradycyjne zajęcia z uczniami w szkole - stanowczo odpowiada Dariusz Piontkowski.

Podziel się
Dodaj komentarz
(East News)
- Praca fizyczna tylko w wakacje - mówi szef MEN, odpowiadając ministrowi rolnictwa.

Minister Jan Krzysztof Ardanowski w rozmowie z RMF FM mówił o kwestii powszechnych testów na obecność koronawirusa dla wszystkich pracowników sezonowych zza granicy. Zapytany o to, jak wytłumaczyłby nauczycielom, że oni przed pójściem do pracy na testy nie mogą liczyć, a pracownicy sezonowi - już tak, odparł: "pracownicy sezonowi przyjeżdżają również po to, by nauczyciele mieli co zjeść".

Do tego Jan Krzysztof Ardanowski wystąpił z apelem do Polaków, którzy - jak to określił - pozostają bez pracy, nie mają prawa do zasiłku, a także do młodzieży lub nauczycieli, którzy nie będą pracowali, żeby "przez te kilka-kilkanaście dni popracowali u rolników". Jego słowa poruszyły nauczycieli.

Uczniowie i nauczyciele ciężko pracują

W obronie pracowników oświaty stanął minister edukacji narodowej Dariusz Piontkowski. - Nauczyciele i uczniowie pracują przez cały czas. Ta praca odbywa się w domu, dlatego może nie widać jej tak na forum publicznym, ale to, że jej nie widać, nie oznacza, że jej nie ma. Nauczyciele i uczniowie ciężko pracują, ten wysiłek jest jeszcze większy niż przy tradycyjnej formule nauki – stanowczo podkreśla Dariusz Piontkowski w stanowisku dla money.pl.

Zobacz: Gołębiewski traci przez wirusa. "Zakładam, że mogę być bankrutem"

Szef MEN dodaje, że nauka zdalna często wymaga od pedagogów, by pracowali jeszcze dłużej.

- Jesteśmy w sytuacji szczególnej, gdzie standardowe wykonywanie obowiązków w formule stacjonarnej, jaka dotąd dominowała, nie było możliwe ze względu na zagrożenie epidemiczne. Nauczyciele i uczniowie bardzo szybko przeszli na formę kształcenia na odległość. Jestem bardzo wdzięczny nauczycielom, musieli przecież błyskawicznie przygotować się do nowych form pracy. Wiem, także z osobistych relacji osób, które znam, że często przygotowanie się do zajęć na odległość wymaga znacznie więcej czasu niż ta stacjonarna, tradycyjna formuła prowadzenia zajęć z uczniami – zaznacza minister edukacji i dodaje, że taka forma nauki wymaga też dużej samodyscypliny od uczniów.

W wakacje praca albo odpoczynek

Inaczej, zdaniem Dariusza Piontkowskiego, przedstawia się sytuacja w wakacje. Wtedy – w jego ocenie – nie ma przeszkód, by uczniowie lub nauczyciele podejmowali jakąkolwiek dodatkową pracę lub np. pomagali rodzinie na wsi, ale - jak podkreśla - wtedy jest ich dobra wola i ich wybór.

Szef MEN uważa, że może to być forma oderwania się od ciężkiej, umysłowej pracy. - To już zależy od samopoczucia nauczyciela, czy chce podjąć się jakiejś innej pracy – na przykład fizycznej, która będzie także odskocznią od pracy nauczyciela, umysłowej, mocno obciążającej emocjonalnie – podkreśla minister.

Nauczyciele wstrząśnięci

Emocjonalnie na słowa ministra rolnictwa zareagowali nauczyciele, którzy w gorzkich słowach, szeroko komentują jego wypowiedzi w mediach społecznościowych. Wymieniają się też prywatnymi opiniami. Zapytaliśmy także i my o ich zdanie na ten temat.

- Minister Ardanowski wskazał miejsce w szeregu nauczycieli. Postawił nas na równi z pracownikami sezonowymi z Ukrainy – mówi ze wzburzeniem pani Agata, nauczycielka języka polskiego w szkole podstawowej. Pani Katarzyna, matematyczka z tej samej placówki, podkreśla natomiast, że wraz z zakończeniem roku szkolnego wakacje rozpoczynają uczniowie, ale nie nauczyciele.

- Mamy podsumowujące rady pedagogiczne, raporty, sprawozdania. Przez tydzień-dwa nie możemy jeszcze myśleć o wakacjach. Później, od 15 sierpnia, jesteśmy już do dyspozycji dyrekcji, aby przygotować się do roku szkolnego” – podkreśla.

Z kolei pan Wojciech, nauczyciel historii w szkole średniej, nie wyobraża sobie, by miał spotkać się na polu ze swoimi uczniami. Przypomina także, że kiedyś pracował fizycznie w wakacje.
- Na początku XXI wieku, jeszcze przed wejściem Polski do Unii, zdarzało nam się jeździć z kolegami ze szkoły do Niemiec na zbiory owoców. Dzięki temu można było dorobić do skromnej, nauczycielskiej pensji. Myślałem, że te czasy już minęły, ale jak widać się myliłem - mówi.

Jak relacjonuje, gdy przyznał się wtedy, że pracuje w szkole, Niemcy – właściciele plantacji – nie mogli uwierzyć w to, że nauczyciel, człowiek z wyższym wykształceniem, przyjeżdża do nich do pracy fizycznej. -Twierdzili, że u nich nauczyciele jeżdżą na wczasy, a nie na pole – podsumowuje gorzko pan Wojciech.

Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie.

Masz newsa, zdjęcie, filmik? Wyślij go nam na #dziejesie

Tagi: edukacja, jan krzysztof ardanowski, dariusz piontkowski, praca, gospodarka, wiadomości
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
26-05-2020

NAUCZYCIELKAJestem nauczycielką i chętnie pójdę na truskawki. Ale jeden warunek - niech Ardanowski i jego ministerialne NIEROBY przyjdą do szkoły zabawiać … Czytaj całość

27-05-2020

AsdfMoże do końca nie miałem szacunku do polskich nauczycieli. Ale podczas pandemii zrozumiałem jak ciężko pracują. Wiem, bo mam 2 dzieci w wieku … Czytaj całość

27-05-2020

JurekJestem emerytem ale nie nauczycielem ale takich słów dla nauczycieli i uczniów bym nie wypowiedział. Panie ministrze dla mnie pan jest zerem !!!

Rozwiń komentarze (563)