Obraz rodem z republiki bananowej. Walka o TK może się odbić Polsce czkawką [OPINIA]

Obrazy z policją przed Trybunałem Konstytucyjnym i tytułami o "kryzysie" i "walce" poszły w świat. Pisali o tym największe zagraniczne media, eksperci, influencerzy. Jedna z partii to starcie wygra, ale dzisiaj już wiemy, że przegrał wizerunek Polski na świecie. Polska gospodarka może ponieść tego konsekwencje, jeśli drugim torem będzie toczyć walkę w Narodowym Banku Polskim.

 Dobry PR Polski pęka
Źródło zdjęć: © East News | Pawel Wodzynski • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI
Michał Wąsowski

Tekst powstał w ramach projektu WP Opinie. Przedstawiamy w nim zróżnicowane spojrzenia komentatorów i liderów opinii publicznej na kluczowe sprawy społeczne i polityczne.

"Wewnętrzna wojna w Polsce" – tak swój film na temat wydarzeń wokół Trybunału Konstytucyjnego nazwał influencer Ryan McBeth, którego obserwuje ponad milion osób na YouTube. Nieco mniej sensacyjne, ale nadal mogące budzić niepokój tytuły swoim artykułom dawały najbardziej szanowane redakcje na świecie. 

Światowe media o Trybunale Konstytucyjnym

"Kryzys przywództwa w Trybunale Konstytucyjnym" – donosił Reuters. "Starcie o najwyższy sąd rozpoczyna brutalną kampanię wyborczą w Polsce" – oceniał Bloomberg. "Policja zabezpiecza Trybunał Konstytucyjny po wybuchu protestów" – relacjonowało AP News. "Policja rozmieszczona podczas walki o kontrolę nad kluczowym sądem" – pisało BBC. 

Oczywiście, dla mediów czy politologów za granicą nie było zaskoczeniem ani tajemnicą, że między rządem i opozycją toczy się walka o Trybunał. Tyle że do tej pory nie towarzyszyły im sceny z policją, zajmowaniem budynku i protesty. Sentyment zagranicy w mediach społecznościowych był – co w sumie oczywiste, ale warte odnotowania – jeszcze silniejszy.


WIDEO
Bosak ostro o Tusku i TK. Zdradził, co planuje opozycja. Nagranie

Czytając wpisy na ten temat, można było odnieść wrażenie, że w Polsce trwa brutalny zamach stanu, nawet jeśli komentujący nie do końca wiedzieli, kto, na kogo i dlaczego się zamachnął. Obrazki, chaos informacyjny i fakt, że prezydent Karol Nawrocki aż zawrócił samolot, zrobiły swoje – wokół TK pojawiły się ogromne emocje. Nie tylko w Polsce. 

W walce o Trybunał obywatel schodzi na drugi plan

Nie mam zamiaru ani kompetencji, by rozstrzygać, kto w tym sporze ma rację. Zresztą, jak wielu Polaków, walką KO i PiS (czy wcześniej PO i PiS) o Trybunał Konstytucyjny jestem zwyczajnie zmęczony. Nigdy nie chodziło w niej o interes obywateli, demokrację czy praworządność, tylko o polityczną kontrolę. Politykom udało się jednak częściowo wmówić swoim zwolennikom, że jest to walka o coś więcej. 

Czy długofalowo rządzącym opłaci się taki ruch – trudno dziś przewidzieć. Ale na pewno Polska po raz pierwszy od dawna bardzo szybko i mocno straciła wizerunkowo na świecie. Wcześniej na tym wizerunku bywały pewne rysy, ale byliśmy postrzegani jako przykład kwitnącej gospodarki i kraju względnie stabilnego. W świat jednak poszedł obraz rodem z republiki bananowej, gdzie policja siłą zabezpiecza kluczową instytucję. A potem druga strona – również siłą, np. próbując przeciąć płot okalający budynek – próbuje go odbić. 

Wizerunek Polski pod ostrzałem

Stabilność stanęła pod małym, ale jednak znakiem zapytania. Rynki – szczęśliwie dla nas – nie zareagowały, bo zwyczajowo nie przejmowały się konfliktem w TK od lat. Ale obecna eskalacja sprawiła, że walka o Trybunał wróciła na ekonomiczny i rynkowy radar, jako dodatkowy czynnik ryzyka. Samodzielnie raczej nie sprawi, że agencje ratingowe czy inwestorzy na świecie spojrzą na nas mniej przychylnym okiem, ale w połączeniu z innymi czynnikami może być nieciekawie. 

Tak między innymi w swoim porannym raporcie wskazali analitycy banku Erste, uznając wojnę o TK za "czynnik mogący budzić obawy inwestorów". W swoim komentarzu wskazali też, że dalsze zaognienie konfliktu między rządem a prezydentem może mieć poważniejsze – i nie tylko wizerunkowe – konsekwencje dla wprowadzanych ustaw. Z kolei Marek Rogalski, analityk Domu Maklerskiego BOŚ, uważa, że istnieje ryzyko zmiany perspektywy ratingu Polski przez S&P ze stabilnej na negatywną w związku ze sporem wokół TK. 

Negatywne scenariusze stają się jeszcze bardziej prawdopodobne w świetle walki o Narodowy Bank Polski i Trybunał Stanu dla prezesa Adama Glapińskiego. Jeśli rząd zdecyduje się toczyć wojnę na dwóch frontach: TK i NBP, może się to odbić Polsce czkawką. Na kursie złotego czy w obligacjach. 

To scenariusz póki co hipotetyczny, ale nie niemożliwy. I niepożądany w kontekście trudnej zimy, która czeka Polskę i Europę. Ostatnia rzecz, której potrzebujemy, to niestabilność kursu złotego. Pytaniem jest, ile rządzący i opozycja – bo obie strony konflikt napędzają i eskalują – są skłonni poświęcić dla politycznej kontroli. Interes i wizerunek Polski, chwilowo, obie strony zostawiły na dalszym planie.

Wybrane dla Ciebie