Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
Krzysztof Janoś
Krzysztof Janoś
|

Wesela mogą wrócić już za miesiąc. "Nie widzę tego. Pary też nie. Imprezy przenoszą na 2022 r."

70
Podziel się

Minister zdrowia wlał w serca zakochanych i branży ślubnej nieco nadziei. Zapowiedział, że w kwietniu, przy spadających liczbach zakażeń, rząd rozważy zdjęcie części obostrzeń. Wrócić mogą wesela. Organizatorzy imprez nie wierzą jednak w te zapowiedzi.

Wesela mogą wrócić już za miesiąc. "Nie widzę tego. Pary też nie. Imprezy przenoszą na 2022 r."
Marzenia o ślubie w tym roku ciągle są żywe. Jednak organizatorzy, jak i państwo młodzi, bardziej myślą o wrześniu niż wiośnie. (Istock)
bDSzkIIB

- Dobrze by nam zrobiło to zapowiadane otwarcie, ale na razie tego nie widzę. Większość par śluby z kwietnia, maja i czerwca przełożyła już na 2022 r. Nas to specjalnie nie dziwi , bo nawet jak rząd pozwoli na wesela, to z limitami poniżej 50 osób. Poza tym to się zawsze może zmienić, i to z tygodnia na tydzień. A powtórki z zeszłego roku sobie nie wyobrażam. To była tragedia - mówi money.pl Jolanta Kowal z firmy Eventchair, zajmującej się organizacją wesel nawet dla 250-300 osób.

Co takiego działo się w 2020 r., kiedy dopuszczalna była organizacja wesel z limitami?

- Państwo młodzi dowiadywali się na tydzień przed ślubem, że muszą zredukować listę swoich gości ze 100 osób do 50. To były prawdziwe dramaty. Spotkania organizacyjne były bardzo trudne, bo młodzi mieli poważny problem. Co z zamówieniem sali i posiłków dla 100 osób? - wspomina organizatorka ślubów i wesel.

bDSzkIID
Zobacz także: Prof. R. Flisiak: Gdy wyszczepimy grupy ryzyka, będziemy mogli zaszczepić dzieci

- To jednak jeszcze nic. To przecież kwestia nie tylko pieniędzy, ale też tego, jak i komu przekazać informację, że jest mniej ważny i odwołać zaproszenie. Nikt czegoś takiego nie chce przeżywać, a znów może. Przecież minister już teraz mówi o limitach, które będą się zmieniać wraz ze statystykami covidowymi - wyjaśnia Kowal.

Kluczowe - "jeśli"

bDSzkIIJ

Przyznał, że aktualnie jesteśmy w okresie wzrostowym trzeciej fali pandemii, ale jej szczyt przewidywany jest na okres przypadający po Wielkanocy, a więc na początku kwietnia.

- Jeśli po świętach będziemy mieć apogeum zakażeń za sobą, będziemy wznawiać działania wszystkich zamkniętych sektorów – odpowiedział NIedzielski na pytanie o to, jak w tym roku będzie wyglądała organizacja wesel. 

Dodał, że część społeczeństwa jest już zaszczepiona, zaś badania serologiczne pokazują, że około 20-25 proc. osób ma już przeciwciała. Odmrażanie zamkniętych sektorów będzie odbywało się techniką małych kroków, a więc obowiązywać będą limity gości lub klientów, jeśli mowa o innych sektorach gospodarki.

bDSzkIIK

- Czyli nie od razu 50 osób na wesele, tylko wprowadzając ostrożniejsze limity - wyjaśnił Adam Niedzielski.

"Pary się wystraszyły"

Dla organizatorów takie małe wesela, co oczywiste, nie są finansowo atrakcyjne. Dla młodej pary również, bo koszt za osobę jest wtedy dużo wyższy niż przy bardziej licznej grupie, a i w rodzinie mogą pojawić się niesnaski. Trudno przy limitach zaprosić wszystkich z tzw. listy obowiązkowej. Jest coś jeszcze, co powoduje, że wesel raczej szybko nie zobaczymy.

- Pary się wystraszyły tego, co było przed rokiem. I nie mówię tylko o kłopotach z organizacją, ale też o samej imprezie przy tak wysokich liczbach zakażeń. Dramatyczne historie z zeszłego roku z zakażeniami na weselach zrobiły swoje. Zwykle robimy dużo wesel dla gości zagranicznych, ale teraz oni również nie wyobrażają sobie przyjazdu do Polski - mówi Kowal.

bDSzkIIL

Jak dodaje, wraz z mężem, z którym prowadzi firmę, wydają teraz ostatnie oszczędności. To, co udało im się zarobić w zeszłym roku, nie pozwoliło na długo normalnie funkcjonować.

- Jest tragicznie. Jeśli nic się w branży nie ruszy na poważnie, to nie wiem, co będzie z firmą. Z pomocy państwa załapaliśmy się tylko na zwolnienie z ZUS. Tarcze zostały tak sprytnie skonstruowane, że nie skorzystaliśmy z żadnej. Wszystkie nas ominęły, ale nie mogło być inaczej, jeśli pod uwagę brane były przychody, a nie rzeczywiste zyski po odjęciu naszych wysokich kosztów. Sprytnie ktoś to sobie wymyślił - podsumowuje z żalem Jolanta Kowal.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
bDSzkIJe
wiadomości
gospodarka
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(70)
Agnieszka
miesiąc temu
Jednego nie rozumiem, w Polsce mlodzi lub ich rodzice się zadłużą, po to żeby zrobić weselicho, gdzie wujki ciotki zza siedmiu mórz przyjadą najesc sie, nachlać, zerzygać i obrobić dupę, w tym najbardziej pannie mlodej ze za gruba, za bogata kiecka lub za skromna albo pewno juź zaciążona. Ja sie pytam po co??? Za 40tys mozna zwiedzić połowę europy, kupic auto a nie napchać brzuchy rodzince. Ale to tylko moje zdanie
emeryt
miesiąc temu
W kościołach tłok, żadnych ograniczeń, mafia kościelno-pisowska ma inne przepisy, prawo ich nie obowiązuje. Dziwny ten kraj.
Stefek
miesiąc temu
Po świętach będzie lepiej hihi i przecież zdrowo myśląc powinno być gorzej
bDSzkIJf
Ola
miesiąc temu
Jakie wesela! Przecież tam na górze decyzję zmieniają się jak w kalejdoskopie! Wiadomo że nikt nie chce takich niespodzianek jak w tamtym roku! Nikt tego głośno nie mówi, ale z komuniami też będzie jak rok temu! Trzeba będzie je przenosić....restauracje i tak pozamykane, do kościoła przy obecnych limitach tylko dziecko z rodzicem wejdzie, reszta rodziny, nawet tej najbliższej już nie... ciekawe co mają robić, czekać w domu czy stać przed kościołem
Bbb
miesiąc temu
Artykuł jest o ludziach pracujących w branży weselnej więc przestańcie najeżdżać na młodych, którzy chcą mieć wesele. Zazdrościcie im czy co? Żal mi Was.
...
Następna strona