Niemieckie gminy na skraju bankructwa. "To już katastrofa"
Niemieckie miasta i gminy znalazły się na skraju finansowej zapaści. Spadające dochody podatkowe, rosnące koszty socjalne i kryzys przemysłu sprawiają, że samorządy alarmują: bez zmiany zasad finansowania nie będą w stanie wykonywać podstawowych zadań - informuje "Deutsche Welle".
Jeszcze kilkanaście lat temu Weissach w Badenii-Wirtembergii uchodziło za symbol samorządowego bogactwa. Niewielka gmina, w której centrum rozwoju ma Porsche, czerpała ogromne wpływy z podatków od działalności gospodarczej. W rekordowym 2009 roku dochody podatkowe na mieszkańca sięgały tam 20 tys. euro, co pozwalało na hojnie dotowane inwestycje publiczne i programy wsparcia dla rodzin.
Dziś ta prosperity jest przeszłością. Kryzys niemieckiego przemysłu motoryzacyjnego - w samym Porsche zyski w 2025 r. spadły o ok. 96 proc. - boleśnie odbił się na finansach lokalnych. Dochody z podatków, od których zależą gminy, gwałtownie zmalały, a problemy dotknęły nawet dotąd najzamożniejsze samorządy - czytamy.
- Finanse gmin znajdują się w dramatycznym kryzysie. To już nie jest niepokojące, to jest katastrofa - mówi Ralph Spiegler, prezes Niemieckiego Związku Miast i Gmin i burmistrz Nieder-Olm. Zwraca uwagę, że gminy w niemieckim systemie federalnym odpowiadają za ogromną część usług publicznych - od szkół i przedszkoli, przez infrastrukturę, po opiekę społeczną.
Zaliczył bankructwo i powrócił. Mówi szczerze, co go uratowało
Według danych Federalnego Urzędu Statystycznego w 2024 r. wydatki miast i gmin sięgnęły 400 mld euro, a w kolejnych latach mają jeszcze wzrosnąć. Jak opisuje "Deutsche Welle", największym obciążeniem są koszty socjalne, które w ciągu 20 lat niemal się potroiły. Do 2027 r. wydatki na opiekę nad dziećmi, osobami starszymi i niepełnosprawnymi mogą przekroczyć 100 mld euro rocznie.
Gminy podnoszą podatki
Samorządy alarmują też, że ponoszą coraz więcej obowiązków bez adekwatnego udziału w dochodach podatkowych. Choć odpowiadają już za około 25 proc. wydatków publicznych, trafia do nich jedynie 14 proc. krajowych wpływów podatkowych. - To sytuacja nieproporcjonalna - podkreśla Spiegler.
Skutki kryzysu są coraz bardziej widoczne. W 2025 r. deficyt samorządów ma przekroczyć 30 mld euro. Gminy podnoszą podatki lokalne do granic możliwości, zamrażają inwestycje i ograniczają wydatki na kulturę oraz usługi społeczne. Problemem staje się nawet utrzymanie istniejącej infrastruktury - potrzeby remontowe szkół, dróg czy ratuszy szacowane są na ponad 200 mld euro.
Burmistrzowie ostrzegają, że dalsze pogarszanie się sytuacji finansowej może zagrozić nie tylko rozwojowi gospodarczemu, ale także lokalnej demokracji. - Możliwość działania samorządów jest poważnie zagrożona - alarmują.
Rząd federalny przyznaje, że problem istnieje. Kanclerz Friedrich Merz zapowiedział pomoc, a minister finansów Lars Klingbeil wspomniał o pakiecie infrastrukturalnym, z którego 60 mld euro miałoby trafić do gmin. Samorządowcy podkreślają jednak, że to dopiero początek i bez systemowych zmian kryzys będzie się pogłębiał.
Źródło: Deutsche Welle