Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
Natalia Kurpiewska
Natalia Kurpiewska
|

Szkolenie z rozpalania sziszy. Kolejny przedsiębiorca otwiera klub. "Boję się kontroli, ale nie mam wyjścia"

13
Podziel się

- Jeśli nie zbankrutuję teraz, to i tak zbankrutuję za miesiąc - mówi money.pl przedsiębiorca ze Śląska, który mimo lockdownu zamierza otworzyć swój biznes. Normalnie w jego klubie można było np. pograć w kręgle, teraz można się z tego szkolić. Ale nie tylko z tego. - Nasi pracownicy będą rozstawieni przy kilku stanowiskach. Uczestnik sam wybiera z czego się będzie szkolić. To wszystko w ramach pakietu szkoleniowego za 100 zł - wyjaśnia właściciel.

Szkolenie z rozpalania sziszy. Kolejny przedsiębiorca otwiera klub. "Boję się kontroli, ale nie mam wyjścia"
Przedsiębiorca oferuje szkolenia barmańskie. Ma nóż na gardle (Unsplash.com)
bDIPQZit

- Od 9 miesięcy jesteśmy zamknięci. A jakiekolwiek pieniądze z tarczy finansowej? Nie dostałem żadnych - mówi Dawid, przedsiębiorca ze Śląska. Mimo, że o swoich planach poinformował na firmowym Facebooku, prosi o niepodawanie nazwy klubu w mediach, bo jak mówi, "nie chce rozgłosu".

Mężczyzna prowadzi lokal, w którym, w "normalnej rzeczywistości", można zagrać w kręgle, bilard, czy też po prostu miło spędzić czas z bliskimi. Od wiosny, gdy zarządzono lockdown, praktycznie nie zarabia.

- Tylko raz, w kwietniu, otrzymałem od rządu 5 tys. zł. Ale ja zatrudniam 12 pracowników. A miesięczny czynsz za lokal wynosi 15 tys. zł. Nie mam po prostu pieniędzy, żeby dalej to utrzymywać - opowiada mężczyzna.

bDIPQZiv

Dawid w międzyczasie wykupił firmę kurierską. Dlatego nie kwalifikował się na biorcę pieniędzy z tarczy finansowej. W trakcie pierwszego lockdownu jego obroty po prostu nie spadły, ale z klubu pieniędzy nie było.

Zobacz także: Prof. Balcerowicz: politykę Glapińskiego oceniam źle, nie wiem, czy działa z własnego przekonania

Teraz przedsiębiorca ma nóż na gardle. Na złagodzenie restrykcji ciężko jest jednak liczyć. Pod koniec grudnia minister zdrowia Adam Niedzielski na antenie Radia Zet zapowiedział, że gastronomia i siłownie "są raczej na końcu listy" odmrażania gospodarki.

bDIPQZiB

Dlatego Dawid postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Ponownie otwiera klub i w ramach działalności oferuje klientom szkolenia. Kto kurs zaliczy, otrzyma certyfikat. Do wyboru - kurs barmański, rozpalania sziszy, bowlingu czy chociażby bilardowy. Informacja pojawiła się w mediach społecznościowych.

- Nasi pracownicy będą rozstawieni przy kilku stanowiskach. Uczestnik sam wybiera z czego się będzie szkolić. To wszystko w ramach pakietu szkoleniowego za 100 zł - wyjaśnia właściciel.

"Jeśli nie zbankrutuję teraz, to i tak zbankrutuję za miesiąc"

bDIPQZiC

Dawid nie kryje przy tym obaw. Obostrzenia obowiązują bez zmian, jednak mężczyzna ma po prostu nóż na gardle. Bez dochodu nie może już utrzymywać biznesu przez kolejny miesiąc.

- Oczywiście boję się, że przyjdzie kontrola, jednak jestem na to gotowy. Po prostu jeśli nie zbankrutuję teraz, to i tak zbankrutuję za miesiąc, ale nie chcę się poddać. Mamy przygotowany regulamin, a po szkoleniach uczestnicy dostaną specjalne certyfikaty za odbyte kursy - tłumaczy właściciel klubu.

A klub jest ogromny. Na około 800 mkw znajduje się wiele sal, sam budynek ma dwa piętra. - To więcej niż jakiś kościół, Biedronka czy nawet hangary trampolin, które cały czas są otwarte, tylko wpuszczają mniej osób - słyszymy od mężczyzny.

Dla kogo są szkolenia? Każdy, kto zgłosi się telefonicznie i zarezerwuje miejsce, będzie mógł wziąć w nich udział. Do lokalu nie wejdą osoby, które na szkolenie wcześniej nie były zapisane. W rozmowie z money.pl mężczyzna nie chciał przyznać, ilu chętnych już się zgłosiło.

bDIPQZiD

Impuls dla innych przedsiębiorstw

Ostatnio coraz więcej można usłyszeć o przedsiębiorcach, którzy mimo obowiązujących ograniczeń wdrożonych przez rząd, otwierają swoje biznesy. Otwarte zostało m.in lodowisko w Szczecinie, a na środku tafli kupić można było kwiaty. Wydawało się, że po interwencji sanepidu, lodowisko zostało zamknięte. Właściciel w rozmowie z "Wyborczą" rozwiał jednak te wątpliwości. Stwierdził, że przyczyną zamknięcia była zepsuta maszyna do czyszczenia tafli lodu.

- Sanepid wydał tylko ustne polecenie. Czekam na administracyjną decyzję - na piśmie. A jak otrzymam pismo, to się do niego ustosunkuję - mówił w rozmowie z "Wyborczą".

O otwarciu swojego biznesu opowiadał również w rozmowie z money.pl właściciel centrum rozrywki w Zamościu. Podobnie jak Dawid, właściciel zamojskiego klubu stanął przed widmem bankructwa.

bDIPQZiE

Przedsiębiorcy mogą jednak znaleźć nadzieję w świeżo wydanym wyroku Sądu Administracyjnego w Opolu. Wiosną nałożono karę na fryzjera, który w trakcie lockdownu ostrzygł klienta. Czwartkowa Rzeczpospolita podaje, że sąd uznał, że nie ma podstaw, by przedsiębiorca płacił karę nałożoną przez sanepid.

- Myślę, że przykład tego barbera z zakładu fryzjerskiego może być impulsem również dla innych przedsiębiorców, by otwierali swoje biznesy - ocenia Dawid.

Sanepid przestrzega jednak przed tym przykładem i zapowiada, że nie będzie pobłażał buntującym się przedsiębiorcom.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
bDIPQZiW
gospodarka
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(13)
zamknacKW
2 miesiące temu
otwierajcie się, na co czekacie, aż wszystko sprzedacie, i pójdziecie tyrać za miskę ryżu?
Jakub
2 miesiące temu
Powodzenia Panie Dawidzie!!!
sdfsdf
2 miesiące temu
Masowa "NIE" dla obostrzeń to jedyna droga. Rozsądek trzeba jednak zachować, bo na pewno po drugiej stronie - rządowej GO NIE MA. Profilaktyka gorsza od lekarstwa, lekarstwo gorsze od choroby której ma ułamek procenta.
bDIPQZiX
Rage
2 miesiące temu
Brawo! Wy działajcie, my klienci będziemy Was wspierać
obserwator
2 miesiące temu
Dla tego rzadu nic nie jest wazne za wyjatkiem realizacji doktryny Kaczynskiego "TKM" . Dlatego potrzebny jest tzw "ciemny lud", ktory wszystko kupi