Narasta konflikt w Dino. "Nasze kręgosłupy nie wytrzymują"
Związkowcy z OPZZ Konfederacja Pracy wystosowali ultimatum dla zarządu Dino, żądając podwyżek w wysokości kilkuset złotych dla pracowników. Co więcej, składają również zawiadomienie do Państwowej Inspekcji Pracy oraz prokuratury dot. zarządu sieci, jak informują wiadomoscihandlowe.pl.
Pracownicy Dino zrzeszeni w Międzyzakładowej Organizacji OPZZ Konfederacja Pracy przedstawili zarządowi spółki finansowe i organizacyjne postulaty. Zażądali podwyżek płac o 900 zł, ale i m.in. zwiększenia liczby personelu.
– Nasze kręgosłupy nie wytrzymują coraz częstszych planowanych nadgodzin. Nie ma zgody na wyciskanie ludzi jak cytryny w marketach i magazynach, oraz pracę często za trzech – przekonują związkowcy, cytowani przez portal wiadomoscihandlowe.pl.
Związkowcy wezwali zarząd do podjęcia rokowań. Spotkania zaplanowali na 16 i 19 stycznia 2026 r. Przypominają, że udział w nich jest obligatoryjny dla obu stron. Brak reakcji ze strony firmy może skutkować zaostrzeniem działań ze strony pracowników.
"Na tym się zarabiało poważne pieniądze". Biznesmen mówi o swoich pierwszych krokach
Na wniosek związku w Dino kontrole prowadzi PIP. Związkowcy złożyli też zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez zarząd spółki. Zarzuty dotyczą utrudniania działalności związkowej.
Konflikt narasta
Sytuacja przypomina początkowe lata działalności Biedronki w Polsce, gdy problemy pracownicze wywołały kryzys wizerunkowy - ocenił związek zawodowy.
Dino Polska, licząca ok. 3 tys. sklepów i ponad 54 tys. pracowników, obecnie zmaga się z zarzutami systemowych uchybień w warunkach pracy.
Związkowcy podkreślają, że problem ma charakter ogólnopolski, a zarząd Dino do tej pory nie skomentował publicznie stawianych zarzutów.
Tymczasem Dino Polska przyspiesza prace nad uruchomieniem własnej sieci stacji paliw. Spółka posiada już zarejestrowany znak towarowy Dino Oil.
Źródło: wiadomoscihandlowe.pl