Od historycznego szczytu do gwałtownej przeceny. Tak w dobę staniało złoto i srebro
Jeszcze w czwartek inwestorzy cieszyli się z historycznych rekordów, a uncja złota kosztowała ponad 5600 dolarów. Piątek przyniósł jednak brutalne zderzenie z rzeczywistością. Notowania królewskiego kruszcu spadły poniżej psychologicznej bariery 5000 dolarów, a srebro tąpnęło o kilkanaście procent.
Rynki surowcowe kończą tydzień w nastrojach dalekich od optymizmu, który panował jeszcze kilkadziesiąt godzin wcześniej. Gwałtowna wyprzedaż na kontraktach terminowych dotknęła oba najpopularniejsze metale szlachetne, przy czym skala spadków na srebrze przybrała rozmiary dawno niewidzianego krachu.
Złoto nurkuje poniżej 5000 dolarów
Piątkowa sesja przyniosła wyraźne odwrócenie trendu na rynku złota. Wycena kontraktów terminowych spadła do poziomu około 4980 dolarów za uncję. Oznacza to stratę rzędu 7 proc. w ujęciu dziennym. Dla aktywa, które tradycyjnie postrzegane jest jako "bezpieczna przystań" o relatywnie niskiej zmienności, tak głęboka jednodniowa przecena jest wydarzeniem niecodziennym.
Skalę zmienności najlepiej obrazuje porównanie dzisiejszych wycen z niedawnymi szczytami. Jeszcze w czwartek notowania osiągnęły historyczne maksimum na poziomie ponad 5625 dolarów. W ciągu zaledwie jednej doby rynek wymazał więc setki dolarów wartości z każdej uncji, cofając się znacznie poniżej okrągłego poziomu 5000 dolarów.
Ujawnia, kto szturmuje portale randkowe. Jedna płeć przeważa
Srebro traci kilkanaście procent. Poniżej 100 dolarów
Jeszcze bardziej dramatyczny przebieg ma sesja na rynku srebra, które ze względu na swoje zastosowanie przemysłowe, zazwyczaj charakteryzuje się większą zmiennością niż złoto. W tym przypadku mamy do czynienia z dwucyfrowym spadkiem.
Notowania kontraktów na ten metal osunęły się w piątek o blisko 16 proc., spadając w okolice 96 dolarów. Warto przypomnieć, że w szczytowym momencie ostatnich 52 tygodni, za ten sam instrument płacono ponad 121 dolarów. Tak gwałtowna przecena srebra ma swoje bezpośrednie przełożenie na sentyment wokół spółek wydobywczych.
Reakcja na GPW
Obserwowane spadki są kontynuacją i przyspieszeniem tendencji, która zarysowała się już wczoraj. Jak informował serwis money.pl, zwrot na rynku nastąpił krótko po ustanowieniu nowych rekordów cenowych. Czwartkowa euforia błyskawicznie ustąpiła miejsca realizacji zysków, co w piątek przerodziło się w paniczną wyprzedaż.
Sytuacja na globalnych rynkach surowcowych nie pozostaje bez wpływu na Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie. Polska jest domem dla jednego z największych producentów srebra na świecie – KGHM. Jak zauważają analitycy cytowani przez media branżowe, kondycja miedziowego giganta jest silnie skorelowana z cenami metali, które wydobywa. Przecena na rynku srebra i miedzi bezpośrednio przekłada się na wycenę akcji lubińskiego koncernu, co w konsekwencji ciągnie w dół główne indeksy warszawskiego parkietu, w tym WIG20.
Co dalej?
Mimo drastycznych spadków w ujęciu dziennym analitycy zalecają spojrzenie na rynek z szerszej perspektywy. Nawet po uwzględnieniu piątkowego tąpnięcia, długoterminowe stopy zwrotu z metali szlachetnych pozostają imponujące.
W skali ostatnich 12 miesięcy notowania złota wzrosły o ponad 75 proc., a srebra o blisko 200 proc. Obecna korekta, choć bolesna dla inwestorów, którzy weszli na rynek na samym szczycie, dla posiadaczy długoterminowych portfeli oznacza jedynie zmniejszenie wciąż pokaźnych zysków.