Nieoczywiste skutki wojny na Bliskim Wschodzie. CNN wskazuje pozytywy

Przedłużająca się wojna z Iranem i jej gospodarcze konsekwencje mogą paradoksalnie przynieść długofalowe korzyści dla światowej gospodarki – oceniają m.in. ekonomiści cytowani przez CNN. Eksperci wskazują np. na wzmocnienie łańcuchów dostaw energii i szybszy zwrot w stronę OZE.

US-Iran Negotiations Show No Progress After Week Of Exchanging Fire
TEHRAN, IRAN - MAY 9: A poster depicts Iranian soldiers holding a net in the shape of the Strait of Hormuz, with US military aircraft ensnared in a fishing net, on May 9, 2026 in Tehran, Iran. There is little sign of progress in negotiations between Iran and the United States, despite both sides' insistence that their monthlong ceasefire is holding. (Photo by Majid Saeedi/Getty Images)
Majid SaeediPropagandowy plakat w Teheranie
Źródło zdjęć: © Getty Images | Majid Saeedi
Jacek Losik
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Wojna jest destrukcyjna i wiąże się z ogromnymi stratami ludzkimi, a jej skutki ekonomiczne uderzają w ludzi na całym świecie. Jednocześnie część analityków dopuszcza scenariusz, w którym im dłużej konflikt trwa i im mocniej uderza w gospodarkę, tym większa będzie presja, by wprowadzić trwałe zmiany ograniczające podobne ryzyka w przyszłości - czytamy w serwisie internetowym CNN.

Wśród najczęściej wskazywanych efektów są: przebudowa globalnego systemu dostaw ropy i gazu, uniezależnianie się od wrażliwych punktów transportowych oraz przyspieszenie inwestycji w odnawialne źródła energii. Eksperci podkreślają jednak, że nie ma pewności, jak zakończy się wojna ani jak trwałe okażą się wywołane nią przetasowania.

Wąskie gardło w dostawach energii

Konflikt obnażył słabości światowego łańcucha dostaw energii – złożonego systemu, w którym efektywność miesza się z koniecznością posiadania alternatyw. Wskazywanym problemem jest to, że Iran miał możliwość w stosunkowo prosty sposób zagrozić dostępowi do ok. jednej piątej globalnej podaży ropy, używając m.in. min, prowizorycznych dronów i szybkich łodzi.

Jak sfinansujemy drugi atom? Wiceprezes PFR: model będzie inny

W ocenie części ekspertów taki wstrząs wymusi poważną korektę podejścia: państwa i firmy nie będą chciały opierać bezpieczeństwa energetycznego na jednym wąskim szlaku morskim.

- Państwa nie są nierozsądne: zbudują rurociągi i ogromnie zwiększą przepustowość. Nikt nie postawi już całej przyszłości na cieśninie Ormuz. To bardzo duży plus - powiedział CNN Jay Hatfield z Infrastructure Capital Advisors.

Nowe rurociągi i dywersyfikacja

Najbardziej prawdopodobnym kierunkiem zmian ma być budowa rurociągów dla ropy i gazu na Bliskim Wschodzie tak, by omijały newralgiczny szlak. Wskazywanym wariantem jest poprowadzenie tras przez Arabię Saudyjską oraz Zjednoczone Emiraty Arabskie.

Zwolennicy tego scenariusza argumentują, że w dłuższym horyzoncie mogłoby to zwiększyć bezpieczeństwo dostaw, a nawet obniżyć koszty. Świat – jak wskazują analitycy – płacił bowiem pośrednio za wysokie koszty ubezpieczeń wliczane w transport surowców przez sporne akweny.

- Do tego mogłoby nie dojść bez tej wojny. Często dopiero szoki albo nieoczekiwane zdarzenia z zewnątrz wzmacniają przekonanie, że coś trzeba zmienić - ocenił Ross Mayfield, strateg inwestycyjny w Baird.

Autorzy tych ocen zwracają uwagę, że podobne procesy widziano już w ostatnich latach: pandemia osłabiła globalne łańcuchy produkcyjne, a potem doprowadziła do ich wzmacniania, inwazja Rosji na Ukrainę zmieniła sposób, w jaki Europa pozyskiwała gaz, a amerykańskie cła wprowadzone za prezydentury Donalda Trumpa przełożyły się na duże przetasowania w źródłach surowców.

Wzmocnienie odporności systemu energetycznego ma też wynikać z rosnącego popytu. Wskazywanym przykładem jest szybka rozbudowa centrów danych dla sztucznej inteligencji, które zużywają dużo energii.

Odnawialne źródła energii

Część zmian – według analityków – zaczęła się już materializować. Wskazywanym zjawiskiem jest narastające napięcie w OPEC. Zjednoczone Emiraty Arabskie, drugi największy producent ropy wśród członków kartelu, zdecydowały o odejściu z organizacji, co może ograniczyć zdolność kartelu do ustalania limitów produkcji wspierających wysokie ceny.

- Dywersyfikacja produkcji poza OPEC i kierowanie jej do bardziej wiarygodnych dostawców, szczególnie do Stanów Zjednoczonych, powinna poprawić globalne bezpieczeństwo energetyczne i z czasem pomóc stabilizować ceny - powiedział Rob Thummel, starszy zarządzający portfelem w Tortoise Capital.

Równolegle przyspieszać ma przejście na energię słoneczną, powiązane z wstrząsem cen ropy. Think tank Ember wskazał, że w marcu chiński eksport technologii słonecznych, baterii oraz pojazdów elektrycznych osiągnął rekordowe poziomy.

Gospodarka mniej zależna od jednego czy dwóch typów energii byłaby dużym plusem - ocenił Mayfield.

Eksperci zastrzegają jednak, że pozytywny scenariusz nie jest przesądzony. Wskazują m.in. na ryzyko bardziej radykalnych działań nowych władz w Iranie oraz na to, że konflikt może stworzyć wzorzec wykorzystywania infrastruktury energetycznej jako narzędzia nacisku.

Iran nie śpi

Heather Long, główna ekonomistka Navy Federal Credit Union, oceniła, że Iran w czasie wojny opracował schemat wywierania presji na gospodarkę światową. Jej zdaniem, jeśli cieśnina Ormuz straci znaczenie, Iran i sprzymierzone z nim grupy mogą w przyszłości próbować zagrażać innym kanałom transportowym albo rurociągom.

Niektórzy analitycy zwracają też uwagę na dwuznaczność możliwego demontażu OPEC. Z jednej strony ograniczenie roli kartelu mogłoby obniżać ceny ropy i gazu, ale z drugiej – OPEC w ostatnich miesiącach zwiększał wydobycie, a brak takiej struktury mógłby utrudnić skoordynowaną reakcję świata na przyszły kryzys energetyczny.

Wśród potencjalnych kosztów wymienia się również to, że szybki zwrot w stronę OZE – szczególnie w Azji i Europie – mógłby osłabić część amerykańskiego sektora naftowego. Jako przykład wskazywany jest Permian Basin w Teksasie, region, który przez lata wzmacniał pozycję USA dzięki rewolucji łupkowej i szczelinowaniu.

Stany Zjednoczone i Izrael zaatakowały Iran 28 lutego. W efekcie Teheran zablokował cieśninę Ormuz, pozwalając na korzystanie z niej wybranym jednostkom. W odpowiedzi USA zablokowały irańskie porty.

Źródło: CNN

Wybrane dla Ciebie