Oto rurociąg, który może zadecydować o losach wojny w Iranie
Skutki blokady cieśniny Ormuz przez Iran, z podwyżkami cen paliw na całym świecie, można załagodzić, jeśli Arabia Saudyjska zdoła ustabilizować rynek ropy. Bloomberg podkreśla, że nadzieją dla regionu jest przekierowanie części dostaw przez rurociąg Wschód-Zachód, aż do Morza Czerwonego. To jednak rozwiązanie doraźne, które tylko spowolni wzrost cen paliw na świecie.
Arabski rurociąg Wschód-Zachód oraz inny rurociąg należący do Zjednoczonych Emiratów Arabskich mogą stanowić jedyną alternatywę dla eksportu ropy z państw Zatoki Perskiej wobec blokady morskiego szlaku przez cieśninę Ormuz przez Iran. Bloomberg podkreśla, że oba umożliwiają przesył, odpowiednio, 5 mln i 2 mln baryłek dziennie. Arabia i ZEA musiałyby w tym celu skierować na Morze Czerwone wystarczającą liczbę tankowców do portów załadunkowych.
Javier Blas, analityk Bloomberga ds. energetyki i surowców, zwraca uwagę, że ten alternatywny szlak przesyłu nie zastąpi tego, który funkcjonował przez cieśninę Ormuz i jedynie może spowolnić gwałtowny wzrost cen paliw, "kupując Trumpowi czas". Dla prezydenta USA Białego Domu może się to okazać bardzo ważny krok, dowodzący, że państwa regionu wrócą do wydobycia.
W tym momencie pojawia się realne wyzwanie dla rurociągu, który Arabowie zbudowali w latach 80. Już wtedy obawiano się, że wskutek spodziewanej wojny Iraku i Iranu dojdzie do blokady cieśniny Ormuz, a tym samym do blokady kluczowego morskiego szlaku handlu ropą.
Eskalacja na Bliskim Wschodzie. Ekspert mówi, co dzieje się na rynkach
Analityk dowodzi, że samo przekierowanie ropy i jej odbiór na Morzu Czerwonym nie załatwią sprawy. Potrzebne jest przede wszystkim zakończenie działań wojennych. Podkreśla, że obejście poprzez rurociągi "kupują czas", ale nic nie zastąpi ponownego otwarcia Cieśniny Ormuz.
"Aby odnieść sukces, Trump musi najpierw sprawić, by rurociągi omijające Arabię Saudyjską i Zjednoczone Emiraty Arabskie przyniosły oczekiwane rezultaty. Po drugie, musi zakończyć wojnę w ciągu kilku dni, a nie tygodni – lub przynajmniej zapewnić w tym czasie przepływ supertankowców przez Cieśninę Ormuz. Rurociągi są jedynie tymczasowym rozwiązaniem, niczym więcej. Wreszcie, potrzebuje on, aby regionalne zakłady wydobywcze, rafineryjne i przeładunkowe wyszły z wojny stosunkowo bez szwanku, co pozwoli na szybkie wznowienie eksportu" - ocenia Javier Blas.
źródło: Bloomberg