Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Katarzyna Kalus,Mateusz Madejski
|
aktualizacja

Koronawirus. Wesela w czerwonych strefach. "Ludzie odwołują i organizują je w ogrodach"

341
Podziel się:

- Panny młode do nas dzwonią i płaczą w słuchawkę - słyszymy w domach weselnych, które znajdują się w "czerwonych strefach". Są domy, które w ogóle zawieszają działalność na najbliższe miesiące. I dodają, że wesela teraz będą często organizowane w ogrodach.

Kolejne imprezy są anulowane, a domy weselne w "czerwonych strefach" walczą o przetrwanie
Kolejne imprezy są anulowane, a domy weselne w "czerwonych strefach" walczą o przetrwanie (Jacek Fabianowicz, Flickr, CC BY 2.0)

- W czwartek przyjechała do nas para i młodzi rozpaczali. Już i tak zmniejszyli liczbę gości o połowę, teraz mają 60 osób i jeszcze 10 muszą wyprosić. To jest dramat! Do tego nie można zaprosić starszych osób: babć, cioć, dla których takie uroczystości są przecież bardzo ważne. Mieliśmy mieć wesele jutro i w niedzielę, ale wszystko odwołane – wzdycha Iwona Ośliślok, właścicielka Domu Weselnego "Iwona" w Rybniku.

Obiekt żyje głównie z wesel. Kalendarz imprez był dopięty na ostatni guzik, z powodu powrotu obostrzeń wszystko się posypało. Przypomnijmy, że w czwartek rząd ogłosił powrót restrykcji i podział kraju na "czerwone i żółte strefy".

- Pary przekładają imprezy na za rok, boją się, że we wrześniu nic się nie zmieni, ewentualnie tylko pogorszy - mówi właścicielka lokalu w Rybniku. - Niektóre mówią wprost: u was zrezygnujemy i przeniesiemy imprezę o 60 km dalej, do zielonej strefy, gdzie będzie można zaprosić 100 gości. Telefony się urywają, a my niewiele możemy. Sami nie wiemy, co mamy mówić. Będą kontrole, nie możemy ryzykować, musimy stosować się do wytycznych - dodaje.

Zobacz także: Koronawirus w Polsce. Minister zdrowia zapowiada policyjne kontrole na weselach. Obejrzyj wideo:

W Domu Przyjęć "Tradycja" w Rudzie Śląskiej, która też mieści się w "czerwonej strefie", słyszymy natomiast, że pierwsze wesele ma być organizowane dopiero 26 września, a jest i tak zaplanowane na 40 osób, a zatem dużo poniżej limitu. Właściciele obiektu natomiast obecnie przebywają na urlopach.

Wesele w ogrodzie

Właściciel jednego z domów weselnych z Nowego Sącza przyznaje natomiast: jest fatalnie. Umowy na wesela, które miały się teraz odbywać, były zwykle podpisywane dwa lata temu. I zwykle ceny były wyliczane pod imprezę na 100-120 osób. - Jeśli natomiast ma przyjść osób 50, to cena za jedną osobę powinna być o 70-80 zł wyższa - przekonuje przedsiębiorca.

- Dlatego mamy mnóstwo rezygnacji, ludzie nie chcą dopłacać. Mimo tego, że dostaliśmy jakąś pomoc od rządu, to naprawdę nie wiem, jak to będzie - dodaje.

Właściciel obiektu mówi nam również, że wiele osób w ogóle rezygnuje z domów weselnych i stawia na imprezy w prywatnych ogrodach.

W najbliższą sobotę jednak wesele w jego obiekcie się odbędzie - tyle że zdecydowanie skromniejsze. Miało być 120 osób, będzie 48. Przedsiębiorca woli też nie ujawniać nazwy swojego domu. - Im więcej człowiek mówi, tym więcej ma kontroli - wyjaśnia.

Pani Iwona z Rybnika mówi, że sytuacja finansowa biznesu, który prowadzi wspólnie z mężem, już i tak jest dramatyczna. Napisali pismo do urzędu skarbowego z prośbą o umorzenie podatku, ale skarbówka się nie ulitowała.

Gdy rozmawiamy z panią Iwoną, słyszymy z kuchni odgłosy pracy pełną parą: jest gwarno, dzwonią garnki, a któraś z pań właśnie rozbija kotlety.

- Organizujemy dziś po południu dla klienta 50. urodziny. Cieszymy się, że mimo wszystko nie ma zastoju, ale restauracja duża, pracuje na całego, a impreza tylko na 20 gości - mówi Iwona Ośliślok. - Płacę rachunki za prąd, wodę, muszę zapłacić obsłudze. Do tego droga żywność. Chodzi pani na zakupy, to wie, ile to wszystko kosztuje. To się nie kalkuluje. Jak mamy przetrwać? - pyta retorycznie.

Współpraca: Mateusz Madejski

Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie.

Masz newsa, zdjęcie, filmik? Wyślij go nam na #dziejesie

Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(341)
Karla
2 lata temu
Najgorsza jest ta niepewność, dlatego zrezygnowaliśmy z sali, a urządziliśmy skromne przyjęcie w ogrodzie z cateringiem blue spod Siedlec. Gościom smakowało, a na świeżym powietrzu łatwiej było zachować dystans.
cxz
2 lata temu
chcieliscie pisu to wam bokiem wyjdzie komuna
zk
2 lata temu
w dużej mierze wirus ten z koroną to urojenie i celowe wywoływanie strachu w okreslonym celu mamy trafić do nieba do wiecznej szczęśliwości więc czego się tu bać
ww
2 lata temu
polskie umpa, umpa za wszelką cenę
pebe
2 lata temu
"żyją tyle lat bez ślubu to i rok więcej mogą poczekać". Ojoj... takie komentarze w katolickiej społeczności? Oczywiście ktoś zaraz napisze że akurat on nie jest katolikiem czy w ogóle osobą wierzącą ale wówczas nie powinien się wypowiadać na temat wspólnego mieszkania przed ślubem czy czekania rok dłużej na ślub bo mówi o zasadach moralnych które jego jako nie-katolika nie dotyczą. Ponadto stawiam dolary przeciwko orzechom że komentarze potępiające organizację ślubów i wesel w tym okresie piszą osoby które albo już dawno są po albo w ogóle ich ten temat nie dotyczy. Co więcej jakoś nikt przytomnie nie zauważył że w okresie od "odmrożenia" wesel do dziś odbyło się tysiące ślubów i wesel a przypadków zarażenia na takiej imprezie było kilka. Ale wszyscy trąbią że "PANDEMIA!!". Za to plażach czy w kurortach i hotelach przebywa i przebywało i będzie przebywać pierdylion osób, przynajmniej do końca wakacji ale tam nie ma pandemii bo-jak mówi minister Szumowski-nie ma danych z których wynikałoby, że ktoś tam się zaraził. Czujecie? Nie ma danych więc nie ma zagrożenia na plażach!! Czyli stłukliśmy termometr to i nie ma gorączki. Tymczasem od miesięcy bombardowani jesteśmy informacjami że na otwartej przestrzeni aerozol rozprzestrzenia się na odległość kilkunastu metrów. Naprawdę nie trzeba być profesorem medycyny (którym jest min. Szumowski) żeby wiedzieć że koronawirus migruje wraz z ludźmi i tak się rozprzestrzenił po całym globie i po każdym z krajów. Dlatego zamknięto prewencyjnie granice, prawda? Ale przecież nikt teraz nie wyjdzie do tych tłumów na plażach i powie że nici z bonu turystycznego a firmy które przystąpiły do programu może niech pomyślą o przebranżowieniu bo byłoby jasnym że ktoś kogoś robi w jajo. No ale trzeba pokazać że coś się robi, że się działa, że się walczy i zapobiega... więc wali się w branżę która się sama nie obroni czyli w biznes ślubno-weselny. To ich wina bo... o nich akurat mamy dane! Swoją drogą pomyślcie... czy wzrosła liczba zachorowań czy liczba testów? Wiceminister jasno powiedział że liczba utrzyma się na poziomie 500-700 bo intensyfikuje się liczbę testów. Czyli innymi słowy nie zmieniła się liczba zachorowań tylko ich wykrywalność. Jeśliby nie robiono testów w ogóle to liczba zachorowań wynosiłaby 0, zgadza się? Dalej: podobno na Śląsku jest najwięcej przypadków. Tylko nikt nie wspomniał słowem, że górnik na postojowym ma 80% wynagrodzenia a na kwarantannie 100%. Dziwnym trafem żaden górnik nie był hospitalizowany w związku z covidem. Tak tak.. powiedzą wam, że lżej przechodzą bo się uodpornili na dołku wdychając latami węglowy pył. Maseczki i przyłbice: najpierw min. Szumowski śmiał się, że nie wie czemu ludzie noszą maseczki bo te nic nie dają. Potem chyba dostał burę bo zmienił zdanie że jednak dają bo może i nie chronią ale zapobiegają wydostawaniu się zarazków z dróg oddechowych noszącego. Czyli z góry założono, że każdy jest chory tylko "bezobjawowo". Zalecano też noszenie przyłbic bo są nawet lepsze bo chronią oczy. Tymczasem niedawno w "Lancecie" (taki medyczny periodyk uznawany za jeden z lepszych) napisano że przyłbice absolutnie nie chronią i trzeba nosić przyłbice i maseczki. A co jeśli jutro jakiś amerykański lekarz napisze że trzeba nosić worek jutowy na głowie? Nie żebym kwestionował to, że koronawirus jest wśród nas i twierdził że to bzdura. Po prostu chciałbym żeby większość ludzi wyłączyła telewizor a włączyła myślenie. Bo póki co z komentarzy tu zamieszczonych wynika że wiele osób albo bezmyślnie powtarza to co usłyszy w mediach, albo poddało się swego rodzaju psychozie albo jest zwykłymi hipokrytami którzy np. nie idą na wesele bo pandemia ale za to chętnie pojadą grzać d... na plaży bo im w telewizji nie powiedziano że jest tam niebezpiecznie.
...
Następna strona