Nieoczywiste skutki wojny na Bliskim Wschodzie. CNN wskazuje pozytywy
Przedłużająca się wojna z Iranem i jej gospodarcze konsekwencje mogą paradoksalnie przynieść długofalowe korzyści dla światowej gospodarki – oceniają m.in. ekonomiści cytowani przez CNN. Eksperci wskazują np. na wzmocnienie łańcuchów dostaw energii i szybszy zwrot w stronę OZE.
Wojna jest destrukcyjna i wiąże się z ogromnymi stratami ludzkimi, a jej skutki ekonomiczne uderzają w ludzi na całym świecie. Jednocześnie część analityków dopuszcza scenariusz, w którym im dłużej konflikt trwa i im mocniej uderza w gospodarkę, tym większa będzie presja, by wprowadzić trwałe zmiany ograniczające podobne ryzyka w przyszłości - czytamy w serwisie internetowym CNN.
Wśród najczęściej wskazywanych efektów są: przebudowa globalnego systemu dostaw ropy i gazu, uniezależnianie się od wrażliwych punktów transportowych oraz przyspieszenie inwestycji w odnawialne źródła energii. Eksperci podkreślają jednak, że nie ma pewności, jak zakończy się wojna ani jak trwałe okażą się wywołane nią przetasowania.
Wąskie gardło w dostawach energii
Konflikt obnażył słabości światowego łańcucha dostaw energii – złożonego systemu, w którym efektywność miesza się z koniecznością posiadania alternatyw. Wskazywanym problemem jest to, że Iran miał możliwość w stosunkowo prosty sposób zagrozić dostępowi do ok. jednej piątej globalnej podaży ropy, używając m.in. min, prowizorycznych dronów i szybkich łodzi.
Jak sfinansujemy drugi atom? Wiceprezes PFR: model będzie inny
W ocenie części ekspertów taki wstrząs wymusi poważną korektę podejścia: państwa i firmy nie będą chciały opierać bezpieczeństwa energetycznego na jednym wąskim szlaku morskim.
- Państwa nie są nierozsądne: zbudują rurociągi i ogromnie zwiększą przepustowość. Nikt nie postawi już całej przyszłości na cieśninie Ormuz. To bardzo duży plus - powiedział CNN Jay Hatfield z Infrastructure Capital Advisors.
Nowe rurociągi i dywersyfikacja
Najbardziej prawdopodobnym kierunkiem zmian ma być budowa rurociągów dla ropy i gazu na Bliskim Wschodzie tak, by omijały newralgiczny szlak. Wskazywanym wariantem jest poprowadzenie tras przez Arabię Saudyjską oraz Zjednoczone Emiraty Arabskie.
Zwolennicy tego scenariusza argumentują, że w dłuższym horyzoncie mogłoby to zwiększyć bezpieczeństwo dostaw, a nawet obniżyć koszty. Świat – jak wskazują analitycy – płacił bowiem pośrednio za wysokie koszty ubezpieczeń wliczane w transport surowców przez sporne akweny.
- Do tego mogłoby nie dojść bez tej wojny. Często dopiero szoki albo nieoczekiwane zdarzenia z zewnątrz wzmacniają przekonanie, że coś trzeba zmienić - ocenił Ross Mayfield, strateg inwestycyjny w Baird.
Autorzy tych ocen zwracają uwagę, że podobne procesy widziano już w ostatnich latach: pandemia osłabiła globalne łańcuchy produkcyjne, a potem doprowadziła do ich wzmacniania, inwazja Rosji na Ukrainę zmieniła sposób, w jaki Europa pozyskiwała gaz, a amerykańskie cła wprowadzone za prezydentury Donalda Trumpa przełożyły się na duże przetasowania w źródłach surowców.
Wzmocnienie odporności systemu energetycznego ma też wynikać z rosnącego popytu. Wskazywanym przykładem jest szybka rozbudowa centrów danych dla sztucznej inteligencji, które zużywają dużo energii.
Odnawialne źródła energii
Część zmian – według analityków – zaczęła się już materializować. Wskazywanym zjawiskiem jest narastające napięcie w OPEC. Zjednoczone Emiraty Arabskie, drugi największy producent ropy wśród członków kartelu, zdecydowały o odejściu z organizacji, co może ograniczyć zdolność kartelu do ustalania limitów produkcji wspierających wysokie ceny.
- Dywersyfikacja produkcji poza OPEC i kierowanie jej do bardziej wiarygodnych dostawców, szczególnie do Stanów Zjednoczonych, powinna poprawić globalne bezpieczeństwo energetyczne i z czasem pomóc stabilizować ceny - powiedział Rob Thummel, starszy zarządzający portfelem w Tortoise Capital.
Równolegle przyspieszać ma przejście na energię słoneczną, powiązane z wstrząsem cen ropy. Think tank Ember wskazał, że w marcu chiński eksport technologii słonecznych, baterii oraz pojazdów elektrycznych osiągnął rekordowe poziomy.
Gospodarka mniej zależna od jednego czy dwóch typów energii byłaby dużym plusem - ocenił Mayfield.
Eksperci zastrzegają jednak, że pozytywny scenariusz nie jest przesądzony. Wskazują m.in. na ryzyko bardziej radykalnych działań nowych władz w Iranie oraz na to, że konflikt może stworzyć wzorzec wykorzystywania infrastruktury energetycznej jako narzędzia nacisku.
Iran nie śpi
Heather Long, główna ekonomistka Navy Federal Credit Union, oceniła, że Iran w czasie wojny opracował schemat wywierania presji na gospodarkę światową. Jej zdaniem, jeśli cieśnina Ormuz straci znaczenie, Iran i sprzymierzone z nim grupy mogą w przyszłości próbować zagrażać innym kanałom transportowym albo rurociągom.
Niektórzy analitycy zwracają też uwagę na dwuznaczność możliwego demontażu OPEC. Z jednej strony ograniczenie roli kartelu mogłoby obniżać ceny ropy i gazu, ale z drugiej – OPEC w ostatnich miesiącach zwiększał wydobycie, a brak takiej struktury mógłby utrudnić skoordynowaną reakcję świata na przyszły kryzys energetyczny.
Wśród potencjalnych kosztów wymienia się również to, że szybki zwrot w stronę OZE – szczególnie w Azji i Europie – mógłby osłabić część amerykańskiego sektora naftowego. Jako przykład wskazywany jest Permian Basin w Teksasie, region, który przez lata wzmacniał pozycję USA dzięki rewolucji łupkowej i szczelinowaniu.
Stany Zjednoczone i Izrael zaatakowały Iran 28 lutego. W efekcie Teheran zablokował cieśninę Ormuz, pozwalając na korzystanie z niej wybranym jednostkom. W odpowiedzi USA zablokowały irańskie porty.
Źródło: CNN