Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
wesela
29.09.2020 16:12

Nowe limity na weselach. W czerwonej strefie bez zmian, ale biznes i tak pod kreską

- Najbardziej mnie niepokoi, że nie odrobiliśmy strat z tych miesięcy, kiedy w ogóle nie było wesel. Limity gości w tym nie pomagają. Inna sprawa, że teraz po prostu mało osób przychodzi na wesela – mówi pani Katarzyna, która z mężem prowadzi dom weselny w czerwonej strefie.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Pixabay)
Branża weselna nie odrobiła strat z miesięcy, kiedy w ogóle nie odbywały się imprezy

- A pani mi już nawet nie mówi. Bardziej podbramkowo już chyba być nie może – mówi w rozmowie z money.pl pani Katarzyna z domu weselnego w powiecie kartuskim.

Rozmawiamy o nowych ograniczeniach dla branży weselnej, które na wtorkowej konferencji ogłosił minister zdrowia Adam Niedzielski.

Powiat, w którym pracuje moja rozmówczyni, znajduje się w strefie czerwonej, co oznacza, że na weselach może się bawić maksymalnie 50 osób. Wiadomość dobra jest taka, że maksymalna liczba weselników w tym powiecie nie spadnie. Zła jest niezmiennie ta sama – biznes działa na granicy opłacalności.

Wesela. Waldemar Kraska o wprowadzaniu kolejnych obostrzeń

Od marca trwa walka o przeżycie

Powiat kartuski jest czerwoną strefą od soboty. Pani Katarzyna nie chce podać nazwy domu weselnego, bo - jak tłumaczy - nie chce, by się "po okolicy rozniosło", w jak trudnej jest sytuacji.

- Oczywiście, nie tylko nasz dom weselny walczy o przeżycie. Najgorsze jest to, że nie możemy w żaden sposób odrobić strat z miesięcy, kiedy organizacja wesel w ogóle nie była możliwa. Od lata już można organizować imprezy rodzinne, ale co z tego, skoro przychodzi po 40-50 osób. Prawda jest taka, że moglibyśmy organizować wesela co trzeci dzień, ale przy tak małej liczbie gości po prostu nie wychodzimy na swoje – mówi.

Nie rwie sobie włosów z głowy z powodu limitu 50 osób, bo po pierwsze – Kartuzy nie będą przecież wiecznie w czerwonej strefie, po drugie – liczba gości z reguły i tak oscyluje wokół 50-60.

- Bardziej martwi mnie to, że sytuacja zmienia się z tygodnia na tydzień. Kilka dni temu byliśmy w żółtej, teraz w czerwonej. Czy za dwa tygodnie wyjdziemy z tych kolorów i klienci będą mogli planować imprezę na 80-90 osób? – zastanawia się.

Zapewnia, że na razie nie poddaje się i nie myśli o zawieszeniu, a tym bardziej likwidacji, działalności. - Za dużo pieniędzy w to z mężem włożyliśmy. To nasz biznes marzeń. Nie odpuszczamy. Wierzę, że może zimą rząd zaproponuje jakieś wsparcie, może obniży nam podatki, zaoferuje bezzwrotne pożyczki – ma nadzieję.

No właśnie, zima. To słowo paraliżuje branżę ślubną, bo to tradycyjnie najgorszy okres.

- Nigdy jeszcze nie zawieszaliśmy działalności zimą, bo w naszym przypadku to nie jest tak, że wystarczy zamknąć drzwi i nie ma już żadnych wydatków. Trzeba przecież ocieplić budynek, a mamy też pokoje, więc to jest konkretne powierzchnia. Ale być może tegoroczny rachunek będzie bezwzględny i zawiesimy – mówi.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
29-09-2020

GmbHJakby obsługa była zgodnie z przepisami to nie byłoby problemu. W Grecji obsługa hotelu maseczki z nosa nie ściąga pomimo dużych temperatur. Człowiek … Czytaj całość

29-09-2020

RobJaki koszt za talerzyk? 150zł? Przy 40 gościach to 6tys zł obrotu. Ile jest wesel w miesiącu? W same soboty cztery, ale w inne dni też często się … Czytaj całość

29-09-2020

XyzWesela po 50-60 osób? Nie byłem nigdy na takim, teraz w dobie COVID-19 najmniejsze na jakim byłem to 75 osób...

Rozwiń komentarze (20)