Niemieccy politycy na forum ekonomicznym w Petersburgu. Tak się tłumaczą
Reprezentanci Alternatywy dla Niemiec (AfD) wezmą udział w Międzynarodowym Forum Ekonomicznym w Petersburgu (SPIEF). Skrajnie prawicowa partia postrzegana jest jako otwarcie opowiadająca się po stronie reżimu Władimira Putina. Organizacja odpiera jednak te zarzuty.
W środę rozpoczyna się Międzynarodowe Forum Ekonomiczne w Petersburgu. Od rozpoczęcia przez Kreml pełnoskalowej inwazji na Ukrainę wydarzenie to jest bojkotowane przez Zachód. W tym roku wezmą w nim jednak politycy AfD.
Przedstawiciele prawicowo-populistycznej partii w SPIEF mają koncentrować się na tematach gospodarczych i utrzymaniu kanałów rozmów w warunkach napiętej sytuacji międzynarodowej. Takie stanowisko przekazał dziennikowi "Handelsblatt" przedstawiciel frakcji parlamentarnej AfD w Bundestagu, cytowany przez rosyjską agencję TASS.
- Główny nacisk kładziemy na niemieckie interesy gospodarcze, a także na wspieranie pokoju i dialogu - powiedział przedstawiciel skrajnie prawicowej partii w wypowiedzi dla biznesowo-finansowej gazety.
Nie tylko artyści. Na kogo jeszcze składamy się z podatków [OPINIA]
Rozmówca dziennika podkreślił, że wyjazd deputowanych ma zgodę frakcji, która w ostatnim czasie notuje w sondażach rekordowe poparcie.
- W obliczu napiętej sytuacji międzynarodowej frakcja AfD uważa, że rozsądne jest utrzymywanie kontaktów ze wszystkimi stronami i pozostawianie otwartych kanałów negocjacji, aby pozostać w dialogu z istotnymi uczestnikami życia gospodarczego i politycznego - dodał.
Niemieckie firmy na forum w Petersburgu
Międzynarodowe Forum Ekonomiczne w Petersburgu ma odbyć się w dniach 3-6 czerwca. Jak podaje TASS, w wydarzeniu mają uczestniczyć deputowani Bundestagu z AfD: Markus Frohnmaier, Steffen Kotre oraz Joerg Urban, szef saksońskich struktur AfD i poseł do parlamentu krajowego.
- Mój udział nie oznacza popierania wojny w Ukrainie - powiedział w poniedziałek (1 czerwca) cytowany przez dpa deputowany AfD do Bundestagu Markus Frohnmaier, który wyruszył do Petersburga w niedzielę.
W depeszy rosyjskiej agencji prasowej przypomniano również wcześniejszą wypowiedź Matthiasa Scheppa, przewodniczącego zarządu Niemiecko-Rosyjskiej Izby Handlowej za Granicą. Mówił on, że po raz pierwszy od kilku lat w forum oficjalnie wezmą udział przedstawiciele niemieckiego biznesu.
Niemiecka agencja Dpa zwróciła wcześniej uwagę, że w Rosji nadal aktywnych jest około 1,6 tys. niemieckich spółek, a ich łączne obroty wyniosły w zeszłym roku około 20 mld euro.
Z powodu sankcji nałożonych przez Zachód na Rosję po jej agresji na Ukrainę wolumen handlu między Rosją i Niemcami spadł w 2025 r. poniżej 10 mld euro. Jeszcze w 2021 r. wynosił 59,7 mld euro. Niemcy były wówczas największym europejskim partnerem handlowym Rosji. W szczytowym momencie, w 2012 r., obroty sięgały 80 mld euro.
Oskarżenia wobec AfD
Alternatywie dla Niemiec od lat zarzuca się, że jest "ramieniem Putina w Bundestagu", jak pisał np. w 2018 r. dziennik "Frankfurter Allgemeine Zeitung", donosząc o podróżach posłów AfD prywatnym odrzutowcem do Moskwy, wynajętym przez Rosję.
Publiczne oskarżenia, które politycy skrajnie prawicowej partii odrzucają, uważając je za "politycznie motywowane", są tym głośniejsze, im AfD bardziej rośnie w sondażach.
"AfD broni agresywnej wojny Putina i ignoruje naruszenia prawa międzynarodowego, a jednocześnie nazywa się (partią) patriotyczną. Jednak prawdziwi patrioci kochają swój kraj i nie kwestionują jednocześnie prawa innych narodów do samostanowienia" - ocenił szef MSW Niemiec Alexander Dobrindt w październiku 2025 r., podkreślając, że rozumie określanie postawy AfD mianem zdrady stanu.
W maju stojąca na czele koalicji rządzącej w Niemczech partia CDU wydała broszurę, w której zarzuca AfD zagrażanie demokracji oraz antysemityzm. 34-stronicowa publikacja nosi tytuł "Upadek Niemiec. Brak alternatywy".
Prawicowo-populistyczna Alternatywa dla Niemiec (AfD) osiągnęła rekordowe 29 proc. poparcia i zdecydowanie wyprzedza chadecką CDU/CSU (22 proc.) - wynika z sondażu instytutu INSA. Zdaniem ekspertów przyczyną słabego wyniku chadeków jest przede wszystkim rozczarowanie Niemców polityką rządu Friedricha Merza.