Ekonomista alarmuje: system podatkowy się rozjeżdża. Kosztem jednej grupy

Najwyżej obciążone w Polsce nie są dziś najwyższe dochody, ale te ze środka skali — wskazuje Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich. Chodzi o osoby na etacie, mieszczące się z zarobkami w przedziale między drugim progiem podatkowym (120 tys. zł) a 30-krotnością składek ZUS (282 600 zł).

Ekspert ostrzega: system podatkowy się rozjeżdża w PolsceEkspert ostrzega: system podatkowy się rozjeżdża, głównie kosztem etatowców zarabiających 120-282 tys. zł rocznie
Źródło zdjęć: © Adobe Stock, screen | RomanR, Łukasz Kozłowski-X.com
Bartłomiej Chudy

Polski system podatkowy coraz bardziej się rozjeżdża - dowodzi we wtorek ekonomista Łukasz Kozłowski we wpisie w serwisie X. Zwraca przy tym uwagę, że problem szczególnie dobrze widać przy dochodach rozliczanych na zasadach ogólnych w PIT, zwłaszcza przy umowie o pracę.

System podatkowy w Polsce się rozjeżdża?

Jak wskazuje, najwyżej obciążone nie są wcale najwyższe dochody, lecz te z przedziału między drugim progiem podatkowym a limitem 30-krotności składek emerytalno-rentowych. W praktyce chodzi o osoby, które po przekroczeniu 120 tys. zł rocznego dochodu płacą już 32-proc. PIT od nadwyżki, ale nadal mają potrącane składki ZUS. Dopiero po przekroczeniu limitu 30-krotności składki emerytalne i rentowe przestają być naliczane.

Kozłowski przypomina, że wcześniej system działał inaczej. Zaznacza, że do 2012 r. wejście w drugi próg PIT nie oznaczało tak dużego wzrostu obciążeń. "Od każdego 1 zł zarobionego powyżej progu co prawda potrącano wyższą zaliczkę na podatek, ale jednocześnie przestawano pobierać dodatkowe składki emerytalno-rentowe, z uwagi na przekroczenie limitu 30-krotności, który był ustawiony na poziomie zbliżonym do II progu w PIT" - podkreśla ekspert.

Nie tylko artyści. Na kogo jeszcze składamy się z podatków [OPINIA]

Z czasem te dwa progi zaczęły się jednak od siebie oddalać. Limit 30-krotności jest co roku waloryzowany, bo zależy od przeciętnego wynagrodzenia. Drugi próg PIT przez lata pozostawał bez zmian, z wyjątkiem jednorazowego podniesienia przy okazji Polskiego Ładu. Efekt jest taki, że limit składkowy urósł już do poziomu ponad dwukrotnie wyższego niż granica drugiego progu podatkowego.

Ekonomista podkreśla, że naprawa tej sytuacji nie będzie prosta. "Waloryzacja progów podatkowych byłaby operacją kosztowną, a przestrzeń fiskalna jest dalece ograniczona. Z drugiej strony utrzymujące się status quo jedynie napędza trend przejścia z etatu na jednoosobową działalność gospodarczą, gdzie dochód może być opodatkowany liniową stawką PIT 19 proc. lub w ramach ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych" - wnioskuje ekonomista.

Kozłowski podsumowuje, że w obecnych realiach system podatkowy coraz mocniej premiuje wybór formy zarabiania, a nie sam poziom dochodu. "To oznacza, że osoby o podobnych zarobkach mogą ponosić zupełnie inne obciążenia tylko dlatego, że jedna pracuje na etacie, a druga prowadzi działalność gospodarczą" - kończy ekspert FPP.

źródło: X.com

Wybrane dla Ciebie